Forum
=> Nie jesteś jeszcze zarejestrowany?

Forum - Pismo NieŚwięte czyli przygody Boga i małego Jezuska

Znajdujesz się tutaj:
Forum => Na luzie => Pismo NieŚwięte czyli przygody Boga i małego Jezuska
<- Powrót  1 ...  5  6  7  8  9  10 11  12 Dalej -> 

Maniek
(82 postów dotychczas)
05.01.2011 19:15 (UTC)[zacytuj]
* * *

1. W Galilei wśród mieszczan żył pewien burżuj.
2. Ten burżuj był najgrubszy wśród grubych i najbardziej brzuchaty wśród brzuchatych.
3. Nazywał się Szymon Faryzeusz, ponieważ po hebrajsku "faryzeusz" znaczy burżuj, a
"Szymon" znaczy Szymon.
4. Ów Szymon Faryzeusz wdychał wieczorną bryzę na progu swego domu i spostrzegł
przechodzącego z uczniami Jezusa.
5. Rzekł do niego: "Czy ty przypadkiem nie jesteś Chrystus, Syn Boga żywego?" a Jezus na to: "Prawdę mówisz, jestem".
6. Wówczas Szymon Faryzeusz zaprosił go do domu, Jezus wszedł a Szymon powiedział:
7. "Widzisz, oto moja najmłodsza latorośl, która nie chce jeść zupki i złości się, a jego matka, moja żona, pogroziła mu w ten sposób: jeżeli nie będziesz jadł zupki, niedobry Chrystus, brodaty i włochaty, Syn Boga żywego, przyjdzie po ciebie i zabierze cię w swym dużym worku!
8. No i właśnie przechodziłeś! Proszę, powiedz mu, że go zabierzesz, i pokaż mu całą swoją sierść, w zamian za to dostaniesz talerzyk zupki".
9. Jezus zgodził się, ale dzieciak uśmiechnął się kpiąco, bo był złym chłopcem i odezwał się do Jezusa: "Zjem zupę, jeśli ty ją będziesz jadł ze mną".
10. Za każdym więc razem, gdy matka wkładała mu do ust. łyżkę zupy, pluł nią w talerz Jezusowi powtarzając: "Jedna łyżka dla Tothka, jedna łyżeczka dla małego Jezuska!"
11. W ten sposób zupa została zjedzona, a wszyscy zakrzyknęli: "Cud!" i od tego czasu tak właśnie karmi się małe dzieci.
12. Zaraz potem zjawiła się kobieta złego prowadzenia.
13. Uklękła u stóp Jezusa, ucałowała je i zrosiła łzami.
14. Oblizała po kolei każdy z palców u nóg, przejechała językiem między palcami, a język miała chłodny i drżący jak mała rybka.
15. Następnie wylizała Jezusowi stopy, powygryzała odciski, zmiękczyła kurzajki.
16. Wyostrzonymi paznokciami zaczęła go delikatnie drapać tam, gdzie sprawia to
największą przyjemność,
17. Włosami zaczęła ocierać się o stopy Jezusa, a włosy jej były jak fale morskie...
18. Piersiami zaczęła je polerować, a piersi jej były delikatne i ciężkie, i świetnie dopasowane - dwie piersi, każda na jedną nogę.
19. A nawet było tak, że prawa pierś przypadała na prawą nogę, a lewa pierś na lewą nogę, ponieważ wszystkie twory Boże są bezbłędne (1 - uwaga na końcu rozdziału).
20. Piersi jej były brązowe jak dojrzałe daktyle, a sutki szerokie i niebieskawe jak duże figi.
21. Na lewej piersi miała pieprzyk w miejscu, w którym skóra jest na tyle przezroczysta,
że widać zebrane w środku mleko.
22. Piersi gładzące jednostajnie stopy Jezusa podobne były do muskularnych nóg frotera w czasie pracy.
23. A tyłek przypominający lody z kremem rozpościerał się nad nią jak duży parasol i falował, jak faluje śmietana wieziona w misie na grzbiecie osła.
24. Chcąc ogrzać Jezusowi stopy włożyła je wysoko między uda,
25. I na koniec skropiła je perfumami, które przyniosła w wielkiej, alabastrowej amforze.
26. Zapach ich był bardzo silny, gdyż drogo kosztowały, ale ona dostała je po cenie hurtowej.
27. Szymon Faryzeusz widząc to wszystko skrzywił się, znał ową kobietę i wiedział, że była największą prostytutką wśród nierządnic.
28. Często korzystał z niej bowiem w chwilach, gdy jego żona nie mogła być
uhonorowana kopulacją.
29. Już otwierał usta, by powiedzieć: "Ty dziwko!" kiedy Jezus zabrał głos.
30. "Szymonie, posłuchaj, co mam ci do powiedzenia.
31. Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, drugi pięćdziesiąt.
32. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Powiedz teraz, którym z nich
chciałbyś być? Za dziesięć minut zbieram wypracowania".
33. Szymon Faryzeusz zastanawiał się długo, ale nic nie wymyślił i w końcu powiedział: "W dniu, w którym przerabialiśmy lekcje o odsetkach, miałem świnkę. Czy nie możesz mi dać jakiegoś zadania o kranach? Z kranów jestem lepszy".
34. Jezus: "Taaak!" A potem stwierdził: "To była metafora, Szymonie. Miała oznaczać, że ani mi nie umyłeś nóg łzami, ani ich nie wysuszyłeś włosami, ani nie gładziłeś piersiami, ani nie grzałeś udami, i nie wyperfumowałeś...
35. A ta kobieta zrobiła to".
36. I Jezus zwrócił się do kobiety: "Twoje grzechy są odpuszczone".
37. A ona zawołała: "Fajnie!" Zaklaskała w ręce i poniosła pustą amforę, ponieważ dała za nią zastaw.
38. "No, dobrze, zrozumiałem", powiedział Szymon. "Jeśli o to ci chodziło w tym zadaniu z kranami, to lepiej było mówić otwarcie. Nadstaw nogi, wyliżę ci je jeszcze lepiej niż ona, a nawet polakieruję paznokcie. No, powiedz, odpuścisz mi moje grzechy?"
39. Jezus: "Eeee!... Moje stopy już nie potrzebują pielęgnacji. Zafunduj nam biesiadę - mnie i tym, którzy są tutaj - i naszykuj prowiant na drogę, a ja zobaczę, co mogę dla ciebie zrobić".
40. Jezus odszedł z Marią Magdaleną - ponieważ to była właśnie ona! - prowadząc ją pod ramię, a Szymon Faryzeusz poważnie zaczął się zastanawiać, czy dać się ochrzcić, czy też zostać faryzeuszem.
41. To ci numer ta Maria Magdalena!

* * *

1. Maria Magdalena miała siostrę, zwaną Martą, która mieszkała w Judei, w mieście
Betania.
2. Któregoś dnia Jezus wstąpił do Marty z cała swoją bandą w momencie, gdy krzątała się przy kuchni przygotowując obiad.
3. Maria Magdalena usiadła u stóp Jezusa i wsłuchana w życiodajne słowa delikatnie
masowała palce u nóg Zbawiciela.
4. Marta podeszła i rzekła: "Panie, czy ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła".
5. Jezus odrzekł: "Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele. Ale ja potrafię czytać
w twym sercu, ty również chciałabyś lizać mi stopy, prawda`?"
6. Marta: "Och, tak, Panie, tak!"
7. Jezus: "Posłuchaj, co ci powiem, Marto: Maria obrała najlepszą cząstkę..."
8. Marta: "No, pod tym względem masz rację, Panie".
9. Jezus, kontynuując: "...której nie będzie pozbawiona.
10. Ponieważ wargi Marii są delikatne, a twoje są spierzchnięte i poraniłyby me delikatne stopy".
11. Maria Magdalena: "Dobrze jej tak!"
12. Jezus dodał: "Marto, Marto, zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, nie wsadzaj nosa do
cudzego garnka, gdy w twoim kipi".
13. Marta zajęła się garnkami, łzy kapały jej do sosu, a siostra od tyłu pokazywała jej język i figę z makiem.
14. Uczniowie zastanawiali się głęboko, jaki morał z tego wynikał.
15. Ale to był bardzo trudny morał.
16. A oni nie byli pewni, czy dobrze zrozumieli, i tak formułowali swe wątpliwości: "Jeżeli w ten sposób będziemy nauczać w naszych kościołach, to nabawimy się guzów od garnków uczciwych kobiet, które w dodatku wydrapią nam pazurami oczy".
17. I zaczęli wątpić, gdyż ich wiara była lękliwa, ale byli w błędzie.
18. Nieco później powstały pięknie wydane książki, w których kazania o tych rzeczach
były z góry przewidziane. Wystarczyło, by ksiądz nauczył się ich na pamięć i co niedziela recytował na mszy.
19. Ale ci, którzy stawiają pytania, to niedowiarki i złośliwcy.
20. Jezus ulitował się w końcu nad Martą i przyszedł ją pocieszyć mówiąc: "Wieczorem będę na ciebie czekał za stodołą. Tylko przed tobą roztoczę Królestwo Boże".
21. Marta otarła łzy, zaczęła lepiej doglądać garnków i biesiada udała się wspaniale.
22. A to było najważniejsze!
Maniek
(82 postów dotychczas)
05.01.2011 19:19 (UTC)[zacytuj]
* * *

1. Nadszedł czas udania się do Jerozolimy, by mogło wydarzyć się to, co miało się wydarzyć, i by zostało wycierpiane, co miało być wycierpiane, aby spełniły się słowa Pisma Świętego.
2. Wiekuisty przypomniał Synowi, że włóczenie się po drogach w towarzystwie kobiet złego prowadzenia to nie wszystko, że trzeba też pomyśleć o poważnej pracy, dla której został stworzony.
3. I nawet nie musiał zbyt głośno krzyczeć, by go usłyszano, bo sam był swoim Synem, co w gruncie rzeczy jest najlepszym sposobem na harmonijne stosunki rodzinne. Choć co
prawda czasem konflikt pokoleń może przyprawić o poważną kolkę.
4. Jezus wziął osobno dwunastu apostołów i powiedział: "Oto idziemy do Jerozolimy; tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom uczonym w Piśmie. Oni skażą go na śmierć.
5. I wydadzą Go poganom na wyszydzenie, ubiczowanie i ukrzyżowanie, by odkupić
grzechy świata, a jego agonia będzie jedną z najstraszniejszych agonii".
6. A oni ucieszyli się: "Idziemy do Jerozolimy? Fajnie! Fajnie! Czy ładna jest
Jerozolima`.' I w dodatku przypada święto Paschy! Będzie pełno girland, lampionów,
sprzedawców gofrów, treserów niedźwiedzi i tancerek tańczących taniec brzucha! Fajnie!"
7. Udali się więc w drogę, a razem z nimi szła Maria Magdalena niosąc neseser z
przyborami do pedicure, i Marta dźwigająca garnki i miski...
8. I Joanna, żona Chuzy, i Stuknięta Zuzia, i Lusia-Beczułeczka, i Romcia-Spiżowy Zad, i wiele, wiele innych świętych kobiet.
9. Jedne z nich były bogate, drugie piękne,
10. Jedne potrafiły wyjmować drzazgi, drugie umiały rozgniatać dwoma paznokciami
wszy,
11. Jedne trącały melancholijnie struny lutni, drugie potrafiły przyrządzać cielęcinę w potrawce, niektóre mogły skakać przez kozioł codziennie przez cały miesiąc dzięki Tham-Pakh'som.(2)
12. Co poniektóre potrafiły uzdrawiać wstydliwe choroby, a wszystkie umiały je
przekazywać.
13. Jednym słowem, każda robiła, co umiała najlepiej, i niech im będzie.
14. Szedł z nimi Łazarz, brat Marty i Marii Magdaleny, którego Jezus wskrzesił po czterdziestu dniach przebywania wśród umarłych i który wciąż miał lekko zapadnięte policzki, cerę nieco zielonkawą i nozdrza zapchane robakami.
15. I szły też Samarytanki, i kobiety cierpiące na krwotok, i głuchoniemi, i ślepcy,
16. I kulawi, i idioci, i trędowaci, i zadżumieni, i świerzbowaci, i zasmarkańcy, i szczymajtki, i ospowaci, i zniedołężniali, i zasrańcy, i słabowici, i zezowaci,
17. I opętańcy, i wściekli, i wariaci, i pięknisie, i zapaleńcy,
18. I marnotrawni synowie, i niegodni ojcowie, i burdel-mamy, i dziewki uliczne, i bracia syjamscy, i małe foczki, i skruszone diabły, i wielbłądy, które próbowały przejść przez ucho igielne,
19. I faryzeusze, i poborcy, i socjal-radykałowie, i pederaści, i niebieskie ptaki, i urzędnicy państwowi, i torreadorzy, chłystki, postrzygacze psów, trzebiciele kotów, rzezący przysięgli, antysemici, gogusie, smakosze, mesjasze, którzy próbowali swych sił lecz im nie wyszło,
20. I utracjusze, i naiwniacy, i niskokarosowani, i pieczeniarze, i podglądacze, i opoje, i
obsraluchy, i impotenci, i mający jęczmienie na oczach, i masochiści, i małoszczyny, i ewki-kurewki,
21. A także, ci którzy wyszli kupić zapałki, i ci którzy mieli zamiar się utopić.
22. Wszyscy oni szli za Jezusem śpiewając "Hosanna" i "AIleluja".
23, Doili krowy na polach, skubali kury w kurnikach, zapładniali pasterki, nadmuchiwali żaby, sikali w miski dziadków, bekali, pierdzieli, a po ich przejściu trawa zamieniała się w tłusty papier i w sprężyny od materaca.

* * *

1. Gdy się zbliżyli do Jerozolimy, Jezus wysłał dwóch spośród uczniów mówiąc:
2. "Idźcie do wsi, która jest przed wami, znajdziecie w niej oślicę z osiołkiem. Odwiążcie osiołka i przyprowadźcie do Mnie.
3. A gdyby was kto pytał, dlaczego to robicie, powiedzcie, że to dla Stwórcy i proszę mi to wszystko zapisać".
4. I tak się stało, by mogły się spełnić słowa Proroka: "Porusza się to wolniej od konia, ale i spada się z mniejszej wysokości".
5. I Jezus siedząc na osiołku wjechał do Jerozolimy.
6. Tłum wiwatował, potrząsał liściami laurowymi, walił w garnki, a niektórzy pytali: "Co się dzieje?", na co odpowiadano im: "To cyrk".
7. Wszyscy wołali: "Hosanna!", ponieważ tacy już są Żydzi, zawsze krzyczą "Hosanna", nawet nie wiedząc dlaczego.
8. Jezus jechał ulicami Jerozolimy, sypał przypowieściami, czynił cuda, zjadł osiem
kiełbasek, dwanaście pączków i uznał, że jego triumfalny wjazd był całkiem udany.
9. Ale faryzeusze, saduceusze, rzeżączkowcy, uczeni w Piśmie i kapłani prychali po kątach powtarzając: "Poczekaj no tylko!"

* * *

1. Następnego dnia Jezus zobaczywszy przy drodze drzewo figowe zapragnął zjeść figę.
2. Ale nie znalazł nic prócz liści, bo nie był to czas na figi. Przechodnie natrząsali się z Syna Bożego, który o tym nie wiedział.
3. Jezus urażony rzekł do drzewa: "Przeklinam cię!" I drzewo figowe natychmiast uschło.
4. Uczniowie popatrzyli po sobie pytając: "Jakżesz on to zrobił?"
5. Na co Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę, to sami potrafcie to zrobić, a nawet jeśli powiecie tej górze Podnieś się i rzuć się w morze tanie się". (3)
6. Uczniowie ukontentowani z tej nauki obiecali, że poćwiczą.
7. Jednakże Judasz Iskariota w swoim kąciku zgrzytał zębami, tupał ze zniecierpliwienia i powtarzał: "Ten facet zaczyna mnie denerwować z tym swoim: zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam...
8. ...czuję, że długo z nim nie wytrzymam, zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam".

Uwagi:
(1) W dziewiętnastym wieku ograniczeni krytycy racjonaliści nie omieszkali zauważyć, że w pozycji, w jakiej znajdowała się grzesznica - na kolanach przed Jezusem -jej lewa pierś przypadałaby na prawą nogę, a jej prawa pierś na lewą nogę, i kpili z tego! i triumfowali! i krzyczeli o "bzdurach" zawartych w świętej Księdze! A przecież nigdzie w Ewangelii nie jest powiedziane, że owa kobieta klęczała przodem do Jezusa. Jest więc oczywiste, że
klęczała za nim i by całować mu stopy oraz z wprawą zajmować się nim, trzymała głowę między rozsuniętymi nogami Syna Bożego. W ten sposób wszystko powraca do normy, co
łatwo sprawdzić. Pismo Święte nigdy się nie myli.

(2) Tham-Phaks: - u starożytnych Hebrajczyków Anioł Stróż kobiecego przyrodzenia (Opat Soury: "Wvbór kazań na wszystkie dni miesiąca".

(3) Pan nasz i Stwórca osobiście wskazuje najlepszy sposób na odróżnienie prawdziwych chrześcijan - tych, których wiara jest niepodważalna. Wystarczy poprosić ich, by kazali jakiejkolwiek górze rzucić się do jakiegokolwiek morza (praktycznie jest wybrać najbliższe morze, żeby nie robić niepotrzebnych trudności). Jeśli to nie wychodzi lub jeśli góra robi to niechętnie, można wywnioskować, że mamy do czynienia z chrześcijaninem wątpliwego pochodzenia. Test ów jest niezawodny lub Jezus jest kłamcą.
Maniek
(82 postów dotychczas)
05.01.2011 19:25 (UTC)[zacytuj]
ROZDZIAŁ 9

STRESZCZENIE POPRZEDNICH ROZDZIAŁÓW:
Witany jak Król Żydowski, Jezus wjechał triumfalnie do Jerozolimy. Czy potrafi pozostać skromnym i nie wbije się w pychę?... Zamiast iść piechotą, dosiada już przecież osła.

1. Judasz Iskariota, siedząc w cieniu i gryząc pestki dyni, zastanawiał się nad tym wszystkim. Myśli jego były poważne, a rezultat ich następujący:
2. "Odkąd weszliśmy do Jerozolimy z pompą i paradą, nasz Pan nie przestaje jeździć po ulicach na osiołku, tak nawiasem mówiąc biednym stworzeniu, któremu kręgosłup
zaczyna wyginać się ku ziemi i upodabniać do tropikalnego pożywnego
owocu o dziwnym kształcie zwanego przez beztroskich czarnuchów bananem;
3. Tak że nogi ukochanego Zbawcy ciągną się po ziemi i raczej idzie on niż jedzie.
Właściwie osiołek biegnie między jego rozkraczonymi nogami, bez pożytku dla nikogo, ale oczywiście wygląda to dużo bogaciej, niż gdyby osła nie było.
4. Radosny tłum nazywa go Królem Żydów, Synem Bożym i Tym-Tamtym
5. I wznosi okrzyki, i wielbi go, i posyła mu całuski i pokazuje wała, i rzuca orzeszki...
6. A on, zadowolony i radosny, rozsiewa garściami cuda jak landrynki,
7. Leczy garbatych, dotykając garbów pięciodrachmową monetą,
8. Leczy hemoroidy, dmuchając na nie boskim oddechem,
9. By dostać się do hemoroidów wewnętrznych używa słomki,
10. Oddaje Cesarzowi, co należy do Alfreda, by sprawdzić, czy Cesarz nie jest
przypadkiem odrobinę złodziejaszkiem,
11. Żeni się z pięcioma pannami roztropnymi, a kiedy przychodzi kolej na pięć panien nierozsądnych, od razu znajduje pretekst, by się wymówić,
12. Hula z dupodajkami, które wylewają na niego beczki perfum, a on im rozdaje ulgowe bilety do Królestwa swego Ojca,
13. Gdy jest pijany, wyzywa faryzeuszy od wyblakłych grobowców i połykaczy
wielbłądów,
14. Robi pijackie zakłady, jak na przykład zmusić wielbłąda do przejścia przez ucho igielne, i temu podobne,
15. Następnego dnia, gdy boli go czupryna, twierdzi, że to powietrze miejskie i nerwowy
tryb życia wielkich współczesnych metropolii tak źle na niego wpływa; przeklina Jerozolimę i przepowiada, że nie pozostanie z niej kamień na kamieniu.
16. No dobrze, można powiedzieć, że żegna się z kawalerskim stanem.
17. I ma zupełną rację, najtrudniejsze jeszcze przed nim.
18. A może Prorocy kłamią?
19. Ja powinienem być wzruszony i smutny, myśląc o tym, co go czeka - mój Boże, mój
Boże, taki śliczny młodzieniec skoszony w kwiecie wieku jak lampa bez oliwy. Jeśli tego nie nazwiemy nieszczęściem... ach, na wszystkie zardzewiałe gwoździe jakże niewiele znaczymy...
20. Otóż nie, ja jak głaz. Nic. Twardy i niewzruszony. Muszę mieć parszywą naturę, ot co!
21. A w dodatku bolą mnie nogi!
22. Odkąd łazimy po tych cholernych żydowskich drogach, pełnych ostrych kamieni... Przecież to nie moja wina, że mam delikatne stopy.
23. No dobrze, zgoda. Przestańmy zrzędzić, mam parszywą naturę, ale już taką mam, i tyle! Na ile się znam, to go zdradzę. Widzę to jasno jak na dłoni. Ale co ja takiego mogłem zrobić Bogu, by mieć tak złą naturę? No cóż, trzeba lubić, co się ma.
24. Ale dlaczego Stwórca, który wszystko wie, wybrał właśnie ............mnie z moją parszywą naturą? Nikogo o nic nie prosiłem. Zdradzałem spokojnie w kąciku od
poniedziałku do piątku, nie przynosiło to majątku, ale zawsze dało się żyć.
25. Coś wydaje mi się, że właśnie dlatego mnie wybrał. Tylko po to, bym go zdradził.
Specjalnie! Ponieważ w przepowiedniach jest napisane, że zostanie zdradzony przez
najgorszego łajdaka, jakiego tylko można sobie wyobrazić. Więc musi taki istnieć. No i proszę, ja nim jestem.
26. Ale mógł mnie uprzedzić. Przypuśćmy, że powiedziałby: Judaszu, mój stary
świntuchu, ty będziesz zdrajcą. Rozważyłbym wszystkie za i przeciw. Powiedziałbym "tak" albo "zastanowię się jeszcze". Być zwykłym apostołem lub zdrajcą ekstra
klasy to nie to samo.
27. Być może zapytałbym, czemu ja, nie ma przecież powodu, może odliczymy, enedue
rabe, połknął bocian żabę, i kto zostanie ostatni na tego wypadnie. Uczciwe, prawda?
28. Ale nie. Słodziuteńki, chodź ze mną Judaszu, mówił, chodź, mój mały, tobie zostanie objawione to, co przed innymi jest ukryte. Będziesz jednym z mojej dwunastki, bajerował,
jednym z tych, którzy są prawie Mną.
29. A w rzeczywistości to od początku wiedział, że go zdradzę. Przecież wie wszystko.
30. Ale w każdym razie to jest nie fair - ot, co myślę. To nawet świństwo.
31. Jeśli tak robi dobry Bóg, to albo nie jest dobrym Bogiem, albo jest zwyczajnie świnią. Nie ma innego wyjścia. Udowodnijcie, że jest inaczej.
32. Do dobrego Boga, który jest świnią, zawsze możecie się modlić, budować mu
świątynie, przez całe wasze pieskie życie czynić dobro, a i tak nie przeszkodzi mu to w trzymaniu was we wrzącej smole przez całą wieczność, ot tak, dla żartu. I jeśli, jak durnie, uwierzyliście w jego obiecanki, żart jest jeszcze lepszy. Na archanioła, ale się chichram!... Cały mój różowy obłoczek obsikam z radości!
33. Nie, tak nie będzie! Uwaga! Ty świński Synu Dziwki Bożej z Burdelu na Kółkach, jazda! Rzygam tobą! Niech tam, zdradzę cię!
34. Jeśli to nie będę ja, to będzie inny. Pismo Święte nie żartuje. Być może ten inny nie będzie miał tak wspaniałej gęby zdrajcy jak ja. Nie chwaląc się, jego Ojciec w niebiesiech dogodził mi tą gębą!
35. A być zdradzonym przez kogoś mniej zdolnego to spartaczona robota, nie zniósłbym tego.
36. Rzekłem. Będziesz zdradzony, parszywcze".
37. Judasz, łyknąwszy sobie zdrowo, bo pestki dyni były bardzo słone, udał się
zawadiackim krokiem na poszukiwanie uczonych w Piśmie arcykapłanów.

* * *

1. Judasz stanął przed pałacem arcykapłana Kajfasza i zażądał widzenia się z właścicielem.
2. Zapytano go, czy ma umówione spotkanie, na co odparł: „Nie".
3. Zapytano więc, w jakiej sprawie przychodzi, powiedział, że w sprawie zdrady.
4. I dorzucił: "Zdrady wyjątkowo nikczemnej. Wskazano mu drogę: "Tędy proszę" i okienko, nad którym wisiał napis: "Zdrady wyjątkowo nikczemne".
6. Judasz zbliżył się do okienka, ale ktoś zawołał: "Do kolejki, jak wszyscy!"
7. Judasz zajął miejsce na końcu niezmiernie długiej kolejki.
8. Na marmurowych ścianach wykute były napisy: "Zdradzajcie, my zajmiemy się resztą", "Prosimy spisywać zdrady w porządku alfabetycznym, to oszczędza czas".
9. Gdy nadeszła jego kolejka, uczony w piśmie siedzący w okienku powiedział: "Proszę się streszczać".
10. Judasz: "Przychodzę zdradzić Jezusa, zwanego Mesjaszem, Synem Bożym i Królem
Żydowskim".
11. "I tylko tym zawracasz mi głowę?" - zapytał uczony dorzucając: "Gdybyśmy mieli
zajmować się wszystkimi mesjaszami, wszystkimi synami bożymi, wszystkimi królami żydowskimi i tymi wszystkimi, którzy są okiem-patrzącym-zza-grobu-na-Kaina i którzy wykrzykują swe przepowiednie w miejscach publicznych, to nigdy byśmy sobie nie
poradzili Wyrastają w Judei jak grzyby po deszczu. W Galilei jest ich więcej niż pluskiew.
12. Nie wiem, jak to jest u pogan, ale nam, dzieciom Izraela, wychodzi to dziurkami od nosa. Wszyscy wariaci uważają się za mesjaszy. Gdybyś mi przyprowadził choćby
jednego, który podawałby się dla odmiany... bo ja wiem... za wiatrak, dałbym ci za to nawet trzydzieści srebrników. Nie masz czegoś takiego na podorędziu?"
13. Judasz: "Właśnie mam! Mam wspaniały wiatrak".
14. Na co uczony zawołał: "Fajnie! Oto trzydzieści srebrników. Podpisz tutaj. Dostawę omów z setnikiem, który jest dzisiaj na służbie."
15. Judasz pożegnał uczonego bardzo z siebie zadowolony - nie tylko oszukał Jezusa, ale również i uczonego w piśmie. Jak na wiejskiego sprzedawczyka, ledwo co przybyłego do miasta, wcale nieźle!
16. Odszukał setnika; był nim jeden z rzymskich oficerów sił okupacyjnych.
17. Setnik, ustami pełnymi spagetti, zapytał, kim jest zdradzony. Na co Judasz odparł: "Jezus". Na co setnik: "Który Jezus? Oni wszyscy zwą się Jezus".
18. Judasz uściślił: "Jezus z Nazaretu". "A to ten!" - przypomniał sobie setnik.
19. I dorzucił: "No jak myślisz, co ja mam zrobić z tą twoją zdradą?" Tu nawet nie ma mowy o żadnej zdradzie. Wszystko, co on mówi i robi, ten twój Jezus, jest nam dobrze znane. Już od dawna mamy na niego nakaz aresztowania z powodu skargi kupców ze
świątyni. O, popatrz, mam go tu w kieszeni.
20. Dokładnie wiemy, gdzie go można znaleźć, zbiry mają go ciągle na oku i nikt nie jest nam potrzebny do rozpoznania jego twarzy.
21. Ociągaliśmy się z aresztowaniem tylko dlatego, że nam się nie spieszy i że nie lubimy wsadzać ludzi za kratki w czasie święta Paschy. To zasmuca naród i nie przynosi korzyści handlowi.
22. Zawsze go znajdziemy. Ci nawiedzeni nigdy nie uciekają, a wręcz przeciwnie. Więc po cóż mamy się dodatkowo pocić, no po cóż?
23. Mówię ci to, stary, gdyż nie bardzo rozumiem za co uczony w piśmie dał ci trzydzieści srebrników. Wszyscy oni są tacy sami: dziewczynki i pijaństwo." I setnik splunął na zakończenie.
24. I dodał: "No i teraz, dzięki twojej - tfu! - zdradzie, którą - tfu! - uczony w piśmie zarejestrował pod dzisiejszą datą, jestem zmuszony iść go zwinąć, tego... jak mu tam, twojego... (nigdy nie przywyknę do tych żydowskich nazw bogów), i w dodatku podczas święta Paschy, cholera!"
25. "Zjeżdżaj stąd!" dodał. "Na sam twój widok dostaję wysypki".
26. Judasz: "A więc tej nocy w Ogrodzie Oliwnym".
27. Setnik: "Tak jakbym nie wiedział! Co noc chrapie tam ze swymi uczniami."
28. Judasz: "Ten, którego pocałuję - to on".
29. Setnik: "Nic mnie nie obchodzi, co się dzieje między wami - pedałami."
30. I wrócił do miski z kluskami, a Judasz poszedł odnaleźć Jezusa.
Maniek
(82 postów dotychczas)
05.01.2011 19:29 (UTC)[zacytuj]
* * *

1. Pierwszego dnia święta Przaśników, przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go:
"Gdzie chcesz, żebyśmy przygotowali świąteczny posiłek?"
2. Na co Jezus: "Idźcie do znanego nam człowieka i powiedzcie mu: Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie chcę urządzić Paschę z moimi uczniami. Ty natomiast, z całą rodziną, możesz przygotować sobie piknik na trawie. Chcemy być sami."
3. Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus i przygotowali Paschę.
4. Z nastaniem wieczoru Jezus zajął miejsce u stołu razem z dwunastu uczniami.
5. A gdy jedli, rzekł: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: jeden z was Mnie zdradzi".
6. Wszyscy popatrzyli po sobie: "Można powiedzieć, Panie, że masz dar rozweselania towarzystwa w czasie bankietu!" I śmiali się, ale śmiech ten brzmiał dziwnie.
7. Jezus nie śmiał się. Zaczęli więc pytać jeden przez drugiego: "Chyba nie ja, Panie?"
8. On zaś powiedział: "Ten, który ze Mną rękę zanurzy w misie, on mnie zdradzi".
9. Na co oni: "Panie, teraz wiemy o tym, będziemy się pilnować, by nie zanurzać ręki w misie razem z tobą. A szczególnie będzie się pilnował ten, który ma cię zdradzić".
10. Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, ludzie małej wiary, skoro wam mówię,
że tak będzie, to znaczy, że tak będzie.
11. Słuchajcie i patrzcie. Wypowiem zaklęcie związane z magią ręki w misie i wsadzę dłoń do misy, a zdrajca natychmiast włoży swoją, gdyż nie będzie mógł zrobić inaczej. Moje czary to prawdziwe czary."
12. I Jezus wypowiedział zaklęcie, i włożył rękę do misy, i co się stało? - wszyscy jednocześnie wsadzili rękę do misy - cała dwunastka, naprawdę!
13. Judasz, widząc to, wzruszony rzekł: "O dobrzy, kochani towarzysze! Nawet biernie nie chcecie uczestniczyć w tej wstrętnej maskaradzie, nieprawdaż? Nie chcecie być widzami i wspólnikami upodlenia. Nie chcecie nawet widzieć, kto jest tą czarną owcą, gdyż to
dotyczy policji i naszego Mistrza. Wmieszać się to odgrywać rolę gliny i lizusa, upaść niżej niż plugastwo pełzające wśród kamieni i błota." I Judasz uronił łzę przyjaźni.
14. Odparli mu jednogłośnie: "Ależ nie, o Iskarioto! Skąd ci to przyszło do głowy?
Wszyscy postępujemy jak gliniarze, lizusy i plugastwo, gdy tylko nadarzy się okazja".
15. I próbowali wyciągnąć dłonie z misy, i słychać było pobrzękiwanie srebrników w ich kieszeniach.
16. Jezus spojrzał surowo na Judasza.
17. I rzekł: "Biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził".
18. Judasz: "Do mnie to mówisz, o Panie? Zwracam ci uwagę, że nie jestem sam".
19. Jezus: "Potrzebny nam jest tylko jeden zdrajca, Judaszu, a Ojciec mój, w swej nieskończonej dobroci, zdecydował, że ty nim będziesz".
20. Judasz: "W takim razie, głupi byłbym, gdybym się krępował. Gdy pomyślę, jakich
doznałem upokorzeń! Jak się znam, gotów jestem jeszcze mieć wyrzuty sumienia..."
21. Jezus: "Dobra. Nie owijajmy w bawełnę. Mamy już opóźnienie względem
harmonogramu. Stawiasz w końcu to swoje pytanie?"
22. Judasz westchnął: "Ufff..." I postawił pytanie, a brzmiało ono tak: "Czyż nie ja, o Panie?"
23. Jezus: "Rzekłeś, zarozumialcze.
24. I dodał: "No widzisz, nie było to takie trudne, głuptasie".

* * *

1. Gdy skończyli zakąski, na które składały się krewetki i inne owoce morza, przyniesiono miskę z wodą do płukania palców.
2. Jezus wziął miskę, postawił na ziemi i zaczął obmywać nogi uczniom.
3. Zdziwiło to ich, ale pomyśleli, że to kolejna parabola, tym razem mimiczna.
4. Gdy nadeszła kolej Piotra, ten stwierdził: "Panie, nigdzie nie jest napisane, że będziesz
mi mył nogi".
5. Jezus: "Piotrze, to jest symboliczne mycie nóg".
6. Piotr: "O, panie, ale ja mam łaskotki. Czy to bardzo łaskocze, jeśli to jest symboliczne?"
7. Jezus: "Jeśli nie obmyję ci nóg, nie będzie między nami duchowej wspólnoty".
8. Na co Piotr: "W takim razie, o Panie, myj nie tylko nogi, ale i ręce, głowę i całą resztę".
9. Złapał miskę, oblał się wodą, wsadził głowę do środka i wypił resztę, w której
rozpuszczony był brud ze wszystkich nóg. Zawsze musiał robić lepiej niż inni, taki z niego był wazeliniarz!

* * *

1. A gdy jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał go i dał uczniom mówiąc: "Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje".
2. Wzięli i jedli i mlaszcząc mówili: "Wcale nie najgorsze, jeszcze bym dobrał, o Panie, trafiła mi się kość" albo: "A ja miałem mniej niż nic, to niesprawiedliwe"
3. Następnie Jezus wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał im mówiąc: "Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja krew".
4. Oni wypili, stwierdzając: "W pierwszej chwili to nieco zaskakuje, o Panie. Jest jakby... odrobinę bez smaku. Naszym zdaniem, trzeba byłoby wypchać tym flak, dodać cebulę, kaszę, tłuszcz pokrojony w kostkę i przysmażony na patelni. To taka sobie propozycja, jeśli nie chcesz, nie musisz z niej korzystać".
5. Jezus: "Będzie się to nazywać świętą ofiarą lub mszą. Będziecie ją odprawiać
codziennie w mej intencji. W niedzielę natomiast macie się postarać o bardziej świąteczny wystrój."
6. Skończyli jeść i przy deserze śpiewali za stołem piękne kantyczki, aż w końcu udali się do ogrodu oliwnego, by tam spokojnie bekać.

* * *

1. Wiekuisty, Ojciec, Przedwieczny, Wszechmocny, widział to z wyżyn niebiańskich.
2. Krzywił się i myślał: "Tego nie było w Moim programie. Dzieciak wykazuje za dużo
inicjatywy, nie podoba Mi się to.
3. W dodatku chce zrobić z Mego ludu ludożerców! Co ja mówię? Bogożerców! Mógł
przynajmniej zapytać, czy się zgadzam.
4. Zawsze było w zwyczaju, że stworzenie samo ofiarowuje się w ofierze Swemu Bogu.
Był do dobry zwyczaj, subtelny, rycerski. Przynajmniej tak mi się wydaje. A teraz? Bóg ma się ofiarowywać w ofierze Swemu stworzeniu? Do czegóż to podobne? Nie leży to w niczyim interesie. Pomyślcie tylko...
5. Gdyby to jego dotyczyło... Ale nie należy zapominać, że jesteśmy Trzej w jednym. Trzech Bogów w jednych gaciach. I zęby wbite przez jakiegoś łakomczucha w jego ciało wyraźnie odczuwam w swoim ciele!" I Wiekuisty podrapał się tam. Gdzie Bogowie
zazwyczaj są najdelikatniejsi...
6. I pomyślał: "A ten pomysł z piciem Naszej krwi! Skąd mu to mogło przyjść do głowy? To odpychające! Rozumiem, że jest symboliczne, ale na samą myśl zbiera Mi się na wymioty. Ble... Nigdy to coś nie przyjmie się wśród Mego wybranego ludu, któremu
wpoiłem od zarania strach przed nieczystą krwią.
7. Mam wrażenie, że synalek pracuje na własny rachunek. Wydaje Mi się, że dałem się nabrać jak nowicjusz".
8. I Wiekuisty zmarszczył brew, podrapał się w trójkąt i wezwał Michała i Gabriela:
"Przyjmijmy, wyraźnie mówię - przyjmijmy, że dzieciak tam na dole zmajstrował jakąś
zupełnie cudaczną religię dla bab i mazgajów, rozumiecie, o czym mówię, i że Ja, nie zgadzając się, chciałbym wycofać się ze spółki, pozostając - jak dawniej - tylko Bogiem Izraela.
9. Rozumiecie? Dobrze. Co się stanie, gdy będąc Bogiem Izraela, nie będę Bogiem
Chrześcijan, będąc jednocześnie Bogiem Chrześcijan jako współistniejący i niepodzielny z moim Synem zrodzonym z dziwki z piekła rodem, którego sobie stworzyłem pewnego
pięknego dnia, dnia w którym musiałem być w niezłym stanie, by zadecydować, że istniał od początku wieczności? No, odpowiedzcie mi dzieci".
10. Na co Michał i Rafael odrzekli jednogłośnie: "Niech stanie się wola twoja, o Panie, jesteś szefem. Jeśli istnieją sytuacje, które wprawiają w zakłopotanie Boga, to jak prości archaniołowie mają sobie z nimi poradzić".
11. I dorzucili: "Trzeba było o tym pomyśleć wcześniej, o Panie, kiedyś tworzył swoją logikę. Nie należało tworzyć sprzeczności. Prawdą jest, że w takim wypadku nie istniałbyś, i my razem z Tobą. Ojejej... Nie zawsze można robić co się chce.
12. Podsumowując - to są wyłącznie Twoje kłopoty, o Panie. Jeśli o nas chodzi, to
pokornie prosimy Cię o udzielenie nam pozwolenia, by mieć to wszystko w dupie.
13. Zdecydowaliśmy opuścić Cię i wstąpić na służbę do Twojego Syna. Ten chłopiec ma
przyszłość przed sobą. Twoich zjełczałych Żydów z pejsami mamy powyżej dziurek od
nosa. W każdym bądź razie i tak będziemy z Tobą, gdyż Ty jesteś zarazem Synem i jego koleżką. Bye, Bye!"
Maniek
(82 postów dotychczas)
05.01.2011 19:34 (UTC)[zacytuj]
ROZDZIAŁ 10

STRESZCZENIE POPRZEDNICH ROZDZIAŁÓW:
Czytelniku, jeśli potrzebne ci streszczenie, to znaczy, że nie przeczytałeś uważnie poprzednich rozdziałów. Zatem pocałuj się w nos.

1. W owych czasach w okolicach Jerozolimy, na Górze Oliwnej, było miejsce zwane Getsemani. Jezus miał zwyczaj nocować tam z uczniami.
2. Po Ostatniej Wieczerzy też tam poszli. I rzekł im: "Dzieci, nie mogę powiedzieć, że nudzę się z wami, ale niedługo nadejdzie czas, że będę musiał was opuścić, by udać się tam, gdzie nie możecie pójść ze mną".
3. . Mały Jaś, ten pieszczoszek, zapytał: "Nawet ja, o Panie?" Jezus: "Nawet ty, Jasiu". Jaś
nadął się: "Brzydula!...."
4. Piotr: "Ja, Panie, pójdę za Tobą wszędzie!"
5. Jezus: "Piotrze, jesteś najstarszy z apostołów, najgłupszy, najbrudniejszy, najbardziej łysy, najbardziej leniwy, najbardziej tchórzliwy i najbardziej pyszałkowaty.
6. Jesteś też największym wazeliniarzem. Właśnie dlatego obdarzyłem cię zaufaniem i
postawiłem na czele Kościoła.
7. Na dowód moich względów mam dla ciebie prezent. Ten prezent to nieomylność
papieska".
8. Piotr zaklaskał w ręce, podskoczył i zawołał: "Och, jaki piękny prezent! Jaki wspaniały prezent! Jak się cieszę, Panie! Właśnie tego pragnąłem! Jakżeś się domyślił?"
9. A następnie: "Tak naprawdę, co to jest nieomylność?"
10. Jezus: "Nieomylność oznacza, że twa wiara nigdy nie pozwoli ci się pomylić. Ty
będziesz nieomylny i twoi następcy będą nieomylni. Co powiesz i co oni powiedzą, będzie aktem wiary dla twych braci przez wieki wieków.
11. Myślę, że jesteś zadowolony?"
12. Piotr: "Dziękuję, Panie, dziękuję, dałbym się zabić dla Ciebie!"
13. Jezus: "No, no, Piotrze, nie podniecaj się tak bardzo, o nic takiego nie proszę".
14. Piotr: "Powiedziałem, że dałbym się zabić dla Ciebie i podtrzymuję to, Panie.
Chciałbym zobaczyć tego, który mnie przed tym powstrzyma. No, gdzie jest taki śmiałek? Pokaż się, jeśliś taki odważny! Ty, który usiłujesz przeszkodzić w oddaniu życia za
Stwórcę!"
15. Piotr napiął muskuły, napełnił płuca powietrzem i zaczął się walić pięściami w piersi, a w cichą noc hałas ten podobny był do gniewu Wiekuistego rzucającego z nieba pioruny. W oknach ukazali się faryzeusze, przecierając zaspane oczy i wypróżniając nocniki na Jezusa i jego uczniów, wyzywając ich ze złością od cholernych heretyków i łachmaniarzy.
16. Jezus rzekł do Piotra: "Piotrze, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz".
17. Piotr wysilił umysł do granic możliwości i rzekł: "Ależ, Panie, przecież jestem nieomylny. Nie mogę więc powiedzieć czegoś, czego nie było. Jak mogę wyrzec się Ciebie i twierdzić, że Cię nie znam?"
18. Zastanowił się jeszcze głębiej i dodał: "Ależ tak, rozumiem. Jeśli się Ciebie wyrzekam
będąc nieomylny, oznacza to, że nigdy Ciebie nie znałem. A więc w tej chwili rozmawiam nie z Tobą. Albo to nie ja rozmawiam z Tobą. No tak, teraz jakoś lepiej rozumiem.
19. Ale jeśli to nie ja tu jestem, któż to może być?"
20. I zakłopotany do granic zakłopotania szedł za innymi, a jego wzrok nigdy już nie był taki jak przedtem.

* * *

1. Jezus idąc, gwarzył o tym i owym z uczniami, mówił przypowieściami i zadawał
szarady takie jak ta:
2. "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, ujrzycie Mnie. Po upływie pewnego czasu znów mnie nie będziecie
widzieć, potem znów mnie ujrzycie po jakimś czasie... Co to takiego?"
3. Uczniowie popatrzyli po sobie, mówiąc: "Ojejej! Ale to trudne!" A do Jezusa: "Poddajemy się".
4. Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, można rozegrać to trzema kartami, z
których dwie są czarne, a jedna czerwona. Patrzcie na moje ręce, a kto znajdzie czerwoną kartę, dostanie dziesięć drachm. Widzę, nie widzę, faites vos jeux, messieurs, dobry wzrok i odrobina wyczucia, każdy może wygrać, każdy może stać się bogaczem. Kto chce zagrać ze mną? No, szczęściarze? Widzę, nie widzę, hopsa! Tę, proszę. Pana? Na pewno? No, popatrzymy... Nie, to nie ta. Nie szkodzi, będzie pan miał więcej szczęścia następnym razem. No, kto zagra ze mną? Widzę, nie widzę, grajmy, Panowie!..."
5. A oni zawołali: "Zrozumieliśmy! To Gra w Trzy Kharty!" (1) I zakwilili jak stado
wróbli.
6. Nareszcie doszli do miejsca zwanego Getsemani. Jezus zwrócił się do uczniów:
"Usiądźcie i zaczekajcie na mnie".
7. Wziąwszy ze sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, odszedł na stronę i powiedział: "Smutna jest dusza moja aż do śmierci. Zostańcie przy mnie".
8. Upadł na twarz i modlił się tymi słowami: "Ojcze, mój, jeśli to możliwe, oddal ode mnie ten kielich. Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!"
9. Wiekuisty usłyszał go i wysłał mu anioła, który go pocieszył mówiąc: "Ojciec każe ci
przekazać: Tysiąckrotne dzięki za pozwolenie, ale w sprawie kielicha goryczy nie przewiduję żadnych zmian w programie.
10. I jeszcze to: Gdy wydałeś nasze ciało na pastwę ludzi i ich brudnych łap, nie pytałeś mnie o zdanie. Niech więc wypełni się los. W końcu to tylko jedna przykra chwila. Śpij dobrze, mały".
11. Jezus powrócił do uczniów i zobaczył, że wszyscy śpią.
12. Obudził ich kilkoma dobrze wymierzonymi kopniakami tam, gdzie budzenie jest najradykalniejsze, i powiedział: "Czyżby to było możliwe, żebyście nie mogli nawet
jednej godziny czuwać ze mną, kiedy ja odczuwam trwogę i Ięk przed agonią, wy
świntuchy!"
13. Jakub, syn Zebedeusza, odparł: "To z pewnością żołądek, Panie. Ja też nie czuję się najlepiej. Nie powinienem był dobierać twego ciała, Panie. Nie obrażając cię, jesteś raczej ciężki i sytny, szczególnie wieczorem".
14. Jezus powrócił do modlitwy, ale przychodził do nich jeszcze dwa razy i za każdym razem zastawał ich chrapiących na trzy głosy, musiał ich budzić i strofować.
15. Za trzecim razem, drugi syn Zebedeusza, Jan, poprosił: "Zrozum, Panie, my jutro
pracujemy. Dla ciebie wszystko skończy się za kilka godzin, wrócisz do Ojca, zasiądziesz na dobrze wypchanym obłoku, będziesz jadł lody truskawkowo-ananasowe i aniołowie
będą cię wachlować skrzydłami.
16. Tymczasem my dopiero rozpoczniemy nasze nędzne życie usłane kamieniami i
soczewicą. Cokolwiek by ci się przytrafiło, to i tak wiesz, że zostaniesz Bogiem. Proszę
cię więc, daj nam trochę odpocząć".
17. Jezus: "Popatrzcie, chcę wam pokazać coś bardzo ładnego". Westchnęli i z trudem
otworzyli oczy, podtrzymując powieki palcami.
18. Wówczas wystąpił na Jezusa krwawy pot i spływał po nim, a z uszu wytrysnęły mu
dwie małe fontanki krwi i wszystko to migotało czerwienią w świetle księżyca.
19. Apostołowie stwierdzili: "No, tak... I dorzucili: "A nowe sztuczki z kartami znasz?"
20. Ale wtedy właśnie nadeszła zbrojna grupa ludzi, a wśród nich Judasz Iskariota.

* * *

1. Dowodzący setnik szybko podszedł do Jezusa, a jego ludzie otoczyli go.
2. Judasz, raczej brzuchaty, sapiąc pozostał daleko w tyle i wołał: "Poczekajcie,
poczekajcie! Beze mnie nic nie możecie zrobić!"
3. Jezus zapytał setnika: "Czy przypadkiem mnie szukacie?"
4. Setnik: "Ty jesteś Jezus z Nazaretu, zwany Mesjaszem, Synem Bożym, Królem
Żydowskim?"
5. "Ja jestem", odparł Jezus
6. Setnik: "W imieniu prawa i Proroków - aresztuję cię". I związał mu ręce sznurem.
7. Wtedy nadszedł Judasz, zasapany i z wywalonym językiem wołając: "Zaraz cię tu
zdradzę, i to szybko!"
8. Wspiął się na palce, by pocałować Jezusa, był bowiem nieco niski w zadzie, ale Jezus zawołał:, Tylko nie w usta Judasz więc pocałował go w policzek trzy razy, cmokając głośno, bo lubił dobrze wykonaną robotę.
9. Odezwał się też: "No, proszę, oto sprawa załatwiona definitywnie. Nie jestem już wam potrzebny? A więc pomyślności. Wy dopiero zaczynacie pracę, ja już moją skończyłem.
Każdy ma swój zawód, nieprawdaż? Zegnam towarzystwo. Jeślibyście mieli kogoś do
zdradzenia, polecam się. Oczywiście kogoś dobrze postawionego. Zajmuję się wyłącznie
bogami lub synami bożymi".
10. I Judasz poszedł zadowolony, marząc o tym, jak za te trzydzieści srebrników kupi sto jaj, będzie miał potrójny przychówek, będzie hodował kury wokół domu, a lis, choć bardzo zręczny, pozostawi mu ich tyle, że będzie mógł sobie za nie kupić świnię do
tuczenia wymagającą niewielkiej ilości otrąb. Któż by mu też zabronił posiadania w stodole krowy i cielaka hasającego wokół stada?
11. Na tę myśl Judasz podskoczył radośnie i doszedł do wniosku, że trzeba to uczcić i że na ten cel może poświęcić jeden srebrnik zostawiając go u sprzedawcy win.
12. Sprzedawca win zważył srebrnik w ręku, spróbował zębami i powiedział: "Jest
zrobiony z ołowiu". Judasz pokazał mu wszystkie trzydzieści srebrników i wszystkie okazały się zrobione z ołowiu.
13. Judasz zebrał ołowiane srebrniki i ponieważ miał słaby charakter, a mocny pas - poszedł i powiesił się. I tyle.



Tematy łącznie: 6
Posty łącznie: 82
Użytkownicy łącznie: 8
Obecnie online jest (zarejestrowanych użytkowników): Nikt crying smiley
 
 
Dziękuję Wszystkim za przybycie na moją stronę.
Mam nadzieję, że chociaż część z odwiedzających zaciekawił ten temat i będą powracać co jakiś czas.
Ta strona powstała z myślą o Was i też dzięki
Wam będzie trwała... Ja ze swojej strony postaram
się aby nie zbrakło na Niej tematów - Pozdrawiam, Mariusz :)
 
Z góry chciałbym także przeprosić za reklamy edytowane na górze strony. Nie są one przeze mnie w żaden sposób kontrolowane i nie odpowiadam za ich treść. Mariusz
 
 
Allegro - największe aukcje internetowe, najniższe ceny! Kup i sprzedaj!
 
Stronę odwiedziło już 22744 odwiedzający (39724 wejścia) dziękuję
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja