Forum
=> Nie jesteś jeszcze zarejestrowany?

Forum - Pismo NieŚwięte czyli przygody Boga i małego Jezuska

Znajdujesz się tutaj:
Forum => Na luzie => Pismo NieŚwięte czyli przygody Boga i małego Jezuska
<- Powrót  1  2  3  4  5  6  7  8  9 ... 12Dalej -> 

Maniek
(82 postów dotychczas)
05.01.2011 16:58 (UTC)[zacytuj]
* * *

1. Podczas gdy Jakubowi przytrafiały się wszystkie te przygody, Ezaw pozostał w kraju rodzinnym i biegał tam i z powrotem, szukając brata i wymachując nad głową kowadłem.
2. Głośnym krzykiem wyrażał chęć zemsty, aż piorun, słysząc ten krzyk, przerażony
chował się za plecami matki - chmury gradowej,
3. Nieśmiała kura za jednym zamachem składała wszystkie jajka swego życia, nie tracąc czasu na ubieranie ich w skorupki,
4. Struś na pustyni ogłupiały od wrzasku, nie mógł odróżnić przodu od tyłu i chował w piasek zadek zamiast głowy.
5. Niemowlęta żałując, iż wyszły z brzucha matki, przepychały się, by wleźć tam z powrotem.
6. Nawet ludzie w kwiecie wieku i rozkwicie męskich bród zaczęli robić to samo. Niestety zawsze coś wystawało: albo noga, albo kapelusz, albo fajka, albo krowa na łańcuchu. Serce matki jest niezmierzone, ale wszystko inne niestety ma granice rozciągliwości.
7. W rzeczy samej gniew Ezawa był wielkim gniewem.
8. I hebel czasu nie był w stanie go naruszyć. Tępiało mu ostrze.
9. Tymczasem poprzez gniew zaczęła się do niego odzywać natura. Jej głos dotarł do jego uszu, trafił do głowy i spełzł ku przyrodzeniu... i przyrodzenie też go usłyszało.
10. Uniosło się ku górze pełne arogancji i ognia płonącego na myśl o innych potyczkach niż te dyktowane zemstą.
11. Wówczas Ezaw poślubił Adę, córkę Elona, potem Oholibamę, córkę Chiwwity, potem Basmat Izmaelitkę, a w końcu Mahalat, jej siostrę.
12. Wszystkie powiły mu dzieci, choć za pierwszym razem kopulowały bez wielkiej
werwy z winy kowadła trzymanego nad głową.
13. Potem przywykły i potomstwo Ezawa rozpleniło się po ziemi.
14. Ma to w sumie małe znaczenie, gdyż Stwórca wybrał potomstwo Jakuba, a nie Ezawa, ale ten ostatni nic o tym nie wiedział.

* * *

1. Jakub podążał swoją drogą a aniołowie Pańscy zbiegali się zewsząd.
2. Polatywali mu wokół głowy i wyraźnie widać było, iż jest wybrańcem Stwórcy.
3. Wyśpiewywali hymny na cześć Pana, akompaniując sobie na teorbanie
jaskółczogryfym, akordeonie anielskim, huśtawkowcu miarowym i fujarce rozwijarkowej.
4. Anioł harfista oparł nawet ciężką harfę o głowę Racheli, by mieć obie ręce wolne do grania.
5. Gdy następował refren, wszyscy aniołowie wrzeszczeli chórem:
Jakub! Jakub! O le!
6. Jakub cieszył się, wątroba rosła mu z dumy, śledziona nabierała zdrowych kolorów, a kiszki pracowały harmonijnie.
7. Z ufnością szedł na spotkanie z Ezawem...
8. ... ponieważ, jak to później podsumował Eklezjasta żujący rachatłukum,
9. "Ten, który ma Pana w swym obozie, mosze wejźcz pomiędży nieprzyjaciół ż
podnieszoną przyłbiczą. Maszuga roszczaszkała mu szę na głowie jak rurka ż kremem, nicz mu nie czyniącz, a wręcz popławiając cerę.
10. I jeszli to nie pławda, moszecie nażwać mnie kłamczą".
11. Dzieci rozdawały aniołom ziarno przeznaczone dla ptaków, kobiety zanurzały ręce w ich piórach na brzuchu sprawdzając, czy trzymają ciepło, i. nagle zdumione wzdychały, a aniołowie machając skrzydłami zaczynali do nich mówić: Kochanie" całkiem
zmienionym głosem.
12. Zupełnie nie wiadomo dlaczego.
13. Gdy Jakub dochodził do kraju swego ojca, wysłał przodem posłów, a ci wróciwszy donieśli mu, że Ezaw zbliża się w wielkim gniewie, a wraz z nim nadciąga czterystu zbrojnych ludzi.
14. I że cieszy się na myśl o spuszczeniu kowadła Jakubowi na głowę.
15. A także dlatego, że nareszcie będzie mógł podrapać się między pośladkami
swędzącymi go od dwudziestu lat za sprawą pewnej pchły, która ulokowała się tam, by
spędzić resztę życia w dostatku i spokoju.
16. Kowadło było bardzo ciężkie, jeden z jego końców był bardzo ostry, a całość pokryła się rdzą od częstych deszczów. Z pewnością rana zainfekuje się...
17. Wonczas Jakub rzekł: "Całą wiarę pokładam w Stwórcy, bo moja sprawa jest jego sprawą. Niczego się nie boję, gdyż On jest mą tarczą i mym mieczem.
18. Ale Ezaw jest niewierzący i nie wie, że Stwórca jest mym mieczem i tarczą. Gotów jeszcze rzucić się na mnie i jakiś zabłąkany cios zawsze może mnie trafić.
19. Wiem dobrze, że Stwórcy byłoby przykro, że pocieszałby mnie i obiecywał
zadośćuczynienie w przyszłości.
20. Ale jak na razie to ja miałbym rozbitą głowę".
21. Jakub wysłał do Ezawa swego sługę z dwustu kozami, dwudziestoma kozłami, dwustu owcami, dwudziestoma baranami, trzydziestoma dojnymi wielbłądzicami wraz z ich źrebiętami, czterdziestoma krowami, dziesięcioma wołami, dwudziestoma oślicami i dziesięcioma oślętami.
22. A także ze słoikiem musztardy na okrasę. Taki oto prezent posłał Jakub Ezawowi.
23. Następnie przeprawił kobiety, dzieci i bogactwa na drugą stronę potoku i pozostał sam.

* * *

1. Nagle przed Jakubem pojawił się człowiek ubrany w łachmany, z czarną opaską na oku i pałką w ręku.
2. Zawołał: "Sakiewka albo życie!" Jakub okazał się szybszy, kijem wytrącił
nieznajomemu pałkę z rąk i zaczęli walczyć na pięści. Walczyli tak do rana.
3. Jakub, jako silniejszy, powalił obcego, ale ten zastosował niedozwolony chwyt i wybił mu staw biodrowy.
4. Coś takiego!
5. Jakubowi udało się złapać pałkę i już miał walnąć obcego w głowę i ukatrupić go, gdy ten zakrzyknął: "Stój! Co robisz? Czy wiesz, kim jestem?"
6. "Kim jesteś?" - zapytał Jakub.
7. A człowiek odparł: "Jestem aniołem".
8. Jakub na to: "Nie masz skrzydeł".
9. Anioł: "Jestem w cywilu. Podróżuję incognito".
10. Jakub: "Ach tak! Dlaczego na mnie napadłeś?"
11 Anioł: "Ponieważ Bóg wszechmogący wydał mi taki rozkaz. W tej chwili patrzy na nas i liczy punkty. Postawił na mnie i przegrał, nie masz pojęcia, co mi się dostanie po powrocie".
12. Jakub: "A ja co wygrałem?"
13. Anioł: "Wygrałeś prezent od Wiekuistego"
14. Jakub: "O! Fajnie! Pokaż! Pokaż!"
15. Anioł: "Prezent ten to imię. Odtąd nie będziesz nazywał się Jakub, lecz Izrael. Prawda, że ładny prezent?"
16. Jakub: "Tttaaaak".
17. A anioł dorzucił: "No dajesz mi ją w końcu?!"
18. Jakub: "Co takiego?"
19. Anioł: "Sakiewkę! Za imię musisz mi dać sakiewkę".
20. Jakub: "Samo imię to za mało!"
21. Anioł: "Mogę cię jeszcze pobłogosławić. Czy tak będzie dobrze?"
22. Jakub odparł: "Zgoda", ponieważ kolekcjonował błogosławieństwa sławnych ludzi.
23. Anioł poszedł sobie w końcu, a Jakub dał temu miejscu nazwę Penuel, co znaczy
"Mała potrzeba", gdyż przed odejściem zrobił siusiu.
24. Zawołał do Lei, Racheli i pozostałych na tamtym brzegu: "Hej!", a oni odwrzasnęli "Co?!" "Nie jesteście już Jakobitami!" - wołał Jakub. A oni odpowiadali: "Taaak? A kim teraz jesteśmy?" "Izraelitami!" - odkrzykiwał. "Fajnie!" - ucieszyli się wszyscy.
25. I dodali: "Najważniejsze, że nie jesteśmy Żydami"
Maniek
(82 postów dotychczas)
05.01.2011 17:02 (UTC)[zacytuj]
* * *

1. Ezaw dotarł do miejsca, w którym czekał Jakub, i zaczął się przymierzać do
spuszczenia mu kowadła na głowę.
2. Jakub odgrodził się od niego całą rodziną: z przodu ustawił małe dzieci, potem większe, następnie żony i służbę w równym rzędzie. A sam stał na końcu.
3. I wszyscy śpiewali hymn powitalny na cześć stryjka Ezawa.
4. Ezaw zrozumiał, że chcąc dotrzeć do Jakuba będzie musiał spuścić kowadło na
pierwsze dziecko, potem na drugie, potem na wszystkie dzieci po kolei, na wszystkie żony i całą służbę,
5. Że za każdym razem będzie musiał podnosić do góry kowadło, że nieludzko się zmęczy i że zepsuje sobie przyjemność.
6. Doszedł do wniosku, że oczekiwanie na przyjemność jest podstawą przyjemności. Był to ogromny wysiłek umysłowy, ale Ezaw zdał egzamin. Świadczy o tym, że nieszczęścia wychodzą na dobre szarym komórkom... I Ezaw wzruszył ramionami: "Eee, tammm
7. Ponieważ szkoda mu było wysiłku, jaki włożył w noszenie przez ten cały czas kowadła, spuścił je na głowę biednej staruszki, która przechodziła tamtędy, ciągnąc wiązkę drewna na ugotowanie zupy. Na samą myśl o uczcie, jaka ją czeka, ciekła jej ślinka, gdyż z cebuli znalezionej na śmietniku, po usunięciu wszystkiego, co zgniłe, pozostał jeszcze mały kawałek nadający się na zupę, która tego wieczoru będzie lepsza i gęściejsza niż
codzienna woda.
8. Uderzenie kowadła dało bardzo nieprzyjemny odgłos rozgniatanego mięsa. Pośrodku powstałej kałuży pływał łakomy uśmiech staruchy, która umarła, myśląc o cebuli i o tym, że ten, kto ją wrzucił, z pewnością nie wiedział, że cały jej środek nie jest zepsuty, bo gdyby wiedział, na pewno by jej nie wyrzucił.
9. W rezultacie była to całkiem ładna śmierć, a nawet za ładna dla starej wiedźmy, która pluła na Stwórcę, wolała czcić bardzo wątpliwych z punktu widzenia moralności bogów, ohydnych z wyglądu, niedokształconych w filozofii, mało skutecznych i których kult
wymagał wstrętnych, choć czasem dosyć śmiesznych ćwiczeń seksualnych.
10. W sumie, strata nie była wielka.
11. Jednakże Ezaw nie całkiem jeszcze ochłonął z gniewu, więc Jakub zawołał na niego: "O, mój bracie racz przyjąć skromny upominek niegodny ciebie. Przyjmij to nic nie
znaczące stado".
12. Ezaw odparł: "Mam gdzieś twoje prezenty. Mam wszystko, czego mi potrzeba. Chcesz mnie kupić za pomocą prezentów! Ha!... Mówisz o tym stadzie po prawej?"
13. Jakub: "Nie, o tym po lewej".
14. Ezaw: "Wolę to po prawej. Pewnie chowasz je dla siebie. No, dobrze, dobrze, skoro tak nalegasz, biorę oba. Ale tylko po to, by ci zrobić przyjemność, bo tak naprawdę to mam wszystko, czego mi trzeba".
15. I dodał: "Zgoda, mogę ci wszystko puścić w niepamięć, ponieważ dzisiaj jestem zmęczony, ale nie mogę ci zagwarantować, że gniew nie złapie mnie ponownie za wątpia, gdy znów zacznę myśleć o tobie. Nie, tego nie mogę ci zagwarantować, to byłby grzech, gdybym ci to zagwarantował. Najlepiej zrobisz nie włażąc mi w drogę ani ty, ani twoje bękarty, ani twe dziwki. Mówię to dla waszego dobra, bo żal by mi było, gdyby taki nagły gniew złapał mnie bez uprzedzenia, wiesz, jak to jest z gniewem... A w ogóle będzie, jak Bóg zdarzy."
16. "Amen", odparł Jakub i każdy z nich poszedł swoją drogą. Takie oto było pojednanie Jakuba z Ezawem.
Maniek
(82 postów dotychczas)
05.01.2011 17:08 (UTC)[zacytuj]
ROZDZIAŁ 12

STRESZCZENIE POPRZEDNICH ROZDZIAŁÓW:
Bóg stworzył człowieka. Człowiek zachowuje się jak świntuch. Bóg jest rozczarowany,
ale przynajmniej się nie nudzi. Teraz wiecie tyle. ile po przeczytaniu poprzednich
rozdziałów. Jeśli je rzeczywiście czytałeś, straciłeś niepotrzebnie czas. Dla pocieszenia -
zawsze możesz opuścić ten rozdział.


1. Jakub miał córkę, którą Lea urodziła przez pomyłkę między dwoma synami. Miała na imię Dina.
2. Była piękna i jeśli dotąd o niej nie wspomniano, to dlatego, że jako baba znaczyła tyle co ścierka, której używała do zmywania podłogi ze śladów błota pozostawionych przez braci.
3. Dotychczas nie było potrzeby wspominania o niej w książce, która jest księgą Stwórcy, Boga Izraela.
4. Stwórca jest raczej antyfeministą, przynajmniej był nim wówczas, nie spotkawszy jeszcze dziewicy Marii, do której zapałał zgubnym uczuciem. Ale wszystko to zostanie
opowiedziane we właściwym czasie.
5. Któregoś dnia Dina wyszła zaczerpnąć świeżego powietrza i spotkać się z dziewczętami z sąsiedztwa.
6. Ujrzał ją Sychem, syn Chamora, król tego kraju.
7. Zapytał, czy mieszka u rodziców, a kiedy odpowiedziała mu: "tak, proszę Pana", zapytał, czy czasem wychodzi sama wieczorem, a ona odpowiedziała mu: "Nie, proszę Pana", wtedy więc zaproponował jej obejrzenie czegoś bardzo ciekawego, tuż obok, za stogiem siana, a ona zgodziła się rzucić tylko na to okiem, ponieważ mama czeka i bardzo ją skarci, jeśli się spóźni, on zapewnił, że nie potrwa to długo, położył ją na trawie, i hop! mała ciekawska została ukarana za swoją wstrętną wadę; i rzeczywiście nie trwało to długo, co dowodzi, że Sychem, syn Chamora, nie był kłamczuchem, i wróciła płacząc do domu, i ojciec ujrzał ją, i zobaczył jej łzy, i krew na jej udach, i ślimaka we włosach, i podniósł obie ręce do góry i zawołał: "Ty dziwko!"
8. Wszyscy synowie, bracia Diny, nadbiegli wrzeszcząc: "Ty dziwko!", ale nie za głośno ze względu na sąsiadów - wiecie dobrze jacy są ludzie na wsi.
9. I kopali ją w brzuch, i nurzając buty w nieczystościach brudzili podłogę i zmuszali do sprzątania jej malutkimi ściereczkami, bo gniew ich był w rzeczy samej wielkim gniewem.
10. Tymczasem Sychem, syn Chamora, poczuł w sobie wielkie zmiany. Miłość, która z
początku ogarnęła jego końcówkę kopulacyjną, nie zanikła. Weszła w Sychema
przewodem moczowym, przeszła przez wnętrzności i zadomowiła się w sercu, skąd
łaskotała mu wnętrze głowy, i nie mógł już myśleć o niczym, jak tylko o słodkim obliczu Diny. Zdziwiło go to bardzo.
11. Zrozumiał, że nie będzie mógł żyć bez Diny i jej słodkiego oblicza, no i oczywiście - nie dajmy się robić w konia - bez jej słodkiego i różowiutkiego łona.
12. Marszczył brew, kręcił sig we śnie, żuł mniej dokładnie pożywienie i zaczął
podupadać na zdrowiu.
13. W końcu powiedział ojcu: "Chcę tę dziewczynę za żonę".
14. Chamor udał się do Jakuba z tymi słowami: "Sychem, syn mój, całym sercem
przylgnął do waszej dziewczyny. Dajcież mu ją więc za żonę,
15. Spowinowaćcie się z nami: córki wasze dacie nam za żony, a córki nasze weźmiecie
sobie. Będziecie mieszkali z nami i kraj ten będzie dla was. Możecie w nim się osiedlać, poruszać się swobodnie oraz nabywać sobie tę ziemię na własność".
16. Sychem rzekł też do ojca i braci Diny: "Darzcie mnie tylko życzliwością, a dam, czegokolwiek zażądacie ode mnie. Ale dajcie mi Dinę za żonę, ponieważ się kochamy".
17. Synowie Jakuba odparli: "Nie możemy uczynić tego, byśmy mieli wydać naszą siostrę za człowieka nie obrzezanego, to byłoby dla nas hańbą.
18. Lecz zgodzimy sig pod warunkiem, że upodobnicie się do nas i każdy z waszych
mężczyzn zostanie obrzezany.
19. Damy wam wtedy nasze córki i weźmiemy wasze, i zamieszkamy razem z wami, i
staniemy się jednym narodem.
20. Jeśli się nie zgodzicie, zabierzemy naszą siostrę i odejdziemy".
21. Chamorowi i Sychemowi, jego synowi podobały się te słowa.
22. Powiedzieli więc mieszkańcom swego miasta: "Ci przybysze są bardzo spokojni, a ich słowo jest święte, gdyż wierzą w takiego Boga, który nie igra z tymi rzeczami. Kraj nasz jest wystarczająco duży dla wszystkich. Zróbmy, jak mówią, abyśmy stali się jednym
narodem."
23. I ludzie z miasta przyklasnęli pomysłowi, i wszyscy mężczyźni dali się obrzezać, aby zrobić przyjemność Jakubowi i ich synom.
24. Jednakże trzeciego dnia, kiedy mężczyźni w wieku poborowym czuli jeszcze bóle po obrzezaniu, Symeon i Lewi, synowie Jakuba, wzięli miecze, weszli do miasta i wszystkich wybili.
25. Zabili Chamora i jego syna, i zabrali Dinę, która strasznie płakała, bo kochała
Sychema.
26. Później bracia rzucili sig rabować trupy i miasto, zabierali stada, wszelkie dobro i dzieci,
27. Gwałcili kobiety i brali jako niewolnice, przywłaszczali sobie nawet klamki do drzwi...
28. Ich ojciec, Jakub, zwrócił im uwagę: "Nie powinniście byli tak uczynić. Będziemy mieli złą reputację. Wiecie przecież, jakie są ludzkie języki.
29. Może mieszkańcy okolicznych miast nadejdą i wyzwą mnie od złodziei, morderców, ludobójców i mend.
30. Może nawet naplują mi w twarz i pobiją, i zrobią mi krzywdę, i będzie to ciężkie do zniesienia w moim wieku.
31. Myślę, że czas, abyśmy stąd, gdzie nas już znają, odeszli. Jestem stary, a ten kraj był dobrym krajem, ludzie w nim byli nieśmiali, dobrze wychowani, pozwalali z uśmiechem odbierać sobie najlepsze pastwiska i siać spustoszenie w stadach.
32. Gdybym był pewien, że mi nie oddacie, sprałbym was po pyskach".
33. Synowie odrzekli: "Mieliśmy tolerować, by naszą siostrę uważano za prostytutkę? Honor został uratowany, wyłącznie to się liczy.
34. Jesteś miły, tato, ale my mamy co innego do roboty. Trzy tysiące osiemset czterdzieści pięć kilo złotych bransolet podzielonych na dwanaście, ile to będzie?"

* * *

1. Jakub miał dwunastu synów, z których jeden nazywał się Józef.
2. Józef pasł stada razem z braćmi, przyglądał się wszystkiemu i wieczorem donosił ojcu o psikusach i nieprzyzwoitych wypowiedziach swoich braci.
3. Jakub lubił Józefa bardziej od innych i sprawił mu piękną kolorową szatę.
4. Ale bracia nie znosili go, nazywali fałszywcem i lizusem, pokazywali mu język i zostawiali odchody w misce, w której mama przygotowywała mu śniadanie.
5. Kiedy Józef, perorami pełnymi mądrości i trafnych przykładów, starał się przywołać ich do rozsądku, te nieznośne chłopaki podnosiły szaty do góry, wypinały tyłki i odpowiadały: "Gadaj do niej, głowa mnie boli".
6. Któregoś dnia Józef miał sen i zwrócił się do braci: "Posłuchajcie, proszę, opowiem wam sen".
7. Otóż wiązaliśmy snopy na polu. Mój snop się podniósł, a snopy wasze oddawały mu pokłon".
8. Bracia zawołali: "No nie! za kogo on się uważa!" Śmiali się do rozpuku i obrzucili
Józefa zgniłymi owocami, ale w końcu powrócili do dziecinnych zabaw, które tego dnia polegały na próbach wynalezienia balonu metodą nadmuchiwania ropuchy przez słomkę.'
9. Innym razem Józef rzekł: "Znów miałem sen. Oto on: Słońce, księżyc i jedenaście
gwiazd oddawało mi pokłon"
10. Tym razem posunął się za daleko. Bracia pobiegli powtórzyć wszystko ojcu.
11. Jakub rzekł: "Słońce i księżyc?" I poczuł się dotknięty, i podniósł rękę, aby
spoliczkować Józefa i nauczyć go respektu dla ojca i matki, a także, by nadać bardziej stosowny kierunek jego snom.
12. Ale przypomniał sobie, że miewał kiedyś sny, jak ten o drabinie, i że nie można nigdy przewidzieć, czy jest to zwykły sen, czy symboliczny, zesłany przez Stwórcę dla
zrozumienia czegoś, co jest do zrozumienia, i że lepiej w wątpliwej sytuacji być ostrożnym, no bo gdyby załóżmy, spoliczkował chłopca, a jego sen okazał się snem zesłanym przez Stwórcę, mogłoby to, sami rozumiecie, doprowadzić do czegoś!... ajajaj!... zupełnie nieprzewidzianego, bo sami wiecie, jak obraźliwe są wszystkie osoby wysoko postawione.
13. I Jakub zaczął mówić o czym innym.
14. Któregoś dnia wysłał Józefa do braci, którzy gdzieś tam paśli stada. Józef poszedł. Bracia zobaczyli, jak nadchodzi.
15. Powiedzieli: "Oto nadchodzi Tłumacz Snów". A któryś z nich dodał: "A gdyby tak
zrobić mu kawał?" Inni zawołali: "Tak, tak, tak!" Tamten więc zaproponował: "Zabijmy go!" A pozostali: "Ale fajny kawał!".
16. Jednak Ruben, subtelniejszy od innych, zawołał: "Utytłamy sig cali we krwi. Wrzućmy go raczej do studni". Na co pozostali zawołali: "Zgoda!"
17. Gdy tylko Józef nadszedł, zdarli z niego piękną kolorową szatę i wrzucili go do studni. Józef potrafił pływać, wykonał więc bezbłędną figurę w locie, podziwianą przez znawców i zwaną potrójnym saltem i prawoskrętną spiralą, a następnie zaczął płynąć regularnie i z werwą, co jednak nie przeszkodziło mu pójść na dno, gdyż w studni wcale nie było wody: bardzo się przy tym potłukł, a bracia klasnęli w ręce i śmiali sig do rozpuku.
18. Potem usiedli w krąg, by przegryźć co nieco, a jedząc dostawali ·czkawki ze śmiechu i coraz szli popatrzeć do studni, i klepali sig po udach, i mówili: "Ale dobry żart!"
19. Właśnie przejeżdżała tamtędy karawana arabskich kupców, którzy transportowali do
Egiptu cenne towary: mirrę z Trebizondy, kadzidło z Popokatepetla, baranię od Faucona, lekko przeżute rachatłukum, gofry z niespodzianką, kozie bobki, które Scytowie sprzedają jako gruboziarnisty kawior, i chińskie wachlarze w porno-obrazki poruszające sig, gdy ciągnie sig za sznurek. I nie tylko to!
20. Judzie przyszedł pomysł do głowy i rzekł do braci: "Bracia, mam pomysł!" I szepnął im coś do ucha.
21. Pozostali przytaknęli: "Tak, to jest dobry pomysł". I sprzedali Józefa kupcom, i dostali tylko dwadzieścia sztuk srebra, ponieważ był nieco uszkodzony. Oto, jaki był pomysł
Judy.
22. Po tym wszystkim zanurzyli kolorową szatę Józefa w baraniej krwi i zanieśli
Jakubowi, mówiąc: "Znaleźliśmy tg szatę na pustyni. Do kogo ona może należeć?"
23. Jakub spojrzał na szatę, poznał ją i rzekł: "To szata mego syna! Mój ukochany syn nie żyje! Dziki zwierz rozszarpał Józefa!"
24. Zapłakał, rozdarł szaty, przywdział worek, posypał się popiołem, zaczął odmawiać pożywienia i wszelkiej pociechy, czekając, aż śmierć połączy go z synem.
25. Pozostałych jedenastu synów przyglądało się temu, poszturchiwało łokciami, krztusząc się ze śmiechu i szepcząc między sobą: "Ale dobry żart!"
Maniek
(82 postów dotychczas)
05.01.2011 17:12 (UTC)[zacytuj]
* * *

1. Karawana przeszła przez pustynig i dotarła do Egiptu, gdzie kupcy arabscy sprzedali Józefa Potifarowi, wielkiemu szambelanowi faraona, króla Egiptu.
2. Józef został niewolnikiem Potifara. Z początku przydzielano mu najcięższe prace, bo pochodził ze wsi i miał zgrubiałe palce. Szybko nabawił się odcisków i zaczął brzydko pachnieć.
3. Wówczas przypomniał sobie, jak niegdyś zdobył zaufanie swego ojca, Józefa.
4. Zaczął przechadzać się wśród niewolników, towarzyszy niedoli, rozmawiać z nimi, a wieczorem donosił nadzorcy, co złego o nim tamci mówili.
5. I nadzorca niewolników poczuł do niego sympatię, i wyniósł go ponad innych.
6. Józefowi przypadła czysta i mało fatygująca praca, i miał prawo dwa razy dobierać jarzyn, i nadzorca niewolników zaszczycił go swymi zwierzeniami.
7. Tego samego wieczoru Józef doniósł Potifarowi, swemu panu, co o nim mówił
nadzorca niewolników.
8. Potifar poczuł do niego sympatię i mianował go nadzorcą niewolników, a jego
poprzednika kazał rzucić krokodylom na pożarcie.
9. Józef nie musiał już w ogóle pracować, zmuszał natomiast innych niewolników do
pracy, a zmuszał ich tak dobrze, że zadowolony Potifar powierzył mu nadzór nad całym swym domem.
10. Opatrzność boska czuwała nad Józefem.
11. Potifar, poganin plujący na Stwórcę, był wręcz zadowolony z posiadania niewolnika mającego takie chody u Boga, bo mógł spokojnie czcić fałszywych bogów.
12. Wiadomo - Stwórca jest jedynym prawdziwym Bogiem, a wszyscy inni to
samozwańcy.
13. Ale o ileż zabawniejsi!
14 Potifar, będący pierwszym sługą faraona, zaszczycił w końcu Józefa swymi
zwierzeniami. Tego samego wieczoru Józef wybrał się na przechadzkę w okolice pałacu
faraona...
15. Ale Stwórca uznał, że staje się to nudne, i postanowił nieco popchnąć sprawę do przodu.
16. Obfite jedzenie wyszło na dobre Józefowi. Stał się pięknym mężczyzną, policzki miał pełne i czerwone; uszy zgrabnie przylgnęły do głowy, na karku widać było trzy fałdki tłuszczu, czarne, kręcone włosy wychodziły mu z nosa i często z przodu nadmiar temperamentu unosił mu szatę do góry.
17. Żona Potifara zwróciła na niego uwagę, wszystko to spostrzegła i wzruszyła się.
18. Bowiem Potifar był eunuchem. Faraon, jego pan, zaszczycił go owym wyróżnieniem
za wierną służbę. Był to niewątpliwie wielki zaszczyt.
19. Im bardziej było się w łaskach, tym bardziej było się eunuchem. Byli więc eunuchowie o jednym jaju, byli bez dwóch jaj, a byli i tacy bez jaj i bez członka. Ci ostatni to faworyci najbliżsi sercu faraona. Potifar był ulubieńcem wśród ulubieńców.
20. Jego żona była dumna, że jest małżonką tak wysoko postawionego eunucha.
21. Jednakże w czasie pełni księżyca jajniki jej jęczały w brzuchu, a z oddali odpowiadały im jajniki żon innych dostojników, a macica pluła ogniem poprzez srom; gryzła wonczas łóżko, . chodziła po ścianach, drapała Potifara po twarzy, przeklinała jego podbrzusze i próbowała sznurkiem przywiązać kijek w odpowiednim miejscu, a ponieważ nie trzymało się to dobrze, waliła kijem Potifara i Potifar rozumiał, że nie jest całkiem szczęśliwa, i stwierdzał, że serce kobiety jest jedną wielką tajemnicą.
22. Żona Potifara spojrzała na Józefa i rzekła: "Połóż się ze mną".
23. Józef przyjrzał się jej: była tłuściutka i różowiutka. Zapach jej ciała oszałamiał serce jak zapach dojrzałego melonu.
24. Lecz kiedy naciskało się przeciwległy biegun, palce zapadały się i człowiek mówił do siebie: "Jaka szkoda, że nie zjadłem tego melona wczoraj".
25. Józef spuścił skromnie oczy i rzekł: "Niechże pani raczy wybaczyć nędznemu słudze, lecz nie mogę zaakceptować tej wspaniałej propozycji. Pani nie myśli poważnie tak
poniżać się i kopulować z biednym niewolnikiem".
26. I dodał: "Gdyby pani raczyła zaczekać do jutra, przyjdę tu w łaskach faraona jako wielki dygnitarz i całkowity eunuch
27. I nareszcie będę pani godzien".
28. Ale żona Potifara zawołała: "Nie, nie Natychmiast !
29. Wtedy Józef zaczął opowiadać o Bogu, o sumieniu, o matce, która z pewnością
śpiewała jej piękne kołysanki, gdy była mała... nawracając ją tak, biegał wokół stołu, a kobieta goniła go i w końcu dopadła.
30. Zerwała z niego szatę i Józef stanął w całej swej nagości z chwalebnie uniesionym członkiem.
31. Chwała ta była wielką chwałą.
32. Żona Potifara popadła w ekstazę i osunęła się na kolana,
33. A on skorzystał z okazji i uciekł; nogi połykały przestrzeń, pożerały odległość...
34. I w błyskawicznym tempie wspaniały członek i jego Józef oddalili się od domu
rozpusty i komplikacji, i tyle.
35. Żona Potifara zobaczywszy, że Józef uciekł, zżółkła ze złości, wyrwała kwiaty z fryzury, podrapała twarz, podarła ubranie, posiniaczyła piersi i zaczęła wrzeszczeć: "Łapać uwodziciela! Łapać gwałciciela!"
36. Gdy nadbiegła służba, zawołała: "Popatrzcie, co mi zrobił ten hebrajski niewolnik, ulubieniec waszego pana, ten świntuch, ten rozpustnik, ten bękart tysiąca parchatych szakali z tysiącem zużytych dziwek!
37. Chciał mnie zbeszcześcić we śnie i prawie mu się to udało, ale obudziłam się od razu, bo mam wrażliwą cipulkę.
38. Zaczęłam krzyczeć i ten łajdak uciekł, ale widzicie po szacie, że to, co mówię, jest prawdą." Kiedy Potifar dowiedział się o tym, wpadł w ogromną złość, kazał straży faraona odnaleźć Józefa i wtrącić go do więzienia

* * *

1. W owych czasach faraon, król Egiptu, poczuł niechęć do dwóch eunuchów - głównego podczaszego i przełożonego nadwornych piekarzy.
2. Kazał wtrącić ich do więzienia, w którym siedział Józef.
3. W nocy główny podczaszy i przełożony nadwornych piekarzy mieli sny, które obu ich bardzo zaniepokoiły. Nie znalazł się jednak nikt znający się na snach, posmutnieli więc i twarze ich poszarzały.
4. Józef zwrócił się do nich: "Bóg obdarzył mnie wiedzą interpretowania snów.
Opowiedzcie mi wasze sny i obiecajcie, że podzielicie się ze mną połową waszej zupy, a wtedy wytłumaczę je wam."
5. Wówczas główny podczaszy opowiedział swój sen Józefowi:
6. "Na krzaczku winorośli zakwitły trzy młode gałązki, kiście winogron dojrzały, po czym wycisnąłem je do pucharu i podałem faraonowi. Taki oto był mój sen."
7. Józef polizał palec, wystawił, go na wiatr i rzekł: "Oto wytłumaczenie snu: Trzy gałązki są to trzy dni. Po upływie trzech dni faraon wyświadczy ci łaskę i przywróci cię na dawny urząd i staniesz sig jeszcze bardziej bogaty i potężniejszy niż dawniej. Myślę, iż to jest właściwa interpretacja twego snu. Daj mi teraz połowę zupy!"
8. Słysząc to, główny podczaszy zaczął się wiercić do granic możliwości, zjadł całą zupę i rzekł do Józefa: "Ponieważ znowu mam być bogaty i potężny, muszę nabrać sił, by
cieszyć się mym szczęściem. Ty tego nie potrzebujesz, bo nieprędko stąd wyjdziesz". Wytarł usta rękawem, obrócił się i zasnął, by mieć jeszcze piękniejszy sen.
9. Przełożony nadwornych piekarzy rzekł z kolei: "W mym śnie miałem na głowie trzy
kosze pełne bułeczek i ciastek, które niosłem faraonowi. Ptaki fruwające po niebie dziobały ciastka i chleby leżące w koszach. To był piękny sen, spieszno mi dowiedzieć się, jakie cudowne znaczenie będzie miał dla mnie".
10. Józef wziął łyżkę i powiedział: "Najpierw zupa". Przełożony nadwornych piekarzy podsunął mu miskę i zrobił znak, gdzie kończy się połowa. Józef zjadł zupę prawie do końca, nasiusiał do środka i oddał mówiąc:
11. "Trzy kosze to trzy dni. Za trzy dni faraon wypuści cię stąd i wyniesie tak wysoko jak nigdy dotąd, dokładnie na dwanaście stóp nad ziemię, na konopnym sznurze, i ptaki
wydziobią ci oczy i będą ciągnąć za uszy. No i co ty na to, mój grubasie?"
12. Trzeciego dnia przypadały urodziny faraona. W czasie bankietu władcy zachciało się pić, ale nikt nie napełnił mu szklanki. Wspomniał swego głównego podczaszego
siedzącego w więzieniu i nakazał wypuścić go, przywrócić do łask, a nawet dodać mu
kilka dodatkowych godności, zrozumiał bowiem, jak smutno żyć bez wina.
13. Jednocześnie przypomniał sobie przełożonego nadwornych piekarzy. A ponieważ nie lubił pieczywa - matka zmuszała go do jedzenia dużej jego ilości, gdy był mały, mówiąc: "Jedz chlebek, bo inaczej ciągle będziesz małym faraonkiem" - kazał powiesić
przełożonego nadwornych piekarzy wysoko nad stołem biesiadnym, poprzyczepiać mu
pomponiki, dzwoneczki i świeczki - tyle świeczek, ile faraon miał lat - to były piękne urodziny.
Maniek
(82 postów dotychczas)
05.01.2011 17:15 (UTC)[zacytuj]
* * *

1. W dwa lata później faraon miał sen:
2. Stał nad Nilem. I oto z Nilu wyszło siedem krów pięknych i tłustych i zaczęło paść sig wśród sitowia.
3. Ale oto wychynęło siedem innych krów, nadzwyczaj chudych i wyglądających
okropnie. Owe siedem chudych krów pożarło tłuste.
4. Faraon miał również inny sen: Przyśniło mu się siedem kłosów na jednej łodydze, tłustych i dobrze nabitych.
5. A oto po nich wyrosło siedem kłosów pustych i zwiędłych, które pochłonęły zdrowe i pełne. Takie były sny faraona.
6. Obudził się przerażony, zwołał wszystkich mędrców i magów z całego imperium, ale żaden nie potrafił wytłumaczyć mu znaczenia snów.
7. Kazał więc ich ściąć i począł wypytywać oficerów pałacowych, lecz ci nadaremnie łamali sobie głowy lub wymyślali byle co. Faraon także skrócił ich o głowę.
8. Przyszła kolej na przełożonego podczaszych. Już kładł szyję pod topór katowski, gdy nagle przypomniał. Sobie o Hebrajczyku, który w więzieniu wytłumaczył mu jego sen i opowiedział o nim władcy. A faraon zdecydował: "Niech będzie!"
9. Przyprowadzono Józefa przed jego oblicze i Józef powiedział: "No, rozpatrzmy się w tej sprawie".
10. Faraon opowiedział swój sen i zapytał: "Czy możesz mi go wytłumaczyć?"
11. "Nie tak szybko", odpowiedział Józef.
12. I poprosił władcę: "Pokaż język!" Faraon wyciągnął język, który okazał się cały obłożony. Następnie dodał: "Pokaż oko" i wytarłszy brudne palce o ubranie, podniósł
powiekę faraona i zobaczył, że białko oka jest całkiem żółte.
13. "Hmmm..." odchrząknął i stwierdził: "Sen o siedmiu krowach tłustych i siedmiu krowach chudych oznacza, że nie powinieneś jeść wieczorem kaszanki".
14. "Jak mogłeś to zgadnąć?" zawołał faraon. "Musisz być wielkim magiem!"
15. Na co Józef: "Nie ma w tym żadnej mojej zasługi. To mały Jezus mnie wysłał".
Oczywiście Józef nieco antycypował wydarzenia.
16. "Ach, tak. powiedział faraon i dodał: "A siedem kłosów?" Na co Józef: "Sen o siedmiu kłosach znaczy dokładnie to samo, co sen o siedmiu krowach".
17. Faraon: "Dlaczego twój Bóg powtarza dwa razy to samo?" Józef: "Bo się jąka".
18. Faraon: "No tak, no tak, no tak... Wydaje mi się, żeśmy sobie wszystko wyjaśnili. Odprowadźcie tego człowieka do celi" - i odwrócił sig plecami.
19. Józef zaczął się zastanawiać, czy rzeczywiście dobrze zrozumiał wszystko, co Bóg chciał mu przekazać. Wzniósł oczy w górę i zobaczył, jak Stwórca wybałusza gały i stuka się palcem w czoło.
20. Zrozumiał, że Wiekuisty chce mu podszepnąć odpowiedź. Stwórca pokazał siedem palców, nadął dostojne policzki, poklepał sig po brzuchu i beknął. Następnie jeszcze raz pokazał siedem palców, ale tym razem wciągnął policzki i zaczął szczękać zębami; Józef mrugnął do niego, by dać mu do zrozumienia: "Pojąłem, o Panie", na co Stwórca podniósł oczy do nieba na znak, że stało się to niezbyt szybko.
21. Józef dogonił faraona i rzekł: "Panie, potrafię również czytać z ręki". A faraon odparł:
"Zgoda, ale rób to prędko".
22. Wyciągnął rękę do Józefa, który spojrzał na nią i rzekł: "Widzę siedem lat tłustych, a potem siedem lat głodu. Widzę też sposób, aby uchronić twe królestwo od głodu". "Jaki to sposób?" zapytał władca. Józef "Mianuj mnie premierem, a powiem ci".
23. Faraon wezwał straż: "Zetnijcie głowę premierowi!" Tak też zrobiono. I wtedy zwrócił się do Józefa: "Jesteś więc premierem. A teraz zdradź tajemnicę, jak obiecałeś, no
pospiesz się!"
24. Józef: "Podczas siedmiu tłustych lat każ odkładać na bok kanapki, które posłużą w ciągu siedmiu chudych lat. Dobrze ci radzę."
25. Faraon był zachwycony mądrym postawieniem sprawy, podarował Józefowi złoty pierścień i złoty naszyjnik oraz mianował go pierwszym po sobie w całym Egipcie.

* * *

1. Tak więc w Egipcie Józef stał się wielkim wśród wielkich. Przyjął zwyczaje kraju i stał się stuprocentowym Egipcjaninem.
2. Ubierał się jak Egipcjanin, głowę nosił zawsze bez profilu, a ramiona en face.
3. Przybrał imię Safnat Paneat, przede wszystkim dlatego, że brzmiało dostojniej niż Józef, ale również dlatego, że było dłuższe do wykrzyczenia, zwłaszcza powtarzane przez
echo. Tak więc nigdy go nie wołano do pożaru.
4. Wieczorem po kolacji wyprowadzał na siusiu swego sfinksa u podnóża obrosłych
kwiatami piramid i lud pokazywał go sobie palcami mówiąc: "Nie jestem rasistą, ale to silniejsze ode mnie, ten przybłęda działa mi na nerwy".

* * *

1. Gdy nadszedł głód, tak źle było na wszystkich krańcach ziemi, że zjeżdżano zewsząd do Egiptu, by kupować zboże.
2. I Jakub wysłał swych synów, by kupili zboże. Józef rozpoznał braci, lecz oni go nie poznali.
3. Zaczął więc płatać im w nieskończoność grubymi nićmi szyte figle. Na szczęście, jest to poważna książka, nie musimy w niej opowiadać tych głupstw.
4. Trzeba tylko wiedzieć, że w końcu Jakub i cała jego rodzina przybyła do Egiptu i osiedliła się w żyznym kraju Goszen.
5. I dzieci Izraela kwitły i rozmnażały się, i rosły w siłę, i stały się tak potężne, że wypełniły cały kraj.
6. Tak kończy się Księga Rodzaju, czyli pierwsza część przygód Stwórcy.



Tematy łącznie: 6
Posty łącznie: 82
Użytkownicy łącznie: 8
Obecnie online jest (zarejestrowanych użytkowników): Nikt crying smiley
 
 
Dziękuję Wszystkim za przybycie na moją stronę.
Mam nadzieję, że chociaż część z odwiedzających zaciekawił ten temat i będą powracać co jakiś czas.
Ta strona powstała z myślą o Was i też dzięki
Wam będzie trwała... Ja ze swojej strony postaram
się aby nie zbrakło na Niej tematów - Pozdrawiam, Mariusz :)
 
Z góry chciałbym także przeprosić za reklamy edytowane na górze strony. Nie są one przeze mnie w żaden sposób kontrolowane i nie odpowiadam za ich treść. Mariusz
 
 
Allegro - największe aukcje internetowe, najniższe ceny! Kup i sprzedaj!
 
Stronę odwiedziło już 22732 odwiedzający (39696 wejścia) dziękuję
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja