|
|
 |
=> Nie jesteś jeszcze zarejestrowany?
Forum - Pismo NieŚwięte czyli przygody Boga i małego Jezuska
Maniek (82 postów dotychczas) | | ROZDZIAŁ 4
STRESZCZENIE POPRZEDNICH ROZDZIAŁÓW:
Bóg jest dobry. Wszelkie stworzenia
są złe. Bóg cierpi. Czy któregoś dnia dane mu będzie być szczęśliwym?
1. W owych czasach na całej ziemi panował jeden język.
2. Człowiek był człowiekowi bratem, nikt nikomu nie był obcy i nie istniały narodowości.
3. Ani granice.
4. Nie było celników,
5. Ani przemytników,
6. Nie było armii
7. Ani wojen.
8. Gdy skurcze gniewu skręcały człowiekowi wnętrzności, gdy jego żółć zmieniała się w musztardę i wierciła w nosie, gdy robiło mu się czerwono przed oczyma, gdy w ustach
czuł zapach gnoju,
9. Wtedy spoglądał wokół siebie i co widział: widział żonę, starego ojca i psa.
10. I tłukł żonę lub starego ojca, lub psa.
11. Albo wszystkich troje naraz.
12. Czasem robił to ręką, czasem nogą, czasem kijem, zależnie od wielkości gniewu i niesprawiedliwości mu uczynionej.
13. Bił tak długo, aż ręce opadły mu ze zmęczenia i nawet gniew nie był w stanie unieść ich do góry. Po czym szedł spać, dziękując Stwórcy, iż w swej dobroci stworzył kobietę, starego ojca i psa.
14. Kobieta dziękowała Stwórcy za stworzenie zmęczenia i za ograniczenie liczby jej zębów do trzydziestu dwóch. Mówiąc krótko, nie można było jej wybić trzydziestu trzech.
15. Stary ojciec dziękował Stwórcy za stworzenie śmierci będącej nadzieją i pociechą starców.
16. A pies przeklinał Stwórcę za to, iż jego psie serce wypełnił wierną miłością, i marzył o tym, jak dostaje wścieklizny i jak zaraża nią swego pana, oczywiście tak zupełnie
niechcący.
17. Tak więc wszystko szło ku dobremu, bo złość nie jest zdrowa, a zmęczenie jest
zdrowe.
18. Dopóki człowiek używa sobie na kobietach, starych ojcach i psach, dopóty wszystko jest w porządku, po to oni są.
* * *
1. I stało się, że potomkowie Noego ciągle spółkując nadmiernie się rozmnożyli i mrowiem zaludnili ziemię. Tak jakby potopu wcale nie było.
2. Nikt też nie obawiał się potopu, bowiem Wiekuisty zawarł z nimi przymierze, a oni zaufali słowu bożemu.
3. Także nauczyli się pływać - to nigdy nie zaszkodzi.
4. I znaleźli sobie ziemię w kraju Szinear, i była to dobra ziemia, i zamieszkali na niej.
5. I mówili jeden do drugiego: "Uformujmy cegły i wypalmy je w ogniu". I zrobili cegły, a za zaprawę posłużyła im smoła.
6. I znów sobie pomyśleli: "Wznieśmy wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba. W ten sposób znajdziemy się bliżej Stwórcy. Nasz salon będzie na wprost jego salonu. Co niedzielę, kiedy wyjdziemy na balkon i kiedy On wyjdzie na balkon, będziemy mogli
pogadać jak dobrzy sąsiedzi. Z pewnością będzie to miłe Bogu i ucieszy jego serce.
7. Ale wymagać będzie długiej pracy i wielkiego zmęczenia. Jesteśmy jednak gotowi na nie po to, by Stwórca był zadowolony, po to, by zapach naszego potu sprawiał mu
przyjemność i wesoły dźwięk pękających czaszek pod spadającymi z rusztowań cegłami miło pieścił mu ucho".
8. I tak zrobili. Ale zarozumiałym jest każde stworzenie, które uważa, iż wie, co sprawi przyjemność Stwórcy.
9. Stwórca usłyszał hałas kielni, pił i młotków wznoszący się sponad równiny Szinear aż ku niemu, i pomyślał: "Zstąpmy zobaczyć, cóż oni tam robią".
10. I Wiekuisty zstąpił, popatrzył i ujrzał wieżę, którą budowali ludzie.
11. Po całej równinie ludzie biegali jak mrówki i cegła wznosiła się na cegle, i piętro rosło za piętrem, i wieża gubiła się już w chmurach, i jej czubek tak zbliżył się do kopuły niebieskiej, że robotnicy, gdy się prostowali, obijali głowy o gwiazdy.
12. Całe przedsięwzięcie możliwe było dzięki wielkiej dyscyplinie i zgodności. Kielnie wnosiły się razem jak jedna kielnia. Wszyscy śpiewali jednym głosem jedną pieśń. Gdy zwróceni na wschód, jak każe obrządek, popluwali razem w dłonie, to ziemia lekko
podskakiwała i zaczynała szybciej wirować.
13. Wiekuisty dostrzegł to wszystko. I zobaczył, że wieża była prawie ukończona. I pomyślał: "Nic z tych rzeczy".
14. I zdecydował: "Zmieszajmy im języki, aby jeden nie rozumiał drugiego".
15. I podniósł prawicę i rzekł: "Niech tak się stanie!" I tak się stało.
16. Nagle murarz zaczął mówić po włosku, posadzkarz po portugalsku, pomocnik po
arabsku, majster po owerniacku, inżynier wysławiał się algebraicznie, architekt wyrażał się wytwornie, zleceniodawca mówił po amerykańsku, bankier po hebrajsku, dziwka po francusku, zajęcza warga mówił przez nos, a architekt wnętrz kręcił tyłkiem.
17. I kiedy rzemieślnik mówił do robotnika: "Robotniku, daj mi pion", to robotnik wylewał mu wiadro wrzącej smoły na głowę.
18. Kiedy malarz z wysokości swej drabiny wołał do terminatora: "Hej! praktykancie!
trzymaj porządnie pędzel!", wtedy praktykant wyjmował spod niego drabinę.
19. Gdy robotnik tłumaczył przedsiębiorcy: "Szefie! Czy nie mógłbyś nieco podnieść mojej pensji, gdyż całe życie staje się coraz droższe, a moje potomstwo coraz liczniejsze, tak że co noc burczenie w brzuchach mych wygłodniałych pociech przeszkadza mi w
spaniu!" wówczas przedsiębiorca wymierzał mu pięćdziesiąt batów w miejsce, w którym
się je najbardziej odczuwa.
20. A wszystko dlatego, że nikt nikogo nie rozumiał.
21. I jedni zaczęli mierzyć w stopach i w calach, inni w łokciach królewskich i w kutasach piwowarów; dla jeszcze innych miarą były ogonki wiśni i łokcie pasztetówki, rozmodlone rzepki kolanowe i dłonie siostrzyczek; byli i tacy, co mierzyli w bobkach kóz zakonnych, w cudeńkach z mórz południowych, w pluciu pod wiatr i w gównianych batonikach
C.G.S.
22. I miarka nie była równa miarce, i mur zaczął się pochylać, a fasada krzywić.
23. I każdy każdemu zaczął wymyślać: od cudzoziemców, przybłędów, szwabów,
hiszpańskich ćwoków, makaroniarzy mongolskich zgniłków, paryskich zarozumialców, od yankee go home, pieprzniętych żółtków, od bękartów Polaczka z syfilityczną maciorą, od szczurów, kozłów. od brudnych Arabów i od niedorozwojków.
24. I wzięli się za łby, i człowiek stał się człowiekowi wilkiem, i brat bratu usiłował ukręcić jaja,
25. I kielnie wypruwały wnętrzności, i łopaty wydziobywały oczy, i sandały ślizgały się po walających się wnętrznościach.
26. Jedni krzyczeli: "Porca Madonna , a inni: "Damned "
27. I porzucili narzędzia, i rozpierzchli się po całej ziemi.
28. Ponieważ tak chciał Wiekuisty.
29. I cegła nie wznosiła się już na cegle, i piętro nie rosło za piętrem, i ptaki uwiły gniazda w zwieńczeniach kolumn,
30. I korzenie rozsadziły kamień, i drzewa wyrosły na murach,
31. I wiatr nawiewał piasek, i deszcz padał z chmur,
32. I oto wieża przestała istnieć - pochłonął ją czas.
33. Dlatego owo miejsce nazwano Babel, co znaczy "gadaj do dupy, głowa mnie boli".
* * *
1. Tu właśnie osiedli potomkowie Sema, syna Noego.
2. Sem, liczący sobie sto lat, spłodził Arpachszada, którego pan cenił za to, iż potrafił zjeść bez popijania dwanaście jajek na twardo, podczas gdy zegar bił południe.
3. Arpachszad począł Szelacha, który wynalazł metodę podcierania się dwoma palcami, a następnie wycierania palców o mur.
4. Szelach był ojcem Ebera, który zlizywał konfitury z kanapek, zostawiając chleb.
5. Eber był ojcem Pelega potrafiącego wyprostować korkociąg jednym pociągnięciem.
6. Peleg spłodził Reu wyróżniającego się jednym jądrem i ciągle zapominającego, gdzie je włożył.
7. Reu począł Seruga, który pierwszy wpadł na pomysł zastąpienia w pierzynie cegieł puchem.
8. Serug począł Nachora, który sprzedawał wdzięki swej matki, by kupować cukierki.
9. Nachor począł Teracha, który pierwszy wsadził kółko w nos prosiaka, by łatwiej
odróżnić stronę, która gryzie.
10. Dziećmi Teracha byli Abram, Nachor i Haran, który jako pierwszy okrążył świat,
skacząc na jednej nodze w nadziei, że stanie się sławny. Ale nikt na niego nie zwrócił uwagi i sławny został jego brat Abram. Wtedy to Haran umarł ze zgryzoty, i dobrze mu tak.
11. Abram i Nachor wzięli żony w wieku, gdy to coś zaczęło ich swędzieć. Żona Abrama nazywała się Sara, a żoną Nachora była Milka, ale w domu Nachor wołał na nią Milcia.
12. Żona Abrama była bezpłodna i nie miała dzieci, stąd właśnie nazywano ją Saraj, co znaczy: "Tryskając nasieniem w zagłębienie starej wierzby, osiągasz ten sam efekt, a nie będziesz miał dodatkowej gęby do żywienia". | | | | Maniek (82 postów dotychczas) | | 1. Stwórca rzekł do Abrama: "Jeśliś taki odważny, wyjdź z ziemi twojej rodzinnej i z domu twego ojca.
2. I pójdź do kraju, który ci ukażę.
3. Uczynię cię ojcem wielkiego narodu. Będę ci błogosławił i błogosławił tym, co cię błogosławią, przeklnę tych, co cię przeklinają, będę błogosławił tym, co przeklinają tych, którzy błogosławią tych, którzy przeklinają tych, którzy ciebie błogosławią, i tak aż do
chwili gdy język stanie kołkiem".
4. Na to Abram: "To aż za wiele łaski, panie. Nie wiem, czy powinienem.."
5. Stwórca: "Rzekłem. Idź."
6. Abram: "No dobrze, dobrze. Zgoda. Pójdę jutro rano." I obrócił się do ściany i znów zaczął chrapać.
7. A jego żona Saraj - ta mająca wyschnięty brzuch, ta, której macica pełna jest chwastów i kamieni, której srom wzdryga się i mówi "pfu!.. " na widok męskiego członka i wypluwa z siebie nasienie - odetchnęła nareszcie z ulgą
8. Ponieważ Abram tego wieczoru jadł czosnek.
9. Abram opuścił dotychczasowe miejsce, tak jak mu przykazał Wiekuisty, zabierając ze sobą żonę Saraj i bratanka Lota.
10. Szli długo, pustynie następowały po pustyniach i lata po latach...
11. Na szczęście Saraj zabrała jajka na twardo.
12. I przyszli do kraju leżącego w ziemi Kanaan. Był to bardzo odpowiedni kraj i pełen Kananejczyków.
13. Kananejczycy byli tłuści, policzki mieli jak krzaki róż, a kalesony z jedwabiu, i pierdzieli w nie.
14. Żony mieli białe i delikatne o piersiach wypełniających męską dłoń i przyrodzeniach jak małe maślane bułeczki.
15. Wszystkie były zawsze młode, bo nie czekano, aż się zestarzeją, z rzuceniem ich psom na pożarcie.
16. Stwórca ukazał się Abramowi i rzekł: "Twemu potomstwu oddaję właśnie tę ziemię".
17. Abram odpowiedział: " O, dziękuję ci, panie!" i dorzucił: "No ale przecież są już tu Kananejczycy!"
18. Stwórca: "Nie jestem Bogiem Kananejczyków. Jestem twoim Bogiem. Twoi
potomkowie zrobią z Kananejczyków rąbankę i odbiorą im ten kraj. Na razie zamieszkaj
tu i porozglądaj się nieco - to się może przydać w przyszłości.
19. Abram: "O, Panie! przecież Kananejczycy są również dziećmi Noego, ponieważ wszyscy inni wyginęli w czasie potopu".
20. Stwórca: "No oczywiście, że są!"
21. Abram: "O, Panie! Zawarłeś przymierze z całym potomstwem Noego, przyrzekłeś nie
sprowadzać na nich więcej zagłady... Czyżby twój łuk nie lśnił również nad krajem Kanaan?"
22. Stwórca odparł: " Prawda, w mej nieograniczonej dobroci przyrzekłem nie spuszczać na nich więcej potopu. Świadczy to o mojej słabości, ale cóż chcesz, za późno, bym się zmienił."
23. Natomiast nie obiecywałem nic, co by dotyczyło drobnych przykrości, takich jak
wojna, głód, zaraza, pożar czy zastrzał".
24. I dodał: "Co do Kananejczyków, przewidziałem, iż pewien ród zbójów i morderców ogołoci ich ze wszystkiego i pozabija. Ród, który do tego wybrałem jest twoim rodem."
25. "O, dziękuję, Panie", rzekł Abram i dorzucił "A dlaczego Ja ?"
26. Stwórca: "A dlaczego nie ty?"
27. I dodał "Zdecydowałem w mej nieskończonej mądrości, mieć pupilka ku rozrywce mej nieskończonej nudy. Tyś pierwszy się napatoczył. Ty czy kto inny... Tak więc jesteś moim pupilkiem. Jesteś zadowolony?"
28. Abram: "A czy mam jakiś wybór?".
29. Stwórca: "Nie".
30. Wtedy Abram postawił ołtarz Panu - zawsze się tak robi w podobnych wypadkach,
gdy się jest grzecznym i dobrze wychowanym - i złożył ofiarę. i zwracał pilną uwagę, by zarzynać tylko czyste zwierzęta, gdyż Pan stworzył zwierzęta czyste i nieczyste,
widocznie miał swoje powody.
31. I to właśnie zwie się wybraniem Abrama, który zmieni imię na Abraham, ale do tego jeszcze nie doszliśmy.
* * *
1. I stało się, głód zapanował w kraju, w którym żył Abram. Postanowił więc udać się do Egiptu i przemieszkać tam jakiś czas, bo wokół niego ludzie umierali masowo, co psuło mu przyjemność zasiadania do stołu.
2. W chwili wkraczania do Egiptu Abram rzekł do Saraj, swej żony: "Jesteś piękną
kobietą,
3. Kiedy Egipcjanie ujrzą cię, pomyślą: to hańba w obliczu niebios, by tak wspaniałą i do miłości stworzoną istotę dosiadał stary świntuch, jak ten tutaj. I zabiją mnie. I zaspokoją swą chuć na tobie".
4. I dodał: "Mów im, proszę, że jesteś moją siostrą, córką naszego ojca, i że ja jestem twoim małym braciszkiem. Z miłości do ciebie pozwolą mi żyć. A nawet będą dobrze
traktować, zajęci zaspokajaniem swych chuci na tobie".
5. Abram ściął brodę, przebrał się za chłopczyka, wsadził palec do ust i zaczął biegać za kółkiem, jak robią małe dzieci.
6. Kosztowało go to wiele wysiłku, wchodził bowiem w dziewięćdziesiąty rok życia i nie miał już nóg takich jak dawniej.
7. Saraj opiekowała się nim jak dobra siostra, osuszała mu łzy, gdy potłukł kolana i wymierzała klapsy, gdy siusiał w majtki.
8. Egipcjanie uwierzyli, iż była to siostra ze swym małym braciszkiem, widzieli, że jest bardzo piękna i proponowali przechadzki na siano.
9. Co w języku Egipcjan jest elegancką formułką na zaproszenie damy do podziwiania wymalowanych na suficie hieroglifów-dama wyciąga się na sianie, by wygodniej patrzeć w górę.
10. Saraj podziwiając hieroglify poczuła, iż pan domu korzystając z jej zapatrzenia
wsadził w nią to, co wsadził.
11. Chciała uwolnić się od haniebnego uścisku.
12. Ale Abram, który biegał wokół nich za swym kółkiem, dał jej głową znak, który miał oznaczać: "Nie buntuj się, Saraj, w przeciwnym razie może zrobić mi krzywdę."
13. Wtedy Saraj podporządkowała się woli małżonka, a Egipcjanin mógł rozkoszować się nią aż do granic rozkoszy".
14. Trzy razy z rzędu.
15. I tak był zadowolony, że dał jej złotą monetę, a jej małemu braciszkowi karmelka.
16. I opowiedział innym Egipcjanom, ile miał przyjemności z cudzoziemką, a oni
zapragnęli również rozkoszować się nią.
17. I za każdym razem dawali jej sztukę złota, a małemu braciszkowi karmelka
18. Albo lizaka.
19. Sława pięknej cudzoziemki dotarła do uszu faraona, króla Egiptu.
20. Nakazał, by przyprowadzono ją do pałacu.
21. Gdy tylko jego oko spoczęło na pięknisi, fiknął na tronie trzy koziołki, trzydzieści trzy razy obiegł salę tronową, przeszedł po suficie, odtańczył święty taniec, od którego wody Nilu występują z brzegu, gdy nadchodzi moment, w którym mają wystąpić, wsadził rękę pod spódnicę Saraj i powiedział: "Jesteś piękna!"
22. Drugą ręką poklepał Abrama po policzku pytając: "To twój mały braciszek? Jaki milutki!" Wszystko to dla podtrzymania konwersacji.
23. I zaczął rozkoszować się Saraj wszystkimi arabeskami rozkoszy, i poczuł się ukontentowany, i obsypał ją wspaniałymi prezentami.
24. Sprawił też wiele przyjemności Abramowi. Dał mu owce, woły, osły, służbę,
niewolników i niewolnice, oślice i wielbłądy.
25. Pan dotknął faraona i jego otoczenie licznymi plagami z powodu Saraj, żony Abrama.
26. Plagi te spadły głównie na wstydliwe części ciała... i wszystko ich swędziało i
wszyscy się drapali.
27. Pomyśleli: "To, co nas tak piecze, z pewnością zawdzięczamy cudzoziemce".
28. Faraon dostrzegł, że mały Abram, również się drapie, zawołał go i rzekł: "Teraz wiem, że ona nie jest twą siostrą, ale żoną, bo obdarzyła cię identyczną przypadłością co nas.
29. Dlaczegoś mówił "To moja siostra?" Nie mam już na nią ochoty. Zabierz swą żonę i odejdź!"
30. I nakazał swym ludziom odprawić Abrama i jego żonę, wraz ze wszystkim, co do nich należało, i tym wszystkim, czego dotknęły ich palce, ponieważ było to zarażone dotkliwą zarazą.
31. I Abram wrócił, by drapać się, do Kanaan, a Egipcjanie zostali i drapali się u siebie. | | | | Maniek (82 postów dotychczas) | | ROZDZIAŁ 5
STRESZCZENIE POPRZEDNICH ROZDZIAŁÓW:
Bóg stworzył sobie przyjaciela, nazywa się Abram. Saraj, żona Abrama. jest bezpłodna.
Czy ta sympatyczna para zdoła pokonać sprzeczności dialektyczne i nie popaść w
alkoholizm?
1. Abram wyszedł z Egiptu i skierował się na południe, a z nim jego żona Saraj i bratanek
Lot.
2. Zabrali wszystko, co udało im się zgromadzić dzięki szczodrobliwości faraona
zapatrzonego w piękne oczy· Saraj oraz wspaniałomyślności dygnitarzy dworu.
3. W rzeczy samej były to wielkie bogactwa -- bydło, niewolnicy, srebro i złoto.
4. A przecież Saraj była raczej drobnej budowy... Rację ma ten. kto powiedział: "Dzielna
mała więcej jest warta niż duża, a leniwa".
5. Bratanek Lot, który szedł z Abramem również miał owce, woły i namioty.
6. On również należał do sprawiedliwych wśród sprawiedliwych i kroczył drogą Pana.
7. On również był żonaty i potrafił to wykorzystać.
8. Dobra, które obaj zgromadzili, były tak wielkie, że ziemia nie mogła ich razem
wyżywić - zbite stada deptały równiny, wyskubując trawę szybciej niż rosła.
9. Równina co dnia zapadała się o trzy palce pod ciężarem zwierząt.
10. I wystarczyło, by woły zaczynały ryczeć jednocześnie, a gwiazdy odczepiały się od firmamentu i spadały do zupy, która miała wówczas smak spalenizny. Abram pluł nią w
złości, rzucał miską w twarz Saraj wołając: "O Saraj! Gangrena twoja mać! O kopciuchu! O dziwko! Przyjmij do wiadomości, że tu nie pałac faraona, że od tej chwili musisz
pracować własnymi rękami!" I kopał ją z całej siły w części ciała, które dawno straciły swoją wartość, i szedł do restauracji na kolację.
11. Co na dłuższą metę szkodzi na żołądek.
12. W tej ciasnocie wełna na owcach Abrama plątała się z wełną na owcach Lota i kiedy chciano ją rozplątać, doszło do różnych incydentów.
13. Pasterze Abrama pokłócili się z pasterzami Lota i pobili się owcami. Abram nie był zadowolony, bo nadpsuło to udźce, które są najlepszą częścią baraniny.
14. Zwrócił się do Lota: "Proszę cię, o synu mego brata Harana, by nie było sporu między nami, pasterzami moimi i pasterzami twoimi.
I5. Cały świat stoi przed tobą otworem. Odłącz się ode mnie! Podzielmy całą przestrzeń w sposób prawy i sprawiedliwy. Jeśli pójdziesz w lewo, ja pójdę w prawo. Jeśli zdecydujesz się iść w prawo, to skuję ci mordę.
16. Zastanów się więc, gdzie jest twój interes.
17. No, wynoś się z tego kraju, o synu Harana! Idź precz!"
18. Lot zastanowił się i postanowił pójść w lewo. A była to dolina Jordanu.
19. Odszedł w dolinę, a Abram pozostał w kraju Kanaan i ustawił namioty aż po miasto Sodoma.
20. Mieszkańcy Sodomy byli źli i grzeszni.
21. Wszystkie ucieszne grzechy, które Stwórca wymyślił i przechowywał na użytek
przyszłych stuleci, by cieszyć nimi serce i nadymać śledzionę, przyglądając się, jak ludzie z mozołem je odkrywają,
22. Wszystkie te grzechy mieszkańcy Sodomy odkryli za jednym zamachem, bo mieli ogromne zdolności do zła.
23. I wszystkie od razu wypróbowali mówiąc: "Korzystajmy z nich dzisiaj, jutro
znajdziemy coś innego".
24. Stwórca poczuł się dotknięty i pomyślał: "Poczekajcie no, zuchy!"
* * *
1. Zdarzyło się za czasów Amrafela, króla Szinearu, Arioka, króla Ellasaru,
Kedorlaomera, króla Elamu, Tratatata króla Trutututu,
2. Iż owi królowie wszczęli wojnę z Berą Aksamitno-Dupym, królem Sodomy. Birszą
Dwukutaśnym, królem Gomory, Szinabem Spermoustym, królem Admy, z Szemeeberem
Śmierdliwostopym, królem Seboim, i z królem miasta Beli, czyli Soaru, gówniarzem pętającym się za innymi.
3. Wszyscy oni spotkali się w dolinie Siddim, gdzie dziś jest Morze Słone.
4. Przez lat dwanaście byli oni lennikami Kedorlaomera, króla Elamu, wielkiego
zdobywcy w oczach Wiekuistego. W trzynastym roku doszli do wniosku: "Starczy tego dobrego”.
5. I zbuntowali się. Oficerom Kedorlaomera pokazali wała, co oznaczało: "Powiedzcie
waszemu Panu, żeby się wypchał suchym sianem", opluli ich dokładnie, pomalowali na zielono, wetknęli po piórku w zadek, spuścili lanie na goły tyłek i wygnali.
6. I doszli do wniosku, że: "Ten dzień jest najważniejszym dniem spomiędzy ważnych dni. Niech więc będzie naszym świętem narodowym".
7. Przebrali się w odświętne ubrania, zorganizowali defiladę, przemówienia i składanie ofiar Panu,
8. Po to tylko, żeby ten dzień wyróżniał się spomiędzy innych dni i żeby nabrał znaczenia w obliczu wieków.
9. Przy okazji pili i ciupciali, przywiązywali rondle do starczych ogonów i tyłki niewiernych żon zatykali petardami.
10. Robili to wyłącznie dla przyjemności.
11. To wszystko nastąpiło w trzynastym roku.
12. W czternastym roku Kedorlaomer nadciągnął, by ich ukarać, a towarzyszyli mu inni królowie.
13. Z marszu zwyciężyli Wszowców w lasach Hłonowych, ścigali Phleśnitów w
najodleglejsze zakamarki Bryhn-Dhzy, zajęli Ghono-Khoki w dolinie Tryp-Erka,
14. Zdewastowali cały kraj Heemoroitów żyjących pod purpurowymi namiotami,
15. Upuścili krwi bladoustym Gomorczykom, zmiażdżyli Arachidów, i splądrowali Dheli-
Khatesy. Wszystkiego tego dokonali.
16. Wtedy Bera - król Sodomy, Birsza - król Gomory, Tzygan - król Plumplumlandii, Zan - król Glycyrrhizji, Knorr - król Zuplandii, Pompidonh - król Kreth-Ynhów i Soar - król Beli, ten pętający się za innymi gówniarz,
17. Wszyscy oni zebrali się w dolinie Siddim i ustawili wojska naprzeciw Kedorlaomera i sprzymierzonych z nim władców.
18. Kiedy wojska stawały naprzeciw siebie, królowie Sodomy i Gomory, nierozłączni i czule się kochający, uciekli tyłami, jeden w drugim.
19. Noc była czarna, a na równinie rozsianych było wiele dołów, z których wydobywano smołę. Smoła też była czarna. Nie mogli więc dojrzeć, gdzie się kończyła noc, a zaczynała smoła, i wpadali w smołę, ale zawsze jeden w drugim.
20. Miejsce to od tego czasu nazywa się Gag, ponieważ ktoś wpadający w smołę zawsze wzbudza śmiech, tym bardziej gdy jest ich dwóch, a jeszcze bardziej, gdy są królami.
21. Wtedy ich ludzie rozpiechrzli się po górach, a zwycęzcy królowie zabrali bogactwa Sodomy i Gomory i całą żywność, i wrócili do siebie.
22. Zabrali też ze sobą Lota, bratanka Abrama, był on bowiem mieszkańcem Sodomy.
23. Gdy Abram dowiedział się, że bratanek jego został uwięziony, wziął ze sobą trzystu osiemnastu spośród swoich sług i rozpoczął pościg za owymi królami aż po Dan.
24. I napadł na nich nocą. I pobił ich, ponieważ Pan był z nim. A był w pantoflach i koszuli nocnej, a jego słudzy zamiast broni mieli miotły i ścierki.
25. Królowie natomiast mieli niezliczoną armię, mnóstwo mieczy, zbroi i hełmów o
wspaniałych czubach.
26. Ale Stwórca powiedział przecież: "Kto ma mnie za sobą, nie musi się o nic martwić". A jak wiadomo Stwórca nigdy nie mówi na próżno.
27. I Abram wrócił z bogactwami zrabowanymi przez królów i z Lotem i jego dobytkiem, kobietami i ludźmi.
28. Wówczas król Sodomy wyszedł mu naprzeciw wraz z królem Gomory, ciągle jeden w drugim, a obaj byli całkiem czarni,
29. Ponieważ smoła zmywa się wyłącznie masłem, którego właśnie jak na złość
zapomnieli zabrać ze sobą na wojnę. I dobrze im tak!
30. I nadszedł także Melchizedek, król Salem, i kazał przynieść chleb oraz wino,
31. Ponieważ akurat przypadała godzina jego małego co nieco.
32. Melchizedek umoczył chleb w winie, a gdy ten dobrze namókł, zaczął go ssać,
33. Ponieważ nie miał zębów i żywił się wszystkim, co miękkie, mlaszcząc przy tym i siorbiąc.
34. Abram zapytał Mełchizedeka: "Nie pobłogosławisz mnie, o dobry starcze?"
35. Wiek nadwyrężył słuch Melchizedekowi, a jaskółki uwiły gniazda we włosach jego
uszu.
36. Myślał, że Abram prosi o odrobinę chleba, by też móc possać, i odparł mu: "Idź swoją drogą, smarkaczu!"
37. Źle wymawiał, bo usta miał pełne rozmiękłego chleba.
38. Abram zrozumiał, że go pobłogosławiono, i ogromnie szczęśliwy rzekł: "Dziękuję ci, o dostojny antenacie! Czy jestem ci coś winien?" A Melchizedek odparł: "Dzieszęcz
proczent".
39. Zawsze tak odpowiadał na wszelki wypadek, kiedy mu stawiano jakieś pytanie.
40. I Abram dał mu dziesiątą część łupów, jakie zdobył.
41. Było to dość drogo jak za zwykłe błogosławieństwo, ale w owych czasach nie
wynaleziono jeszcze mszy. | | | | Maniek (82 postów dotychczas) | | 1. Saraj, żona Abrama, nie urodziła mu potomka. Miała zaś niewolnicę, Egipcjankę zwaną Hagar.
2. Rzekła więc Saraj do Abrama: "Wiedz, że Wiekuisty sprawił, że jestem bezpłodna,
3. Że me jajniki są suche i dzwonią jak grzechotki,
4. Że mój brzuch jest jak szuflada bez pajaca,
5. Że runo między mymi udami jest jak trawnik zakazany dzieciom.
6. Ale proszę cię, zbliż się do mojej niewolnicy i zapłodnij ją, z niej będę miała dzieci...
7. Ale, ale! nie spiesz się tak, jeszcze mam coś do dodania.
8. Nie zapominaj, że zapładniasz ją dla mnie, i przez cały ten czas myśl intensywnie o mnie".
9. I Abram posłuchał rady Saraj. I zbliżył się do Hagar, która na niego czekała ubrana w prześwitujące jedwabie i brzęczące mosiężne bransolety, skropiona pachnącym nardem i upajającym cmok cmok.
10. I nawet umyła sobie nogi.
11. I Abram położył się na niej, i położył jej na twarzy olejny obraz, który dała mu Saraj, i ten obraz był portretem Saraj, w dodatku tak udanym, że Abram nie mógł zapłodnić Hagar. ponieważ sam widok portretu mroził mu nasienie w jajach, a jego członek zwijał się w rulonik jak języczek kameleona.
12. W końcu Hagar zrobiła, co miało być zrobione, i ot! poczęła.
13. Gdy Hagar poczuła się brzemienna, zaczęła lekceważyć swą panią.
14. Mówiła do innych służących: "Nie jestem taka jak ta, w której wnętrznościach rodzi się tylko wiatr,
15. Me przyrodzenie nie jest jak stary kapelusz o obwisłym rondzie,
16. Skóra mych ud nie powiewa na wietrze jak susząca się na hołoblach bielizna,
17. I kiedy mój pan zaszczyca mnie swą kopulacją, to do kołyski wkładam nie tylko
pierdnięcie,
18. Jak robią to niektóre zadzierające nosa do góry".
19. Wszystko to doniesiono Saraj, która rozgniewała się, bo było to prawdą, że była taka i owaka, jak stary kapelusz i jak bielizna na hołoblach,
20. Ponieważ miała już prawie osiemdziesiąt lat.
21. Na całym świecie jest tylko jedna rzecz bardziej poniżająca dla żony niż być
bezpłodną,
22. A mianowicie - być starą i bezpłodną.
23. Saraj rzekła do Abrama: "Przez ciebie doznaję zniewagi. Niech Stwórca rozsądzi, ona albo ja! Wybieraj! Jeśli to ma być ona, pogodzę się z tym, odejdę.
24. I zabiorę ze sobą stada, służbę, dywany, wielbłądy, i mały żółty czajniczek do parzenia herbaty.
25. Dlatego, że to wszystko należy do mnie."
26. Abram zastanowił się, następnie odpowiedział Saraj: "Przecież niewolnica twoja jest w twojej mocy. Postąp z nią, jak będziesz uważała za dobre". Wówczas Saraj zaczęła kopać Hagar w brzuch, a ta uciekła sprzed jej oblicza.
27. Ale anioł Pański znalazł ją na pustyni u źródła i rzekł: "Hagar, niewolnico Saraj! Skąd
przyszłaś i dokąd idziesz?"
28. A ona odpowiedziała: "Ponieważ jesteś aniołem Pańskim, powinieneś to wiedzieć. A
jeśli nie wiesz, to znaczy, że nim nie jesteś. I tyle!"
29. Wtedy anioł Pański rzekł do niej: "Wróć do twej pani i pokornie poddaj się pod jej władzę".
30. Hagar: "Jeszcze czego!"
31. Anioł: "No, Hagar, dobrze wiem, co to znaczy służyć w mieszczańskim domu,
myślisz, że mój szef tam na górze nie miewa kaprysów? Ojojoj!..."
32. Hagar: "Ale ty, ty masz skrzydła. Powiedz, można dotknąć? To są naprawdę pióra? To miękkie i pachnie pierzyną. Och, jaki ty jesteś silny!...
33. ..
34. Czy myślisz, że zniosę jajko?"
35. W tym momencie zabrzmiało uderzenie pioruna, anioł rzekł: "Szef mnie woła. I co, nie mówiłem! Ani chwili spokoju. O czym to mówiliśmy? Aha, Stwórca polecił mi
przekazać ci te słowa: Rozmnożę twoje potomstwo tak bardzo, że nie będzie
można go policzyć,
36. I sprawię, iż z ciebie zrodzi się wielki naród".
37. Hagar: "Och, Stwórca mówi to wszystkim kobietom.
38. Anioł dodał jeszcze: "Urodzisz syna, któremu dasz imię Izmael".
* * *
1. A kiedy Abram miał dziewięćdziesiąt dziewięć lat, ukazał mu się Pan i rzekł:
"Zawarłem przymierze z tobą, więc staniesz się ojcem mnóstwa narodów".
2. Abram odparł: "Już mi to mówiłeś, o Panie. Bez obrazy, ale chyba się powtarzasz".
3. Stwórca: "Hmmmmm... taaaaak... I oddam twym przyszłym potomkom cały kraj
Kanaan. Czyż to nie dobry prezent?"
4. Abram: "Dogadzasz mi, o Panie. Lecz lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. Więc gdybyś miał jakieś drobne przy sobie, to mi na razie wystarczy. Resztę ci odpuszczam".
5. Stwórca: "Nawet królowie będą wśród twego potomstwa. No więc.... Słyszysz?
Królowie!"
6. Abram westchnął: "No dobrze, o Panie, Królowie! Coś takiego... rozpuszczasz mnie, królowie! Fiu, fiu..."
7. Stwórca: "Jesteś zadowolony?"
8. Abram: "Szaleję z radości, o Panie. Szaleję z radości. A teraz, jeśli pozwolisz, przypomniałem sobie, że zostawiłem mleko na ogniu..."
9. Stwórca: "Pamiętaj, obsypuję cię dobrodziejstwami, ale musisz wielbić tylko mnie. Jam jest twój Bóg zazdrosny, nigdy o tym nie zapomnij. Jestem też Bogiem kapryśnym. Przede wszystkim nie będziesz się już więcej nazywał Abram, lecz Abraham".
10. Abraham: "To to samo".
11. Stwórca: "Wcale nie. W środku jest samo h".
12. Abraham: "Samo h? Jak to wymówić?"
13. Stwórca: "Przyciskasz język do dolnego podniebienia i jednocześnie wydychasz mocno powietrze przez otwarte usta".
14. Abraham: "Twe zamiary są niezbadane, o Panie. Jeśli to ma ci sprawić przyjemność, poćwiczę. Abragrrram... Abraszam... Wydaje mi się, że chwytam."
15. Stwórca: "To nie wszystko".
16. Abraham: "Ach tak?"
17. Stwórca: "Twoja żona będzie się nazywała Sara. Dla potwierdzenia przymierza, które zawieram z tobą, ty i twoje potomstwo będziecie nosić znak na swym ciele: Wszyscy mężczyźni będą mieli przecięty napletek. I będzie się to zwać obrzezaniem".
18. Abraham: "Nigdy by mi to miejsce nie przyszło do głowy, o Panie. Mam brodawkę na nosie, która zmusza mnie do zezowania. Czy nie mógłbyś na znak naszego przymierza?....
19. Stwórca: "Nie próbuj mnie oszukać, Abrahamie. Będę bardzo dobrze wiedział, czy składasz mi w ofierze brodawkę, czy napletek, bo brodawka pachnie brodawką, a napletek napletkiem. Zapach świeżo obciętych napletków jest mi miły".
20. Więc Abraham wziął swego syna Izmaela i wszystkich urodzonych w jego domu i
tych, których nabył za pieniądze i obrzezał im napletki, tak jak mu to nakazał Bóg.
21. Ponieważ nie był ekspertem w tych sprawach i rękę miał ciut ciężką, na początku niektórym a to obciął żołądź z napletkiem, a to cały członek z żołędzią, a czasem i jądra z członkiem, a raz zdarzyło się nawet, że i część pośladka... Wszyscy wiedzieli, że nie robił tego naumyślnie, więc nie mieli do niego pretensji.
22. Abraham liczył sobie dziewięćdziesiąt dziewięć lat, gdy zamienił napletek na samo h. | | | | Maniek (82 postów dotychczas) | | 1. Następnie Stwórca ukazał się Abrahamowi na równinie Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu, w najgorętszej porze dnia.
2. Podniósł oczy, spojrzał i ot, co ujrzał: stało przed nim trzech ludzi. Natychmiast gdy ich spostrzegł, podbiegł do nich i ukorzył się.
3. Po czym szybko wbiegł do namiotu i zawołał do Sary: "Prędko zaczyń ciasto z trzech miar najczystszej mąki i poczęstuj ciastem tych facetów,
4. Jednym z nich bowiem jest nasz Pan i Stwórca, ale nie mogę dojść który".
5. Następnie Abraham pobiegł do stada, wybrał dobrego, delikatnego cielaka i nakazał służącym, by pospieszyli się z zarżnięciem go i upieczeniem.
6. Krowa, matka cielaka, długo opłakiwała piękne maleństwo i pomyślała, że za każdym
razem, gdy ludzie chcą uczcić swego Boga, to ofarą tego padają delikatne cielaczki o
różowych pyszczkach.
7. A przecież krowy nie składają w ofierze ludzkich dzieci dla uczczenia Boga krów.
8. Jasno z tego wynika, że Bóg ludzi jest potężniejszy od Boga krów.
9. Kiedy się najedli, jeden z trzech mężczyzn powiedział: "Powrócę do ciebie za rok, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna". A Sara podsłuchiwała u wejścia do
namiotu.
10. Była stara i posunięta w latach, już od dawna nie miewała przypadłości właściwej kobietom i nie brudziła już niczego, co niechlujne kobiety mają zwyczaj brudzić.
11. I pomyślała: "Mój brzuch jest jak pusty worek i zwisa między nogami jak kowalski fartuch, i ciągnie się za mną po ziemi, i nadeptuję na niego, i upadam przez niego, i śmieszy to durniów... I to tam w środku ma rosnąć dziecko? Hmmmm..."
12. Śmiejąc się dodała: "I kto mi je zrobi, to dziecko? No oczywiście, nie mój mąż, Abraham, bo z wiekiem jego instrument stał się miękki i mało sprężysty jak rozgotowany w zupie por".
13. Ponieważ Wiekuisty widzi bardzo dobrze przez ściany namiotu, a nawet przez dużo grubsze ściany, zapytał Abrahama: "Dlaczego to Sara się śmieje?"
14. A Sara zaparła się: "Wcale się nie śmiałam".
15. "Śmiałaś się, oszustko. Zacznijmy od początku" - powiedział Stwórca. I wziął Sarę za ucho i razem zaczęli odliczać:
16. "Ja cię trzymam, ty mnie trzymasz za brodę, kto się nie zaśmieje dostanie nagrodę".
17. Następnie trzej obcy podnieśli się, a Abraham idąc przodem prowadził ich. I tak idąc spoglądali na Sodomę.
18. "Ten cielak był wyśmienity - powiedział Stwórca - i ciasto także, ale nieco ciężkie. Nie powinienem był dobierać osiem razy. Przejdę się chyba do Sodomy, gdzie właśnie
mam coś do załatwienia, to ułatwi mi trawienie i beknięcie".
19. I Stwórca ujrzał Sodomę i rzekł: "Skarga na Sodomę i Gomorę głośno się rozlega, bo występki ich są bardzo ciężkie. Te świntuchy tylko jedno mają w głowie. Wymyślili nawet grzechy, które mi nigdy nie przyszły na myśl. Przez nich mojej świętej księgi, Bibli, nie można dawać wszystkim do czytania. O! Ponieważ jestem w dobrym humorze, spuszczę
na nich ogień niebieski i wszystkich usmażę, co do jednego".
20. Abraham padł mu do nóg i powiedział: "O Wiekuisty, z pewnością pomysł twój jest świetnym pomysłem, a ja jestem jedynie prochem i skrawkiem paznokcia. Niemniej
odważam się zgłosić zastrzeżenie co do twego pomysłu, zastrzeżenie, które przyszło mi do głowy, a które z pewnością umieściłeś w niej, bym mógł ci je przedłożyć. Więc pozwalam sobie to zrobić".
21. Stwórca słysząc to z początku zmarszczył brwi i podniósł prawicę, by zamienić źle wychowanego zuchwalca w krowie łajno, ale usłyszawszy dalszy ciąg pomyślał:
"Rzeczywiście, jeśli temu robakowi mógł przyjść jakiś pomysł do głowy, to dlatego, że ja
to sprawiłem. Jeśli ten pomysł okaże się złym pomysłem, wówczas zamienię go w coś
siedmiokroć razy gorszego niż krowie gówno. Jeśli zaś ten pomysł będzie lepszy od mojego, to zamienię go w coś siedemset tysięcy razy gorszego".
21 I Wiekuisty, Pan i władca, rzekł do Abrahama: "Mów Słucham cię z dobrocią". I
usadowił się wygodnie, chrupiąc orzeszki.
23. Wówczas Abraham powiedział: "Oto pomysł, który włożyłeś mi do głowy:
24. Może w Sodomie znajdzie się pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy chwalą Pana i płacą grosz kultowy. Nie szkoda byłoby ich usmażyć razem z innymi?
25. Ponieważ wówczas my, sprawiedliwi, będziemy jeszcze mniej liczni do
wyśpiewywania hymnów pochwalnych i będzie nas stać wyłącznie na kupowanie
ochłapów, by złożyć je w ofierze na twych ołtarzach. Wiem, że z ochłapów najlepszy jest bulion, ale Ty, o Panie, lubisz jedynie pieczyste".
26. Stwórca: "Jeśli znajdę w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych, to jak mam zrobić, żeby ich oszczędzić, a innych usmażyć?"
27. Abraham: "To już twoja sprawa, o Panie".
28. Stwórca: "No dobrze, nie bawmy się w detale. Jeżeli znajdziesz pięćdziesięciu
sprawiedliwych, przebaczę całemu miastu. No, powiedziałem".
29. I Stwórca pomyślał: "Pięćdziesięciu sprawiedliwych! Ale numer z tego Abrahama!
Zawsze mnie rozśmieszy".
30. Abraham powiedział: "O Panie, jestem tylko sadzą i ropuszym gównem, ale odważam
się zauważyć: Gdyby tak zabrakło pięciu sprawiedliwych. Cóż to jest pięciu
sprawiedliwych więcej lub mniej? Pięciu w tę, pięciu w tamtą... No jak, Stwórco?"
31. Stwórca: "No niech będzie czterdziestu pięciu!" I pomyślał: "Gadaj zdrów!"
32. I Abraham pokłonił się jeszcze niżej i rzekł: "Jestem tylko ziarnkiem piasku do
kociego nocnika i wyschniętym smarkiem z nosa, racz jednak mnie wysłuchać: a gdyby
tak znalazło się tylko czterdziestu? Ho, ho! Ile można zdziałać z czterdziestoma
sprawiedliwymi! Ustawiając jednego obok drugiego mamy Akademię"'.
33. Stwórca: "Zgoda na czterdziestu". I znów pomyślał: „Jestem spokojny..."
34. Abraham całkiem wcisnął się w ziemię i rzekł: "O Panie. jestem tylko włosem w tyłku wrzeszczącej małpy i miesięczną wydzieliną oblepioną końskimi muchami. Jednakże... hmmmm... a gdyby tak trzydziestu? To ładna liczba trzydzieści. To prawie jak trzydzieści trzy, a trzydzieści trzy to święta liczba. Powiedz, Panie, no, powiedz!... '
35. Stwórca: "No, dobrze. Ale to moje ostatnie słowo, niech stracę".
36. Abraham wziął łopatę, wykopał dół, wlazł do niego i upokorzył się jeszcze niżej, mówiąc: "O Panie, jestem tylko wyskrobkiem spod paznokcia chorego na egzemę i dziurawym zębem trzonowym wyplutym przypadkiem przez piekarza w wyrabiane ciasto. Jednakże..."
37. Stwórca: "Dziesięciu. Ani jednego mniej."
38. I Wiekuisty ziewnął, czknął, podniósł się i poszedł sobie, bo właśnie zjadł wszystkie orzeszki. |
Tematy łącznie: 6 Posty łącznie: 82 Użytkownicy łącznie: 8 Obecnie online jest (zarejestrowanych użytkowników): Nikt  |
|
 |
|
|
|
|
|
Dziękuję Wszystkim za przybycie na moją stronę.
Mam nadzieję, że chociaż część z odwiedzających zaciekawił ten temat i będą powracać co jakiś czas.
Ta strona powstała z myślą o Was i też dzięki
Wam będzie trwała... Ja ze swojej strony postaram
się aby nie zbrakło na Niej tematów - Pozdrawiam, Mariusz :) |
|
|
Z góry chciałbym także przeprosić za reklamy edytowane na górze strony. Nie są one przeze mnie w żaden sposób kontrolowane i nie odpowiadam za ich treść. Mariusz |
|
|
|
|
|
|
 |
|
| |
|
|