Forum
=> Nie jesteś jeszcze zarejestrowany?

Forum - Pismo NieŚwięte czyli przygody Boga i małego Jezuska

Znajdujesz się tutaj:
Forum => Na luzie => Pismo NieŚwięte czyli przygody Boga i małego Jezuska
<- Powrót  1 ...  5  6  7  8  9  10  11  12 Dalej -> 

Maniek
(82 postów dotychczas)
05.01.2011 17:44 (UTC)[zacytuj]
* * *

1. Maria weszła do domu Zachariasza, pozdrowiła Elżbietę i rzekła: "Witaj, kuzynko".
2. Na co Elżbieta: "Witaj, Mario. Wejdź i nie przejmuj się bałaganem, ponieważ nie
miałam czasu posprzątać, wiesz jak to jest, kiedy oczekuje się dziecka, i to takiego, jakiego ja oczekuję, prawie Mesjasza zapowiedzianego przez proroków. Będzie miał wspaniałe stanowisko, kiedy Mesjasz nadejdzie i kiedy nastąpią zmiany w polityce, mówię ci, gdy Mesjasz wejdzie do rządu, jeśli będziesz czegoś potrzebowała, wystarczy powiedzieć, wspomnę o tobie mojemu synowi, a on swemu koledze Mesjaszowi, który nie będzie niczego mógł mu odmówić. Nie musisz mi dziękować. W rodzinie trzeba się
popierać".
3. Elżbieta spuszczając wzrok zobaczyła, że brzuch Marii jest równie okrągły jak i jej. Oburzyło ją to, gdyż Maria nie była jeszcze mężatką. I już otwierała usta, by rzec: "Ty zdziro!"
4. Ale właśnie w tym momencie dzieciątko zadrżało w jej łonie i kopnęło ją swą stópką, tak jakby chciało jej dać coś do zrozumienia.
5. Elżbieta krzyknęła: "Aj", ale nie bardzo zrozumiała, co dziecko chciało dać do zrozumienia, i przypomniała sobie, co chciała powiedzieć tuż przedtem, i już otwierała usta, by rzec: "Ty dziwko!".
6. Kiedy dziecko ponownie kopnęło ją nóżką, właśnie tam, gdzie najbardziej boli, a Elżbieta mogłaby przysiąc, że miało na nogach saboty podkute żelaznymi gwoździami.
7. Tym razem zrozumiała, że Duch Święty kierował nóżkami dziecka w jej łonie, i
wszystko stało się dla niej jasne.
8. Podniosła głos i zawołała: "Ach, więc to tak!".
9. I dodała: "Dobrze, dobrze. Zgoda! Pozdrawiam cię Mario. Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony owoc twojego łona. Są takie, które sobie wcale nie najgorzej radzą z ich wyglądem małych niedotykalskich. Czy to znaczy, że ty i Stwórca?... Kto by pomyślał! Dziewczyna z najlepszego domu! Stwórca może sobie być Stwórcą, ale jest tak samo naiwny, jak wszystkie chłopy. Trzeba mu małolat, rumianolicych, o powłóczystym
spojrzeniu i małych sterczących cycuszkach
10. I żeby, proszę, były dziewicami!
11. Twierdzę, że to, czego mu potrzeba, to prawdziwej kobiety, która zna życie i rozumie mężczyzn, która potrafi utrzymać czystość w synagodze i upichcić ulubione dania. No
takiej, która nauczyła się wszystkiego będąc żoną kapłana. Czy ty na przykład wiesz, jak przyrządzonego ofiarnego kurczaka lubi Stwórca na śniadanie? Z rożna czy gotowanego? No widzisz...
12. No cóż, niech będzie wola Pańska. Ja przecież nic nie mówię...".
13. I dorzuciła: "Skąd ten zaszczyt, że matka mego Pana składa mi wizytę? Jeżeli
przyszłaś chwalić się i pchać mi się w oczy, wolę ci od razu powiedzieć, że tracisz czas, moja mała. Mój syn może nie jest Mesjaszem, ale pochodzi od mego ślubnego. Ja mogę wszędzie wchodzić z podniesionym czołem. Ot co!".
14. Maria myślała sobie: "Gadaj zdrowa, kuzynko, moje i tak jest na wierzchu".
15. Potem rzekła do Elżbiety: "Ułożyłam małą kantyczkę na chwałę Stwórcy i na cześć naszej miłości. Chcesz, byśmy zaśpiewały ją razem?". Elżbieta zgodziła się, bo lepiej nie przeciwstawiać się Stwórcy ani nikomu, kogo zaszczyca swym spółkowaniem.
16. Owa kantyczka była bardzo piękna i nosiła tytuł "Magnifikat”, co znaczy "Miłość ci wszystko wybaczy" po łacinie. Hebrajczycy w tamtych czasach uważali za bardziej
szykowne tytułowanie swych piosenek po łacinie. Piosenka stała się przebojem i jeszcze dziś często można ją znaleźć w szafach grających.
17. Maria pozostała trzy miesiące u Elżbiety. To było akurat tyle, ile trzeba jej było na wymyślenie historii nadającej się do opowiedzenia Józefowi, jej narzeczonemu, dla wytłumaczenia wzdętego brzucha itd...
18. A potem powróciła do Nazaretu.

* * *

1. Józef ujrzał brzuch Marii i zapytał: "Co to takiego?"
2. Maria odpowiedziała, że nie powinien sobie wyobrażać nie wiadomo czego, że to wcale nie to, co byle dureń mógłby pomyśleć na pierwszy rzut oka, że należy wszystko
rozpatrzyć na spokojnie wśród rozsądnych ludzi, a przede wszystkim, weź krzesło, usiądź, nalej sobie trochę ratafii i nie zdejmuj swetra, bo jesteś cały spocony i zaziębisz się. No co... mój Józinku, jeszcze kieliszeczek?
3. I opowiedziała mu o aniele, o Duchu Świętym, o reakcji dziecka kuzynki, o prorokach, którzy to przepowiedzieli, i mówię ci, sam możesz to sprawdzić w tym i tym rozdziale, w tym i tym wersecie! Wy, mężczyźni, zawsze jesteście tacy sami, robicie historie o
najprostsze rzeczy!
4. Józef wrócił do domu i wcale nie był pewien, czy dobrze zrozumiał. Położył się
zastanawiając się czy warto było czekać tak długo z małżeństwem, by w końcu taki
Stwórca - facet jeszcze starszy od niego, jeśliby tak dokładnie się przyjrzeć - sprzątnął mu narzeczoną sprzed nosa.
5. A potem zasnął. Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: "Józefie, synu Dawida, wszystko, co rzekła Maria, jest prawdą. Nie wzbraniaj sig wziąć ją za żonę, albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło.
6. Porodzi syna, któremu nadasz imię Jezus, aby wypełnione zostało to, co powiedział Stwórca słowami Proroka: „Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadasz imię Emanuel, to znaczy: Bóg z nami „.'
7. Józef dał się przekonać. Pomyślał, że jeśli musiało się to zdarzyć, to lepiej, żeby było za sprawą Stwórcy.
8. I pomyślał jeszcze, że powiodło mu się wcale nie najgorzej, bo Prorok mógł równie
dobrze napisać, że stało się tak za sprawą listonosza.
9. I z rozpędu myślał dalej - z myśleniem jest tak zawsze, wie się, kiedy się zaczyna, ale nigdy nie wiadomo, kiedy się skończy - że cała Biblia została napisana jedynie po to, by przepowiedzieć, że on, Józef, zostanie rogaczem.
10. Oczywiście, nie wszyscy mogą coś takiego powiedzieć o sobie.

* * *

1. Józef ożenił się z dziewicą Marią
2. Z początku nieco był skrępowany dużym brzuchem młodej żony i ludźmi, którzy
wytykali go palcami i śmiali się
3. Mówi im: "Widzicie, że ta kobieta, moja żona, jest wciąż dziewicą, dokładnie tak jak i w dniu, kiedy matka wydała ją na świat. Ja też jej nigdy nie tknąłem, chociaż według prawa jest moją żoną.
4. Ludzie śmiali się jeszcze bardziej, a Józef ciągnął dalej: "Anioł mi to bardzo dokładnie wytłumaczył, ale nie bardzo sobie przypominam. Jeśli chcecie, mogę wam pokazać".
5. Józef przyprowadził ludzi do domu i poprosił Marię, by pokazała swoje dziewictwo. Było to piękne dziewictwo, bo Maria była tłuściutką brunetką.
6. Ludzie zdziwili się i nie wierząc własnym oczom mówili: "Nie wierzymy własnym oczom!"
7. Józef na to: "Możecie dotknąć. Tylko nie naciskajcie za mocno, proszę".
8. I ludzie dotknęli, i dali się przekonać.
9. I rozeszli się, by nieść dobre słowo. Ale niektórzy, z pewnością zboczeni, insynuowali, iż jest to wynik stosunku wbrew naturze, który przerwał jedną z delikatnych ścianek
umieszczonych przez Stwórcę pomiędzy odbytem a wrotami błogosławieństwa. Świat jest pełen zła.
10. Jakby nie było, ludzie nadbiegali zewsząd coraz liczniej, aby oglądać i dotykać dziewictwa Marii, a Józef pokazywał im je chętnie za niewielką opłatą stanowiącą zwrot kosztów i ustaloną na jedną drachmę od osoby.
Maniek
(82 postów dotychczas)
05.01.2011 17:49 (UTC)[zacytuj]
* * *

1. Cesarz August opublikował mniej więcej w tym samym czasie edykt nakazujący
dokonanie spisu ludności całej Ziemi.
2. Każdy musiał udać się, dla dopełnienia formalności, do miejsca skąd pochodziła jego rodzina.
3. Józef opuścił Nazaret i pośpieszył do Betlejem, gdyż stamtąd wywodził się ród Dawida.
4. Maria, jego żona, pojechała razem z nim.
5. Gdy dotarli do Betlejem nadszedł czas porodu.
6. Z powodu spisu napływ gości był tak wielki, że w żadnym hotelu nie znaleźli pokoju i musieli zamieszkać w stajence.
7. Maria urodziła w wielkich bólach, ponieważ droga nie została przetarta przez
mężczyznę, tak jak to jest w zwyczaju.
8. Myślała przy tym, że jeśli Stwórca ma ochotę nieco pocierpieć ku zbawieniu ludzkości, to jego sprawa.
9. I że ona nie widzi powodu, dla którego miałaby cierpieć więcej niż trzeba; i że nikt nie pytał jej o zdanie.
10. Wszystko dlatego, że Jaśnie Pan nie miał ochoty urodzić się jak inni, bo lubi zwracać na siebie uwagę!
11. I tato ma pretensje do dzielenia losów ludzkich, do życia, cierpienia i umierania jak zwykły człowiek, a pierwsza rzecz, którą robi - rodzi się z dziewicy, tak jakby wszyscy to potrafili. Zastanówcie się tylko!
12. Ach, ci arystokraci! Bawi się to w pastuszków i zwykłych ludzi, a rezultat jest zawsze ten sam - Trianon i spółka.
13. W stajence stał osioł i wół.
14. Opaczność boska umieściła je tam, aby niemowlę miało co jeść.
15. Opaczność boska już taka jest - pełna dobrej woli, ale nie doinformowana.
16. Osioł i wół z całych sił starały się dać mleko, nadymały się, ile wlezie, ale i tak nic z tego nie wychodziło. Cuda zdarzają się wtedy, kiedy się ich nie potrzebuje.
17. Wokół Betlejem rozciągały się pola, na których pasterze paśli owce.
18. Owce miały miny posępne i beczały z niezadowoleniem ponieważ był to wieczór 25
grudnia, a nikt normalny nie pasie owiec w środku zimy, nie znajdowały więc nic do
jedzenia prócz śniegu, a w dodatku marzły im kopyta.
19. Opaczność boska stwierdziła w ostatniej chwili, że sielanka będzie jeszcze wyraźniejsza z pasterzami, i zorganizowała to błyskawicznie. Rzeczywiście, wszystko
było cacy i trzeba mieć zatwardziałe serce, by spierać się o detale.
20. Nagle jasność ogarnęła pasterzy, a z nieba zaczęły zstępować zastępy aniołów
dmących w lśniące trąby.
21. Pasterze się bardzo przestraszyli i pochowali za plecami gicze baranie upieczone po to, by w brzuchu czuć miłe ciepło gorącego jedzenia, a ci, którzy kopulowali z owieczkami, pozapinali chyłkiem rozporki.
22. Zaczęli sarkać między sobą: "Czyż nie dość, że nasi chlebodawcy, właściciele owiec, wysyłają nas na pastwiska w taką pogodę? W dodatku teraz ci podejrzliwcy napuszczają na nas pierzastych gliniarzy, chcąc przyłapać nas na gorącym uczynku, by móc odliczyć od nędznych pensji zjedzone barany i kazać płacić za czyszczenie wełny poplamionej spermą".
23. Szef aniołów odezwał się wspaniałym głosem: "Nie obawiajcie się niczego, wypierdki mamuta, Stwórca przysyła mnie z radosną nowiną".
24. Pasterze odparli: "Dziękujemy ci, pierzasty wypierdku, ale i tak nas nieźle
nastraszyłeś. Dziękujemy za radosną nowinę. Stwórca, który wie wszystko, wie również, że jedyną radością już najedzonych biednych pasterzy są: wino i kobiety.
Postaw beczkę po prawej stronie, kobiety posadź po lewej i podziękuj Stwórcy w naszym imieniu. Co się tyczy kobiet, niech mają bielutką cerę i tłuściutkie cipulki".
25. Szef aniołów zawołał: "Ciiiii!", uderzył potężnie w bęben i odezwał się w te słowa: "Jeśli będziecie mi ciągle przerywać, nigdy z tym nie skończymy". Znów zagrał na bębnie, rozwinął i przeczytał pergamin dotychczas trzymany pod pachą:
26. "Odezwa. W mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel - Chrystus, Stwórca i syn Boga wiekuistego. Ludność pozna go po tym, iż zawinięty w pieluszki leży w stajence. Zaleca się spontaniczne składanie hołdu i adorację. Godziny wizyt wypisano na wrotach.
Zwolnienia nie będą brane pod uwagę!"
27. Anioł uderzył w bęben, a wraz z nim wszyscy pozostali aniołowie zadęli w dudy,
zaczęli walić w puszki i zaintonowali kantyczkę, która nie wypadła sroce spod ogona:
Chwała, chwała, chwała
Bogu na wysokościach!
A na ziemi
Pokój, pokój, pokój
Ludziom, dziom, dziom, dziom
Dobrej woli!
Hosanna! Hosanna!
Niech nam żyją rogacze!
Niech nam żyje mały Jezus!

* * *

1. Gdy aniołowie odeszli do nieba pasterze spojrzeli po sobie wzdychając: "Noooo!"
2. A potem: "Ufff!" i "Zawsze możemy pójść zobaczyć, nie będzie mniej nudno niż tu!" I skierowali się do Betlejem, pozostawiając owce, by pasły się same, bo przecież nie można robić dwu rzeczy na raz.
3. W mieście zaczęli szukać stajenki. A stajenek w Betlejem nie brakowało,
4. Pełne były ludzi przybyłych z powodu spisu, którzy nie znaleźli miejsc w hotelach.
5. Wśród nich była spora liczba noworodków, bo koniec grudnia przypada dokładnie na dziewięć miesięcy po początku kwietnia - który jest uroczym okresem pierwszych
kwiatów i miękkiej trawy, a także okresem, w którym podbrzusza mężczyzn pokazują rogi jak jelenie na rykowisku, a obcasy kobiet stają się okrągłe, mało stabilne i łatwo
wywracają się do tyłu.
6. W obliczu nadmiaru Zbawicieli pasterze poczuli zakłopotanie. Wchodzili do każdej
stajenki i pytali: "Zbawiciel to tutaj? Przychodzimy w sprawie adoracji".
7. A ludzie stłoczeni w stajenkach odpowiadali: "Znamy, znamy te numery ze
Zbawicielem! Idźcie dalej, tu miejsca nie ma". I rzucali w nich głąbami kapuścianymi lub odchodami.
8. Zniechęciło to pasterzy, ale pozostała im już tylko jedna stajenka do odwiedzenia.
9. Była to właśnie stajenka, w której zamieszkali Józef, Maria i mały Jezus. Znajdowała się na drugim końcu miasta, na przedmieściach, i dlatego nie trafili do niej od razu.
10. Gdy ją ujrzeli, natychmiast ją rozpoznali.
11. Na drzwiach widniał napis
WEJDŹCIE ZOBACZYĆ
z krwi i kości
jedyny, prawdziwy, niepowtarzalny
MESJASZ
Syn Boży
Najprawdziwszy z prawdziwych
Swiatłość nad Światłościami
Płomień i Zarzewie
zwany
CHRYSTUSEM
lub
SŁOWEM
lub
BARANKIEM BOŻYM
Jedyne stworzenie na świecie zrodzone z dziewicy
(Można oglądać i dotykać
Nadzwyczajny wybryk natury
Wstęp: 1 drachma
Wojskowi i niańki płacą połowę
12. A wokół znajdowały się nieco mniejsze napisy: "JEDYNE W SWOIM RODZAJU!"
"SENSACYJNE!" "OSZAŁAMIAJĄCE!"
13. Józef przed drzwiami woła: "Wchodźcie, wchodźcie! Spektakl zaraz się zacznie!'
14. Pasterze widząc to rzekli: "Ale my nie mamy drachm! Jesteśmy biednymi pasterzami".
15. Józef: "Acha, to wy jesteście pasterzami? Nie przychodzicie za wcześnie! Statyści proszę tylnym wejściem".
16. Pasterze weszli do stajenki, zobaczyli Jezusa leżącego na słomie, uklękli wokół niego i ofiarowali mu prezenty, które przynieśli.
17. Jedni przynieśli ser owczy, inni wełnę, jeszcze inni rosół z barana, co poniektórzy dali mu baranie oczy do grania w kulki, owcze łożyska do robienia świńskich żartów i baranie rogi do zabawy w rogacza, byli i tacy, którzy przynieśli kiszki na prezerwatywy, owcze bobki, by mógł zastąpić nimi oliwki w martini, głowy baranie na lampki nocne i odbytnice na pierścionki zaręczynowe.
18. Młode pasterki o okrąglutkich policzkach, które nic nie przyniosły, bo owce były od nich silniejsze, zadzierały spódniczki i pokazywały Jezuskowi ciupulki, by go
rozśmieszyć.
19. Przechodnie płacili po drachmie, wchodzili do stajenki i oglądali następujące cuda:
20. Małego Jezusa na słomie śmiejącego się do rozpuku na widok cipulek pasterek, Świętą Dziewicę pokazującą dziewictwo - kto chciał dotknąć, płacił dodatkowo jedną drachmę - pasterzy przegrywających w pokera cudze stada, Ducha Świętego latającego jak oszalały, obijającego się o belki i usiłującego uciec sowie pragnącej go zsodomizować, oraz Józefa komentującego wszystko i mówiącego na zakończenie: "Tu kończy się zwiedzanie. Nie zapominajcie, proszę, o przewodniku".
21. Wół i osioł, wciśnięte w kąt, miały w swych oślo-wolich głowach całkiem oślo-wole myśli, a myśli te były smutne:
22. "Temu Bogu ludzi nie brakuje tupetu, żeby tak urodzić się w zamieszkałej stajni, i to bez zapytania mieszkańców o zgodę,
23. Pobrudzić świeżą ściółkę zakrzepłą krwią i łożyskiem, wiedząc świetnie, że dla zwierząt trawożernych nie ma nic bardziej odrażającego".
24. I dodawały, że ci wszyscy ludzie, którzy depczą ich świeżą słomę brudnymi butami, którzy zabierają miejsce, którzy wrzeszczą te ich "alleluja", którzy palą jakieś śmierdzące świństwa w czymś tam złotym, cóż by sobie pomyśleli, gdyby bóg wołów lub osłów
zdecydował się rodzić - z dziewiczej, ma się rozumieć, oślicy lub krowy - na środku
czyjejkolwiek jadalni, no co?
25. Osioł rzekł do wołu w oślim języku: "Zaprawdę, zaprawdę, bracie wole, powiadam ci, to się niczym dobrym dla nas nie skończy. Gdy ludzie się cieszą i oddają hołd swoim
Bogom, w pierwszym rzędzie woły ponoszą tego konsekwencję, i cielęta, i owce, i gęsi, i indyki, i kury. Osioł może być całkowicie nieczystym stworzeniem, a i tak jego tłuszcz jest wystarczająco czysty, by używać go do wyrobu świec".
26. Wół i osioł poczuły, jak strach skręca im kiszki w brzuchach, każde z nich wydaliło odchody stosownie do swego gatunku, to znaczy: osioł bobkując swe bobki, wół łajniąc swe łajno.
27. Tłum w stajence wciąż był gęsty. Ktoś rzucił: "Ten wól i osioł zajmują za dużo
miejsca. W dodatku brudzą nas swym łajnem i śmierdzą".
28. I dodał: "Słuchajcie, o bracia, którzy wierzycie w Jezusa, mam pomysł. Zabijmy wołu, zróbmy z niego pieczyste i urządźmy bankiet".
29. I dokończył: "Osła też możemy zabić. Co prawda jest nieczysty, ale wytopiony z niego tłuszcz będzie wystarczająco czysty do zrobienia świec".
30. Wszyscy pozostali zakrzyknęli: "Allejuja!", zabili wołu i osła, upiekli wołu, a osła
przetopili na świece. Pasterze pobiegli po owce, pozabijali je i upiekli, jeszcze inni przynieśli różnego rodzaju drób i kasztany na nadzienie.
31. A byli i tacy, co dobiegli aż nad Słone Morze, wskoczyli w nie i zaczęli odrywać przyczepione do skał zamyślone ostrygi. Inni z kolei przytoczyli beczki wina,
32. Jedzono, pito, czkano, rzygano, przy deserze rozdano papierowe kapelusze,
serpentyny, piszczałki, tarzano się w słomie, a następnego dnia wszyscy byli chorzy i przez cały rok nie wspominano o niczym innym, jak tylko o tym wieczorze.
33. Był to pierwszy Wieczór Wigilijny
.
Maniek
(82 postów dotychczas)
05.01.2011 17:57 (UTC)[zacytuj]
ROZDZIAŁ 3

STRESZCZENIE POPRZEDNICH ROZDZIAŁÓW:
Bóg uwodzi dziewicę Marię raczej z politycznego obowiązku niż z miłości i robi jej dziecko. Józef, narzeczony dziewczyny, z początku źle to przyjmuje. Ale ma dobry charakter i w końcu zgadza się na trójkąt małżeński, choć nie jest w stanie oduczyć się zaglądania do szaf, by sprawdzić czy nie ma w nich ukrywającego się Boga w kalesonach. Poród odbywa się w skandalicznych warunkach higienicznych. Mały Jezus rodzi się z nieznanego ojca. Wszystko to nie jest bardzo moralne, bo Bóg nie jest jeszcze chrześcijaninem. Cierpliwości!

1. W tym czasie, gdy rodził się Jezus w Betlejem, do Jerozolimy przybyli Trzej Królowie, spośród Trzech Króli, którzy trójkrólowali na tajemniczym Wschodzie.
2. Ci Trzej Królowie bardziej byli magami niż królami, a ich królestwa były malutkimi królestwami.
3. Wciąż lubili powtarzać wschodnie przysłowie: "Moje królestwo może nie jest duże, ale zawsze mogę je obsikać,
4. I mam w nosie, że opryskam sąsiadów".
5. Włosy pierwszego z Trzech Króli były jak śnieg i jedwab, jego broda była jak wata cukrowa powiewająca na wietrze, oko miał błękitne jak czyste niebo ujęte w piękną czerwoną obwódkę,
6. Ponieważ był ekspertem w dziedzinie świętych likierów, aperitifów i zwykłych
napojów chłodzących, które pozwalają żonatemu mężczyźnie odsuwać w nieskończoność godzinę powrotu do domu.
7. Imię jego było Melchior.
8. Drugi z Trzech Króli był młody, jędrny, o żywej twarzy, na której od
makowoczerwonych policzków odcinał się nieśmiało fioletowawy, młodzieńczy trądzik,
9. Uszy miał potężne, ogromne jak całe prowincje, szlachetnie rozkwitłe i kiedy był w dobrym humorze ruszał nimi, to jednym, to drugim, lub oboma na raz, a w święto
narodowe czynił to z balkonu pałacu i cały naród czcił go za tę umiejętność, ponieważ nie wszyscy królowie tak potrafią,
10. Koronę nosił prosto,
11. Ubierał się w szaty ze złota ręcznie tkanego i ze skór długowłosych lapis lazuli, które są ciepłe i dodają szyku. Guziki w rozporku miał na przemian ze szmaragdów i rubinów czystej wody, a było ich tyle, że nigdy nie zdążał się rozpiąć do końca i sikał sobie po palcach. Nigdy też nie umiał porządnie się zapiąć i przez rozporek widać było dokładnie, że nie nosił slipów.
12. Ten nazywał się Kacper.
13. Trzeci z Trzech Króli był całkiem czarnym Murzynem.
14. Chodził z tyłu, odzywał się wtedy, gdy go pytano, i nigdy nie mówił rzeczy
inteligentniejszych od pozostałych, nigdy nie starał się pierdzieć powyżej swego czarnego tyłka i dlatego nie przytrafiało mu się nigdy nic niemiłego.
15. Imię jego było Baltazar,
16. Ale kiedy chciano, by przyszedł, wołano: "Hej, ty czarnuchu!"
17. Melchior, Kacper i Baltazar mocni byli w naukach astrologicznych i gwiezdnych i każdy z nich w swym państwie przyglądał się kopule niebieskiej, by wyczytać z niej
przyszłość narodów i losy imperiów.
18. Mieli zwyczaj spotykać się raz u jednego, raz u drugiego i dyskutować o
spostrzeżonych na niebie cudach.
19. Przynajmniej tak to wyjaśniali żonom.
20. Tym razem ujrzeli na niebie rzecz nadzwyczaj cudowną
21. Dużą i błyszczącą gwiazdę przyćmiewającą wszystkie inne.
22. Gwiazda podskakiwała w miejscu, tańczyła taniec pępka mojej cioci, rozbierała się w sposób podniecający, wykonywała kabalistyczne gesty
23. I miała wygląd siedmiokroć poświęconego schaboszczaka z ziemniakami, który rozplaskał się u podnóża schodów.
24. Trzej Królowie z tych zdarzeń ułożyli horoskop, w rezultacie którego kazali w
pośpiechu osiodłać wielbłądy, powierzyli berła i klucze do królestw królowym, swym
żonom - z wyjątkiem kluczy do piwnicy - polecając utrzymywać królestwa w czystości, nie wypowiadać głupio wojen dla olśnienia przyjaciół, nie pozwalać dzieciom bawić się haremem, nie kupować byle czego od domokrążców i starać się pozostać młodymi i apetycznymi aż do ich powrotu.
25. W końcu obiecali przywieźć z podróży mały prezencik, pozamykali na kłódki pasy
cnoty,
26. Skazali na śmierć wszystkich ślusarzy w królestwach, ponieważ strzeżonego Pan Bóg strzeże,
27. Wykastrowali wszystkich paziów, służących, kuchcików, fryzjerów, trubadurów, księży, barany i osły, ponieważ strzeżonego Pan Bóg strzeże, ale kto się sam nie ustrzeże, temu nic nie pomoże.
28. I udali się w drogę.

* * *

1. Trzej Królowie podążyli za gwiazdą, błyszczącą w dzień i w nocy, co było niewątpliwie wielkim cudem,
2. Chociaż, jeśli się nad tym zastanowić, Bóg mógłby, gdyby chciał, włożyć do głowy
któregoś z królów wynalazek busoli i ludzkość skorzystałaby z tego w następnych
wiekach. Gwiazdy gasną, a busole zostają.
3. No, ale nie chciał i jeżeli nie chciał, to nie chciał, widocznie miał ku temu powody. W końcu to on jest szefem.
4. Droga była długa, a krok wielbłądów powolny. Trzej Królowie, gdy przybyli do
Jeruzalem, byli bardzo zmęczeni.
5. Szyje mieli wykręcone do tyłu, karki zastygłe w jednej pozycji od pilnowania drogi i spoglądania na gwiazdę.
6. A nosy ich były spuchnięte i poobijane, gdyż nie można jednocześnie spoglądać na gwiazdę Pańską i na drzewa rosnące przy drodze.
7. Zatrzymali się więc, usiedli w koło, by dokonać podsumowania i podyskutować.
8. Melchior powiedział: "W rzeczy samej jesteśmy bardzo zmęczeni i jeszcze wiele drogi przed nami, nim dotrzemy do Rzymu. 9. A i tak przybędziemy za późno na ogłoszenie urodzin Juliasza Cezara, bo nasz horoskop mówi, że umarł czterdzieści lat temu.
10. Tymczasem gwiazda błyszczy nam nad głowami i daje znaki, by za nią podążać, i
błyska niecierpliwymi błyskami, i mruga mruganiem oznaczającym, iż jesteśmy lenie,
powłóczynogi i pierdziośpioszki,
11. I wiele innych rzeczy, których tu przez skromność nie będziemy powtarzać".
12. Melchior dorzucił: "Cóż takiego powinniśmy zrozumieć? Że pomyliliśmy się? Że gwiazda oznacza narodziny Napoleona Bonaparte?"
13. "Ja - odezwał się Kacper - z pewnością nie będę jechał aż do Paryża. Mój tyłek jest tak wspaniale odciśnięty, że gdyby wlać w niego gipsu, to otrzyma się rzeźbę wielbłąda naturalnej wielkości.
14. Przez resztę życia nie będę mógł siadać na niczym innym jak tylko na grzbiecie wielbłąda. Czyż to nie smutne'?
15. W tempie, w jakim się posuwamy, dotrzemy do celu akurat na pogrzeb generała de Gaulle'a.
16. Co ty o tym sądzisz Baltazarze?"
17. "Oczywiście psze pana!" - przytwierdził Baltazar.
18. "To był żart, Baltazarze" - wyjaśnił Kacper.
19. "Och! Przepraszam, psze pana! Oczywiście, psze pana. Bardzo śmieszne, psze pana! Śmieje się, psze pana. Pękam ze śmiechu, psze pana! Hi, hi, hi, hi, hi, psze pana!"
20. Melchior: "Ja też już dużo dalej nie pojadę. Wydaje mi się, że gdybyśmy sprawdzili jeszcze raz nasze obliczenia porządnie, bardzo porządnie, to w rezultacie okaże się, iż gwiazda chce, byśmy właśnie tutaj pokłonili się nowo narodzonej, ważnej osobistości".
21. Kacper: "Sądzę, że masz rację. Sprawdźmy rachunki".
22. Wyciągnęli papirusy i przybory do pisania na papirusach, wręczyli wszystko
Baltazarowi i kazali mu sprawdzić obliczenia. Były to nadzwyczaj skomplikowane obliczenia. Gdy skończył, zaczął liczyć od końca do początku, chcąc sprawdzić, czy
wynik będzie identyczny, potem przeliczył wszystko jedną ręką, potem stojąc na jednej nodze, potem bez użycia rąk,
23. Potem sprawdził, dzieląc przez dziewięć, za pomocą majonezu filozoficznego, który
warzy się, gdy mamy do czynienia z błędnym wynikiem,
24. Przy pomocy niewiernej żony, której nos porusza się, gdy przestawiono gdzieś
przecinek
25. I w końcu oznajmił: "Z naszych obliczeń wynika, że to tutejszy król się urodził. Jaki to jest kraj, psze pana?"
26. Melchior odpowiedział: "Jesteśmy w Jerozolimie. To kraj Żydów".
27. Baltazar: "Tak, oczywiście! Nasze obliczenia jasno mówią, że gwiazda wskazuje urodzenie się żydowskiego króla! To całkiem pewne, psze pana!"
28. Trzej Królowie poczuli się dumni, że tak dobrze odgadli, czego chce gwiazda, i w nagrodę pociągnęli po łyku z flakoników ze szlachetnego metalu i kryształu górskiego, po czym dodali: "Ale to jeszcze nie wszystko".
29. Spojrzeli na gwiazdę, ale gwiazda mrugała gniewnym mruganiem, wirowała i pluła różnobarwnym ogniem,
30. No cóż, ponieważ się nadąsała, Trzej Królowie zagrali jej na nosie, pokazali wała i język,
31. Po czym odwrócili się do niej plecami i zaczęli wypytywać przechodniów, ponieważ
ta skubana gwiazda odmawiała współpracy:
32. "Ty, - yp! - gdzie się urodził król Ży - yp! - dów? Przybyliśmy z tajem - yp! - niczego Wschodu, by mu się pokłonić".
33. A ludzie myśleli: "Z królów żydowskich znam; tylko naszego dobrego Króla Heroda, któremu dawno już stuknęła pięćdziesiątka".
34. Na wszelki wypadek odpowiadali jednak, tak jak zawsze odpowiadają ludzie
zaczepieni na ulicy: "Pierwsza na prawo, potem druga na lewo, następnie prosto aż do skrzyżowania, na którym schodzicie małą ścieżką w dół obok stogu siana...." I jeszcze długo coś tłumaczyli, ale nie ma potrzeby tego powtarzać.
35. Trzej Królowie zrobili dokładnie tak, jak im powiedziano, ale wpierw, dla kurażu, pokrzepili się ze swych ametystowych flakonów i bukłaków ze skór młodych tancerek wyprawianych włosem do wewnątrz, które nadają winu niezrównany smak. Ludzie zaś
ciekawi, dokąd to ich zaprowadzi droga, którą wskazali, podążali za nimi.
36. Wyszedł z tego wcale pokaźny orszak: na przedzie szła uzbrojona straż z
trzydziestoma małymi paziami, potem szła straż uzbrojona po zęby, potem szli Trzej
Królowie, a wszyscy zawodzili na trzy głosy przepiękną wschodnią kantyczkę
"Trzej złotnicy z Saint-Eloi...".
37. Prosty lud radośnie maszerował z tyłu, rozbierał napotkane kobiety do rosołu, by z ich majtek robić sztandary, a gdy przypadkiem byli to księża, zabierał im kapłańskie kalesony na proporczyki, a ropuchy nadmuchiwał zamiast czerwonych baloników.
38. Królewskie zbiry nad zbirami widząc to pobiegły zdać relację królowi Herodowi:
opowiedzieć mu o pochodzie, o Trzech Królach, o królu żydowskim i o kalesonach. Po prostu o wszystkim.
39. Gdy Herod to usłyszał, zdenerwował się. Wezwał uczonych i zapytał ich, kim jest ten król żydowski, który nie jest nim.
40. Uczeni w Piśmie odpowiedzieli: "Trzeba zajrzeć, co piszą o tym prorocy".
41. Herod powiedział: "Zobaczmy więc".
42. Uczeni zapytali: "Których proroków wolisz, o królu? Wszyscy prorocy zapowiadali przybycie króla Izraela, ale każdy z nich wymienia inną miejscowość".
43. Herod: "Eee tam... Wszystko jedno". Uczeni otwarli więc Księgę na chybił trafił i zatrzymali się na przepowiedni całkiem drobnego proroka, Micheasza, który pisał: "W Judei, mieście Betlejem, urodzi się król Izraela". Ów Micheasz wymienił Betlejem
wyłącznie dlatego, że było to ostatnie wolne miejsce - pozostałe wykorzystali już koledzy prorocy. Więc Michaesz nie miał wyboru, a chciał być przynajmniej odrobinkę
oryginalny.
44. Zbiry zaciągnęły Trzech Króli do pałacu i postawiły przed obliczem Heroda, który zawołał: "Witajcie, koledzy. Powiadają, że udajecie się do Betlejem, by pokłonić się memu następcy. Prawda to?". Mówił to słodkim głosem i z przyjaznym wyrazem twarzy, bo był tak samo chytry jak inni.
45. Trzej Królowie, usłyszawszy te słowa, ucieszyli się niezmiernie. Sami bowiem nigdy nie wpadliby na to, że muszą jechać do Betlejem.
46. Herod mówił dalej: "Życzę wam miłej drogi, a gdy będziecie wracać na daleki i
tajemniczy Wschód, wstąpcie do mnie, koledzy, wtedy ja pójdę pokłonić się memu
następcy.
47. Zrozumiałe jest, że starsi ustępują miejsca młodym. Czas daje - czas odbiera.
Wystarczająco natyrałem się w mym pieskim życiu, należy nareszcie pomyśleć o
emeryturze. Młodzi to przyszłość i tak dalej...".
48. Trzej Królowie pojechali do Betlejem. Gwiazdka z początku nie chciała podążyć za
nimi, ale kiedy przekonała się, że nikt nie zwraca na nią uwagi, zmieniła zdanie i wlokła się daleko z tyłu, jak robią wszystkie nadąsane gwiazdy.
49. W Betlejem zaczęli wypytywać pasterzy, a ci odrzekli: "Tak, to tutaj i wskazali stajenkę. Gwiazda szybko uplasowała się nad nią, a Trzej Królowie ucieszyli się, że ich obliczenia okazały się trafne.
50. Weszli do stajenki, pokłonili się dzieciątku, złożyli mu hołd i obdarzyli prezentami, które przywieźli z odległego, tajemniczego Wschodu: złotem, kadzidłem i mirrą.
51. Gdy Melchior składał złoto w podarunku, dzieciątko wyciągnęło do niego rączki i zawołało: "Tato!" Wszyscy bardzo się śmiali, a mama była bardzo dumna, że ma nad wiek rozwiniętego synka, który z pewnością da sobie radę w życiu.
52. Maria poukładała otrzymane podarki w miejscach dla nich przeznaczonych: kadzidło do kadzielnicy, złoto do pończochy, a mirrę, o której sądziła, że jest lekarstwem na siusianie w łóżko, dała Jezuskowi do połknięcia. Na siusianie nic to nie pomogło, ale zabarwiło małego na niebiesko - co z pewnością jest bardziej estetyczne i dałoby się łatwo zaliczyć do cudów.
53. Trzej Królowie powstali z klęczek, Maria zaproponowała im po kieliszeczku, ale oni rzekli, że dziękują, że absolutnie nie że nie chcą przeszkadzać, że wstąpili przechodząc, że muszą już iść - wiecie, jak to jest, gdy się ma królestwo, nie ma się ani minuty dla siebie
54. I zrobili gili-gili małemu Jezuskowi, i powiedzieli, że jest śliczniutki, całkiem podobny do ojca, tak, tak, panie Józefie niech pan nie protestuje, całkiem podobny do pana, i życzyli wszystkiego dobrego, i miłego wieczoru, i bawcie się dobrze...
55. I powrócili na daleki tajemniczy Wschód, a ponieważ we śnie ukazał im się Anioł Pański i poradził nie wstępować do Heroda, wybrali inną drogę i nikt więcej już o nich nie słyszał. Może się zgubili? Zresztą niech robią, co chcą, nie potrzebujemy ich już w naszej historii.
56. Najzabawniejsze jest jednak to, że żaden z Trzech Króli nie stał się chrześcijaninem, pomimo długiej podróży i liczby widzianych cudów. Musieli być bardzo zatwardziałymi poganami.
57. Chyba że Opatrzność Boska znów się gdzieś pomyliła.
58. Warto odnotować, że Trzej Królowie ani razu nie zwrócili uwagi na brak opłatka. A więc łamanie się opłatkiem i życzenia to tylko głupie gadanie i mydlenie oczu.
Maniek
(82 postów dotychczas)
05.01.2011 18:06 (UTC)[zacytuj]
* * *
1. Kiedy Trzej Królowie odeszli, Józefowi ukazał się we śnie anioł Pański i rzekł: "Wstań, Józefie, weź dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem, bo Herod będzie szukał Dziecięcia, by je zgładzić".
2. Udali się więc wszyscy do Egiptu. Droga była długa, tak że nawet zaczęli żałować osła przerobionego w stajence na świece. Na szczęście napotkali jego kuzyna zmierzającego z doroczną wizytą do stajenki. Józef złapał kuzyna i dosiadł go, a Maria szła z tyłu niosąc w
ramionach Jezusa i trzymając się oślego ogona. Nie ma co mówić, wszystkim jest lżej, kiedy ma się osła.
3. Herod widząc, że go Trzej Królowie zawiedli wpadł w straszny gniew.
4. Wysłał oprawców do Betlejem z rozkazem pozabijania w całej okolicy chłopców w
wieku do dwóch lat, a przede wszystkim takich, którzy mieli nad główkami aureole.
5. I tak się stało.
6. Liczba zmasakrowanych niewiniątek osiągnęła dwadzieścia tysięcy. Niemało!!!
7. Szczególnie w mieście liczącym trzy tysiące mieszkańców.
8. Jest to pierwszy cud, o jaki postarał się mały Jezus i w rzeczy samej, wielki to cud, ponieważ im więcej zbiry mordowały niemowląt, tym więcej było ich do mordowania i dlatego nazywamy to cudownym Rozmnożeniem Świętych Niewiniątek.
9. Cóż za wspaniały przykład potęgi Boga i jego miłości do ludzi...
10. Bóg, gdyby chciał, znalazłby z pewnością sposób na uratowanie Niewiniątek, tak samo jak znalazł sposób na ocalenie Swego Syna z rąk Heroda,
11. Ale wówczas wszystkie te nieroby wyrastając stałyby się dorosłymi Żydami nie dającymi się oszukiwać, i śmialiby się z Chrystusa, i pluli w Jego Święte Oblicze w
przydrożnych kapliczkach, i byliby na wieki wieków potępieni, a tak są pierwszymi męczennikami w Raju.
12. I co wy na to wszystko?

***

1. Król Herod żył jeszcze przez długie lata, w rozpuście i blasku sztucznych ogni, i żaden domniemany król żydowski w kolebce nie zakłócał jego panowania,
2. Bo albo gówniarz zginął w czasie masakry, albo ze strachu uciekł na pustynię egipską, albo stało się z nim coś jeszcze innego.
3. Herod był zadowolony i twierdził, że jego pomysł był dobrym pomysłem.
4. Gdybyśmy sądzili, że nie chodzi o Boga, moglibyśmy mniemać, że poczuł on strach przed Herodem,
5. Ale oczywiście nie jest to możliwe.
6. W końcu Herod umarł, z kielichem przy ustach, na łożu wysłanym różami i pełnym
dobrze domytych konkubin. Bóg natychmiast wysłał anioła do Egiptu.
7. Anioł ukazał się Józefowi i rzekł: "Psst!... Możesz wracać. Droga wolna".
8. Józef udał się w drogę powrotną z Marią, małym Jezuskiem i osłem, ale tym razem szedł za osłem razem z Marią, ponieważ na ośle jechał Jezus. Dziecko było piękne i silne, a Józef stary... Ach, ta dzisiejsza młodzież, żadnego respektu dla wieku!
9. Co tu dużo opowiadać, Święta Rodzina powróciła do Nazaretu.

ROZDZIAŁ 4

STRESZCZENIE POPRZEDNICH ROZDZIAŁÓW:
Okrutny król Herod pragnie zabić małego Jezuska. Dzięki zręcznemu wybiegowi Stwórca ratuje Boskie dziecię. Wtedy Herod skazuje na rzeź dwadzieścia tysięcy niemowląt. Bóg
jest uradowany, że udało mu się wykiwać potwornego tyrana.

1. Po tym, jak anioł wysłany przez Stwórcę doniósł, że tyran Herod umarł, Józef, dziewica Maria i mały Jezusek powrócili do Izraela.
2. W pierwszej chwili Józef nie chciał wracać do rodzinnej wioski, Nazaretu, gdzie wykonywał zawód cieśli,
3. Lecz raczej osiedlić się w bogatym mieście Betlejem, w tej samej stajence, w której Maria leżała w połogu,
4. By przekształcić się w pokazywacza Jezusa wszystkim, którzy mieliby ochotę zapłacić jedną drachmę.
5. Z pewnością znalazłoby się wielu chętnych, choćby dlatego, że Trzech Króli spośród najprzeróżniejszych króli przybyło z otchłani tajemniczego Wschodu, by złożyć hołd nadzwyczajnemu dzieciątku.
6. A ci, którzy byliby skłonni zapłacić dodatkową drachmę, mieliby prawo do oglądania dziewictwa dziewicy Marii.
7. A ci, którzy zdecydowaliby się dopłacić jeszcze dwie drachmy, mogliby dotknąć go palcem.
8. A dla tych, którzy mieliby przy sobie tylko monetę pięciodrachmową, Józef przewidział odtańczenie ludowego tańca na perskim dywanie dla wyrównania rachunku i nie
zawracania sobie głowy wydawaniem reszty.
9. W krótkim czasie zaoszczędziłby wystarczającą ilość drachm na kupienie stajenki i urządzenie jej tak, by móc przyjmować, za uczciwą opłatą, na mieszkanie uczonych
doktorów i turystów żądnych dziwów, którzy z pewnością zbiegną się z najodleglejszych krańców imperium, by podziwiać Jezusa i dziewictwo Marii.
10. Zawiesiłby nad drzwiami wygrawerowany wspaniałymi złoconymi literami rzymskimi
napis:
"HOTEL POD GWIAZDĄ I TRZEMA KRÓLAMI"
Przyjmujemy przybyłych pieszo, konno i na wielbłądach
11. Być może, jakiś pastuszek spośród rzeszy okolicznych pastuszków ujrzy tu kiedyś bijące źródło, padnie na kolana, a dziewica Maria podpowie mu: "Każ mi w tym miejscu wznieść bazylikę".
12. Józef, myśląc o tych rzeczach - a były to myśli bardzo przyjemne - spieszył się do Betlejem i poganiał osła kopniakami w brzuch.
13. Osioł z bólu biegł coraz szybciej, a ze złości znaczył drogę gównem.
14. Dziewica Maria trzymająca się oślego ogona musiała biec i nie bardzo mogła omijać spadające odchody. (1 - uwaga Boga na końcu)
15. A Jezusek śmiał się do rozpuku ssąc pierś matki.
16. Dziewica Maria myślała, że fajnie jest mieć Bożego Syna, ale taki waży dwa razy więcej niż zwykłe niemowlę. Mogłoby się wydawać, że karmi się mlekiem z czystego
złota, choć to, co potem znajdywała w pieluszkach, nie miało koloru, ani zapachu złota, nawet z domieszką miedzi.
17. I toto pije dwa razy więcej mleka niż inni i dwa razy mocniej ciągnie za cycuszki, zupełnie je masakrując.
18. Na szczęście, gdy zostanie Mesjaszem, wszystko zwróci się stokrotnie i mamusia
stanie się Królową Matką albo czymś w tym rodzaju. Pilno jej już było zobaczyć miny
sąsiadów.
19. Tymczasem nad Betlejem unosił się wielki lament od dnia Rzezi Niewiniątek, a
wszystko to był płacz i jęk kobiet, którym oderwano dzieci od piersi i pomordowane rzucono na bruk.
20. Nie dawały się pocieszyć i cały czas powtarzały: "Z pewnością ci obcokrajowcy,
przyczyna naszych nieszczęść, będą wracać tędy do siebie teraz, gdy król Herod nie żyje...
21. Nie ma powodu, by ta egzaltowana baba cieszyła się swym tłuściutkim malcem,
podziwiała jego dołeczki i zachwycała pierwszymi krokami, gdy nasze zostały
pomordowane i rozszarpane przez sępy. O dniu posępny i czarny!
22. Zróbmy zasadzkę na drodze, wyrwijmy jej dziecko, poderżnijmy mu gardło,
poćwiartujmy je i ochłapy rzućmy sępom i bezdomnym psom na pożarcie.
23. Ale najpierw zmusimy je do krzyku, by dowiedziała się, jak się słucha rozpaczliwego krzyku własnego dziecka".
24. Wzięły stalowe narzędzia dobrze wyostrzone i zaczaiły się przy drodze prowadzącej z Egiptu.
25. Nigdy by tak nie postąpiły, gdyby wiedziały, że wymordowanie ich małych dzieci z góry było postanowione przez Stwórcę, Boga Izraela, w scenariuszu przygód małego
Jezusa, jego ukochanego Syna, tylko po to, by nadać całości odrobinę
pikanterii.
26. Byłyby nawet szczęśliwe i dumne, mogąc złożyć w ofierze dzieci i uczestniczyć we wspaniałym spektaklu, gdyby tylko Bóg pofatygował się i wysłał im anioła z jakim takim wyjaśnieniem.
27. Ale Bóg zapomniał wysłać anioła, możemy więc tylko żałować popełnionego
niedopatrzenia.
28. Czyżby mały Jezus miał zginąć?... Ależ skąd! Wszystko, co ma nastąpić, zapisane jest u Proroków. Gdyby betlejemskie kobiety uważniej czytały Proroków, nie znalazłyby
nigdzie wzmianki o tym, że mają zabić Jezusa.
29. Nie traciłyby też głupio czasu na siedzenie przy drodze, a mężowie ich nie byliby skazani na obieranie brukwi do zupy - co jest poniżające - i na kopulowanie między sobą - co zaspokaja chwilowo, owszem, ale i przyprawia o mdłości, jeśli się tego nie lubi. W dodatku uchodzi się wówczas za kogoś kim się nie jest.
30. Bóg widział to i zastanawiał się: "Cóż mam zrobić?" I wymyślił, ponieważ jest samą mądrością:
31. Posłał anioła do Józefa, który rzekł: "O Józefie!"
32. Na co Józef: "Czego jeszcze chcesz?" Był zniecierpliwiony, bo właśnie przeliczał w głowie ile drachm przyniosłaby bazylika, a były to wielkie ilości drachm, i był to już osiemnasty raz, gdy zaczynał liczyć od początku - za każdym razem wychodziło mu nieco więcej drachm i za każdym razem ktoś mu przerywał, a on gubił wątek.
33. Anioł rzekł: "Przysyła mnie Stwórca, Józefie, i każe ci powiedzieć: „Nie zatrzymuj się w Betlejem, a nawet je omiń.
34. Betlejemskie kobiety mają do Mnie żaI o drobny żarcik bez większego znaczenia i z zemsty chcą zabić Mego Syna, Jezusa. Mój plan tego nie przewiduje".
35. Święta Rodzina zrobiła, jak jej powiedziano. Ominęła Betlejem i nie było już więcej mowy ani o "Hotelu pod Gwiazdą", ani o Trzech Królach, ani o cudownym źródle, ani o bazylice, ani o drachmach...
36. Józef westchnął, dusza mu zrogowaciała, serce pokryło się od północy włosem, wątroba zaczęła cuchnąć, śledziona odczepiła się i spadła na dno wora brzusznego, język obwisł do piersi, a muchy zaczęły składać jaja w zapadłych oczodołach.
37. Zrozumiał, że wyprzedził swą epokę i że nie wychodzi to nigdy nikomu na dobre.
38. Zresztą nie miał pojęcia, co to jest bazylika. Pomyślał „bazylika" tak, jak myśli się "kręgielnia". Sądził, że coś, co nazywa się bazylika, musi przynosić dużo drachm, bez względu na to, czym jest.
39. Święta Rodzina udała się do Nazaretu w Galilei i tak wypełniła się przepowiednia: "Nazwany będzie Nazarejczykiem".
40. Józef wrócił do zawodu cieśli i za każdym razem, gdy trzepnął się młotkiem w palec, spoglądał dziwnym wzrokiem na Jezusa.
41. Kobiety betlejemskie jeszcze długo czekały przy drodze na czteroosobową rodzinę, do której zaliczał się osioł, z aureolami na głowach. W końcu znudziło im się czekanie i przeszły na islam z chwilą, gdy Bóg stworzył tę religię.
Maniek
(82 postów dotychczas)
05.01.2011 18:16 (UTC)[zacytuj]
1. Dziecko rosło, stawało się coraz mądrzejsze i łaska boża była nad nim.
2. Sąsiadki mówiły: "Jaki milutki!" I była to prawda. Gdy się jest Bogiem, nie trudno być milutkim.
3. Można się samemu obsłużyć i głupotą byłoby z tego nie skorzystać. Dobrze
zorganizowana dobroczynność zaczyna się od siebie, nie może być mowy o przyjemności, gdy coś nie gra, i temu podobne rzeczy...
4. A tak między nami, to zwykłe oszustwo.
5. Bóg mógł przecież urodzić się ślepy na jedno oko albo zezowaty, lub płaskonosy, lub kulawy, albo krótkonogi lub mongoidalny,
6. Albo zwyczajnie jakikolwiek.
7. Mógł, gdyby chciał.
8. I dopiero wtedy byłoby to jakieś osiągnięcie - wszyscy ci, którzy uznaliby go za Boga i czcili, musieliby być prawdziwymi znawcami godnymi najlepszych miejsc w raju.
9. Taki Bóg z pewnością nie podbiłby serca tłumu, zainteresowałby wyłącznie snobów i intelektualistów, ale na tak marginesowej klienteli nie można budować reputacji poważnej firmy.
10. Jak na razie Bóg był zadowolony, że jest milutkim Jezuskiem i że co roku zajmuje pierwsze miejsce w konkursie organizowanym przez Lewiatana na najładniejsze dziecko i
że wygrywa nie przyklejające się do zębów rachatłukum.
11. Bóg jest nieskończenie dobry, nieskończenie sympatyczny i nie całkiem moralny...
12. A może istnieją dwie moralności -jedna dla Boga, druga dla ludzi? Ale to chyba niemożliwe. To byłoby świństwo z Jego strony!
13. Bóg obdarzał potokami łask małego Jezusa, inaczej mówiąc Siebie samego - cóż za wspaniała atencja wynikająca z dobroci serca!
14. Ale której użyteczność nie jest tak zupełnie jasna.
15. Ale Bóg rozumie siebie, to najważniejsze.
16. Małemu Jezusowi przybywało mądrości i wiedzy, oczywiście nie dlatego, że mu z
początku czegoś brakowało,
17. Ani w jakiejkolwiek innej chwili,
18. Ale dlatego, że Bóg jest Bogiem, jest wiecznością i w każdym momencie jest mądry
pełnią mądrości i uczony do granic uczoności.
19. Takim już był w brzuchu swej matki i w genitaliach swego Ojca, który zresztą nie był nikim innym, jak Nim samym.
20. Jeśliście tego nie zrozumieli, to nie mamy po co kontynuować.
21. Gdy mówił w kołysce: "Da, da, da" i śmiał się radośnie do aniołów, i ssał palce od nogi, i ślinił się swą śliną, i bawił się swą kupką, to dlatego, że raczył się poniżyć do błahostek, chcąc wczuć się w rolę zwykłego śmiertelnika,
22. Jak generał próbujący żołnierskiej zupy czubkiem łyżki i wiedzący, że w domu czeka na niego bażant nadziewany kasztanami.
23. W następnych latach Jezusek wygrywał wszystkie kulki od kolegów, zawsze był
pierwszy w klasie, zawsze łowił wszystkie ryby, gdy szedł na połów, a małe dziewczynki zabierały go do ciemnych kącików i zdejmowały majteczki, i pozwalały mu zlizywać konfiturę z kanapek, i przyszywały mu guziki.
24. Kiedy inni chłopcy decydowali się na spuszczenie lania temu blondaskowi o
różowiutkich policzkach i zniewieściałych manierach, z pieprzoną aureolą nad głową,
zawsze dostawali cięgi i nie rozumieli, jak do tego doszło, i słyszeli jak mówił:
"Przebaczam wam ponieważ nie wiecie co czynicie" i wtedy dopiero wstępował w nich
diabeł.
25. Mały Jezus starał się nie okazywać swej mądrości bardziej niż potrzeba, był tylko nieco mądrzejszy od chłopców w jego wieku. A i tak wszyscy wołali zdumieni: "Jakiż on mądry na swój wiek!".
26. Kiedy wypadły mu mleczne zęby, Józef zebrał je z szacunkiem i wsadził do pudełka, w którym leżał już napletek Jezusa zabrany w chwili obrzezania,
27. I obcięte włosy Jezusa, i paznokcie Jezusa, i smarki z nosa Jezusa, i wyschnięte gówienka Jezusa, i łzy Jezusa, i oddech Jezusa, i pierdnięcia Jezusa, i tak dalej.
28. A wszystko po to, by później, gdy mały Jezus już wyrośnie, i wyjawi, kim jest, mieć pod ręką cenne i poszukiwane relikwie.
29. W rzeczy samej był to jeden z lepszych pomysłów.

* * *

1. Józef i Maria chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy.
2. Gdy Jezus miał lat dwanaście zabrali go ze sobą.
3. Święta minęły. Józef i Maria w drodze powrotnej zatrzymali się wieczorem po całym dniu marszu zaniepokojeni nieobecnością dziecka, które niosło koszyk z chlebem i jajkami na twardo.
4. Zaczęli go szukać wśród wracających ze święta, a nie znajdując zasnęli bez kolacji i następnego dnia rano wrócili do Jerozolimy szukać dalej.
5. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między
nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania.
6. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali byli zdumieni bystrością Jego umysłu i
odpowiedziami.
7. Kiedy Józef i Maria nadeszli, Jezus właśnie podnosił palec i mówił: "Odpowiadajcie mi, o doktorzy, ale zastanówcie się dobrze. Zaczynam: Gołąb?" Doktorzy odpowiedzieli:
"Lata!" Jezus: "Wielbłąd?" Doktorzy nic nie odpowiedzieli z wyjątkiem rabina Simeona, najdostojniejszego i najmądrzejszego, ale któremu wiewiórka starości schrupała orzeszek bystrości. Rabin Simeon, bardzo zadowolony, zawołał: "Lata!".
8. Wszyscy roześmiali się głośno, a Jezus wziął fant od rabina Simeona, który musiał
wykupić go obiegając trzykrotnie świątynię z siedmioramiennym świecznikiem
ustawionym na nosie, i pilnując, by żadna ze świec nie zgasła.
9. Następnie Jezus zadał jeszcze trudniejsze pytanie, a brzmiało ono następująco: "Szczypją i Szczypmnie płynęli łódką. Szczypją wpadł do wody. Kto został?" Doktorzy długo się zastanawiali nad odpowiedzią, poczerwienieli, języki im zwisły na piersi i niczego nie mogli wymyśleć. Aż tu nagle rabin Jonatan, syn Uziela, którego mowa była tak płomienna, że przelatujące nad nim ptaki smażyły się żywcem, zawołał: "Wiem:
Szczypmnie!"
10. I Jezus uszczypnął rabina Jonatana, i wszyscy zatrzęśli się ze śmiechu aż do granic trzęsionki, i wybuchnęli śmiechem do granic wybuchu, i poprzewracali się na plecy, choć tak naprawdę nie bardzo zrozumieli, o co chodzi.
11. Rabin Jonatan poczuł się dotknięty i zapragnął postawić pytanie Jezusowi, i szukał w głębinach pamięci pytania, na które nie mogłaby odpowiedzieć żadna śmiertelna istota.
12. W końcu odchrząknął i zadał swoje pytanie: "O ty, którego nos po naciśnięciu
wydziela nadmiar mleka wydojonego z butelki, posłuchaj, pomyśl i jeśli potrafisz, odpowiedz:
13. Dlaczego Stwórca, nasz Pan, w swej nieskończonej dobroci, ulokował miejsca
rozkoszy na ciele mężczyzny i kobiety tak blisko miejsc śmierdliwych i brudnych?"
14. Wszyscy doktorzy czekali niecierpliwie i myśleli, że tym razem nawet genialne dziecko nic tu nie wskóra i zrezygnuje z odpowiedzi.
15. Rabin Jonatan nie zdążył nawet skończyć, gdy Jezus odpowiedział:
16. "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, że królestwo mego Ojca jest pachnącym
ogrodem, w którym wszystko jest wzniosłe, tak jak powinno być. A kim wy jesteście, o
ludzie mali duchem, którzy próbujecie krytykować porządek świata i harmonię
wszechrzeczy? Wolicie, by męski przyrząd kopulacyjny był umieszczony w miejscu nosa i aby przedsionek rozkoszy znajdował się na twarzach kobiet?
17. Wówczas, o zgrozo, widzielibyśmy na ulicach ukazujące się na twarzach pierwsze
wyraźne oznaki chęci do spółkowania, i dobre wychowanie zmuszałoby mężczyzn do
chowania twarzy w kalesonach o zapiętym rozporku i z dwiema dziurkami na oczy, gdy
tymczasem kobiety musiałyby wycierać kapiące na piersi lub na dziecko trzymane przy piersiach swe miesięczne wydzieliny.
18. Widzicie więc, o stare pustogłowia, że lepiej by było, gdybyście milczeli i nie opowiadali bzdur".
19. Rabin Jonatan zawołał: "Ty gówniarzu o ostrym języku, czyż nie jest prawdą, iż
bliskość intymnych otworów między udami kobiety - tego, który prowadzi do
triumfalnych drzwi miłości i tego, przez który wydalamy haniebne odchody -jest skutkiem i przyczyną okropnego grzechu w obliczu niebios?"
20. I dorzucił: "Często w ciemnościach nocy ktoś, kto obłapia żonę i wydaje mu się, że wchodzi w nią głównym wejściem, w rzeczywistości przeciska się przez kloakę pełną odchodów i popełnia, bezwiednie, po tysiąckroć ohydny grzech sodomii. Czy z tego powodu będzie potępiony?"
21. Dziecię odrzekło: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, o zbiorowisko żmij, ten,
który zaspokaja swe żądze w bezecnym otworze i znajduje przyjemność w ekskrementach, ten narusza boski porządek sfer i konstelacji, jaki ustanowił mój Ojciec. W dodatku, jeśli w swej perwersji obarcza zbrodnią mego Ojca i tłumaczy drżącej ofierze, iż winę za to, że pomylił otwory, ponosi ten, kto je stworzył obok siebie - w takim wypadku bluźni i kłamie, podły szczur.
22. Występny małżonek często woli kopulować w sposób uprawiany w Sodomie, bo w tej pozycji twarz żony wciśnięta jest w poduszkę, która tłumi głos i nie słychać komentarzy na temat zalet sąsiadki, wzrostu cen soczewicy i tego wszystkiego, o czym żona ma zwyczaj opowiadać w czasie przedłużającego się spółkowania. Może więc delektować się
orgazmem w całej jego rozciągłości i koncentrować się tylko na nim. Bóg jednak widzi wszystko i sonduje tak serca, jak i łona. Rzekłem".
23. Mały Jezus zamilkł. Rabin Jonatan zawstydził się. Twarze uczonych doktorów
rozpromieniły się i zaczęli wychwalać Wiekuistego, który wlał w głowę dziecka tak wielką mądrość i dojrzałość.
24. Mały Jezus w duszy pękał ze śmiechu i tłumił go białą brodą Boga Ojca, i uważał, że żart bardzo mu się udał, a jednocześnie czuł się podbudowany zachwytem doktorów.
25. Stwierdził, że tak właśnie powinien wyglądać ideał: posiadać wszystkie ludzkie
słabostki, a jednocześnie mieć nieskończoną boską władzę, by im ulegać.
26. Zdecydowanie Bóg czuł się coraz bardziej zadowolony z nowej zabawy, którą
wymyślił.
27. Józef i Maria zbliżyli się do Jezusa i Maria rzekła: "Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec twój i ja z bólem serca szukaliśmy ciebie".
28. Józef: "Napędziłeś nam strachu, ananasie. A gdzie są jajka na twardo?" Mówiąc to wziął go za ucho i przyciągnął do siebie.
29. Jezus prychnął: "Łapy precz, moi mili! Za kogo wy się macie, wy prostacy? Wyście mnie szukali, mnie? Czyż nie wiecie, że muszę zająć się sprawami Ojca?"
30. Maria: "Ależ, dziecko, przecież sam jesteś Swoim Ojcem..."
31. Jezus: "Kobieto, to jest nasza sprawa, moja i mego Ojca. A teraz zejdźcie Nam z drogi".
32. Maria padła mu do kolan i złożyła pokłon. Ale Józef jeszcze mocniej pociągnął go za ucho, wymierzył policzek, zafundował kopniaka, i stwierdził:
33. "Jeśli do tego ma prowadzić nauka, to na próżno wypruwałem z siebie flaki i
posyłałem cię do wiejskiej szkoły, łobuzie! Koniec z tym! Jutro pójdziesz do warsztatu i obcęgami o czarnych szczękach wyciągać będziesz gwoździe, które ja krzywo wbiję młotkiem. Powiedziałem".
34. I tak się stało. Jezus został cieślą w Nazarecie. Zrobiły mu się odciski na dłoniach, trochę się nudził i po trzydziestu latach miał trzydzieści lat.



Tematy łącznie: 6
Posty łącznie: 82
Użytkownicy łącznie: 8
Obecnie online jest (zarejestrowanych użytkowników): Nikt crying smiley
 
 
Dziękuję Wszystkim za przybycie na moją stronę.
Mam nadzieję, że chociaż część z odwiedzających zaciekawił ten temat i będą powracać co jakiś czas.
Ta strona powstała z myślą o Was i też dzięki
Wam będzie trwała... Ja ze swojej strony postaram
się aby nie zbrakło na Niej tematów - Pozdrawiam, Mariusz :)
 
Z góry chciałbym także przeprosić za reklamy edytowane na górze strony. Nie są one przeze mnie w żaden sposób kontrolowane i nie odpowiadam za ich treść. Mariusz
 
 
Allegro - największe aukcje internetowe, najniższe ceny! Kup i sprzedaj!
 
Stronę odwiedziło już 22732 odwiedzający (39697 wejścia) dziękuję
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja